Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

ZAKAZANE EKSPERYMENTY

0 289

Obecnie obowiązujące prawo polskie ogranicza możliwości przeprowadzania eksperymentów na ludziach. Warunki, które należy spełnić, by doświadczenie było legalne, wskazane są w art. 27 kodeksu karnego.RAFAŁ KUBIAK dokonuje przeglądu znanych eksperymentów pod kątem ich zgodności z polskim prawem.

Co ciekawe, jeśli badany w czasie eksperymentu odniesie obrażenia ciała albo umrze, to według tego przepisu eksperymentator może uniknąć odpowiedzialności karnej. Dzieje się tak wtedy, gdy prokuratura lub sąd uznają, że doświadczenie zostało przeprowadzone zgodnie z wymaganymi zasadami ostrożności i aktualnym stanem wiedzy w danej dziedzinie, zaś oczekiwane korzyści, jakie może ono przynieść, mają istotne znaczenie dla danej gałęzi nauki.
Bardzo ważnym warunkiem legalności prac doświadczalnych jest uzyskanie przez eksperymentatora zgody osoby poddawanej eksperymentowi. Zgoda musi być dobrowolna i świadoma, a więc uczestnik doświadczenia powinien ją wyrazić swobodnie, bez obaw lub nacisków. Musi także dokładnie wiedzieć, na czym eksperyment będzie polegał, jakie są jego cele, a przede wszystkim, jakie zagrożenia są z nim związane. Powinien też mieć zapewnione prawo do wycofania się z badania w dowolnym momencie. Świadome i dobrowolne wyrażenie zgody jest szczególnie ważne w przypadku eksperymentów medycznych, na przykład testowania nowych leków, bowiem mogą one doprowadzić (i czasem doprowadzają) do uszkodzeń ciała, rozstroju zdrowia, a nawet do śmierci osoby badanej.
Problem jednak w tym, że wiele tego rodzaju doświadczeń jest wiarygodnych tylko wtedy, gdy badany nie wie, że jest badany, lub też gdy eksperymentatorzy nie mówią mu prawdy o celu i zakresie badania. Zatem w takiej sytuacji trudno mówić o wyrażeniu świadomej zgody. Klasycznym przykładem są badania nad nowymi lekarstwami czy sposobami leczenia, w których wykorzystuje się tzw. efekt placebo. Polegają one na tym, że jedną grupę badanych eksperymentatorzy poddają leczeniu na przykład nową metodą chirurgiczną, zaś w drugiej tylko pozorują takie działania. Badani są jednak przekonani, że oni również przeszli nowatorski zabieg. Przykładem może być doświadczenie przeprowadzone w USA i opisane przez A. Michajlika. Polegało ono na sprawdzeniu skuteczności metody podwiązania tętnic sutkowych w leczeniu anginy pectoris.

Wyznaczono dwie grupy doświadczalne. Jedną faktycznie poddano temu zabiegowi, natomiast w drugiej jedynie go upozorowano poprzez nacięcie, a potem zszycie skóry w odpowiednim miejscu. W każdej z grup stwierdzono istotną poprawę stanu zdrowia chorych. Wynikało stąd, że od samego zabiegu o wiele ważniejsze okazało się przekonanie pacjentów o jego skuteczności. Jednak aby się o tym przekonać, badacze musieli świadomie wprowadzić w błąd badanych. Tak samo dzieje się we wszystkich doświadczeniach z wykorzystaniem placebo. Czy w świetle polskiego prawa karnego dopuszczalne jest przeprowadzanie tego rodzaju eksperymentów?

Gdyby sztywno trzymać się art. 27, par. 2 kodeksu karnego oraz art. 24, ust. 1 Ustawy o zawodzie lekarza – to trzeba by zakazać prowadzenia eksperymentów z użyciem placebo i karać prowadzących je uczonych. Skutkiem byłoby znaczne ograniczenie badań nad nowymi lekami i metodami leczenia. Poza tym różne dociekania wskazują na wartość terapeutyczną zabiegów z wykorzystaniem palcebo (np. przy bólach głowy ich skuteczność wynosi 70 proc., przy migrenach – 50 proc.). Z kolei oficjalne przyzwolenie na tego rodzaju eksperymenty wymagałoby stworzenia odpowiedniej konstrukcji prawnej, omijającej wymóg uzyskania zgody. To jednak pociągnęłoby za sobą kolejne problemy. Jak bowiem uzasadnić zastosowanie placebo bez zgody pacjenta? Założenie istnienia domniemania zgody, argumenty o potrzebach społecznych czy konieczności naukowej pozostają w sprzeczności z obowiązującymi regulacjami prawnymi. Poza tym zastosowanie placebo bez zgody pacjenta byłoby pogwałceniem jego woli, a przecież prawo ma chronić możliwość samostanowienia chorego, a nie oddawać jego los wyłącznie w ręce lekarzy. Skoro jednak znaczenie terapeutyczne i walory badawcze eksperymentów z wykorzystaniem placebo są tak wielkie, ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości, o których pisałem, i dokonać korekty stosownych przepisów.

Rzecz jasna, opisane wymogi powinny być spełnione przy prowadzeniu wszelkich eksperymentów z udziałem ludzi, a więc także psychologicznych, pedagogicznych czy socjologicznych. Choć zazwyczaj nie niosą one ze sobą zagrożeń dla życia czy zdrowia człowieka, mogą jednak powodować zakłócenia w jego procesach psychicznych, na przykład zmianę systemu wartości, załamania, depresję bądź osłabienie kontroli emocji. W konsekwencji może dojść do zdarzeń, które mogą nawet doprowadzić do pociągnięcia badacza do odpowiedzialności karnej.

Właśnie pod tym kątem przyjrzyjmy się słynnemu „więziennemu” eksperymentowi Ph. Zimbarda i jego współpracowników, przeprowadzonemu na uniwersytecie w Stanford. W piwnicach uniwersyteckich badacze zaimprowizowali warunki więzienne (cele, korytarze, podwórze itd.). Wybrali dwie grupy studentów – więźniów i strażników – których poinformowali o tym, że będą uczestniczyć w eksperymencie, i uzyskali od nich zgody na udział. Nie ujawnili jednak swoich prawdziwych zamiarów ani zakresu badań. Eksperymentatorzy wiedzieli bowiem, że tylko zatajając to, mogą uzyskać ciekawy materiał badawczy. Pozostawili także uczestni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy