Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

W USA NIKT NIKOGO NIE ZABIJA

0 372

Kim są ludzie uzależnieni od przemocy? Czy sceny z filmu mogą zachęcać do agresji? Jak sobie radzić z agresją i wrogością? Prof. Brad J. Bushman jest wybitnym specjalistą w dziedzinie agresji, wykładowcą psychologii społecznej na University of Michigan w Ann Arbor. Należy do Society of Experimental Social Psychology i International Society for Research on Aggression. Jest redaktorem „Personality and Social Psychology Bulletin” i „Aggressive Behavior”. Za swoją pracę naukową otrzymał w 1988 roku nagrodę Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Napisał wiele prac na temat przemocy i agresji.

Zuzanna Ignaczak, Mikołaj Sędek, Anna Suchińska: – Skąd u Pana zainteresowanie tematem agresji?
Brad J. Bushman: – Zawsze interesowałem się elektroniką. Gdy byłem w liceum, pracowałem w sklepie elektronicznym mojego nauczyciela. Pewnego dnia, tuż przed zamknięciem, dwóch uzbrojonych mężczyzn wtargnęło do środka. W sklepie znajdowało się pięć osób. Napastnicy zmusili je do wypicia silnie żrącego płynu do przetykania zlewów. Zakleili im usta taśmą, tak by trucizny nie można było wypluć. Później, podczas rozprawy sądowej, jeden ze świadków wydarzenia zeznał, że zachowanie napastników było zainspirowane filmem „Magnum Force” Clinta Eastwooda. Mordercy dzień przed wtargnięciem do sklepu obejrzeli ten film trzy razy. To wydarzenie spowodowało, że zacząłem się zastanawiać nad wpływem przemocy w mediach na zachowanie ludzi. W końcu na co dzień używa się kwasu tylko do przetykania zlewów, więc trudno mi było sobie wyobrazić, że ktokolwiek użyłby go do zabijania. Później, studiując elektronikę, zapisałem się na kurs dotyczący agresji, który kompletnie zmienił moje życie. Porzuciłem elektronikę dla psychologii.

Wróćmy do wydarzeń w sklepie. Czy uważa Pan, że mordercy nie byliby tak „kreatywni”, gdyby nie przemoc w mediach?
– Nigdy tak naprawdę się nie dowiemy... Być może mordercy, nie obejrzawszy filmu, po prostu użyliby broni palnej, a nie kwasu. Warto podkreślić, że sprawcy byli od „Magnum Force” po prostu uzależnieni. Obecnie często słyszy się o aktach przemocy inspirowanych takimi filmami, jak „Matrix” czy „Urodzeni mordercy”.

– Jaki typ osobowości sprzyja uzależnieniu od przemocy? Czy ma to coś wspólnego z tzw. osobowością narcystyczną i wysoką samooceną?
– W Stanach panuje przekonanie, że niska samoocena prowadzi do wszystkich możliwych problemów, takich jak złe oceny w szkole, ciąże nastolatek, narkomania, alkoholizm czy przemoc. Budowanie wysokiej samooceny traktuje się jako lek na wszelkie zło. Na przykład na Florydzie wydaje się na ten cel setki milionów dolarów. Związek pomiędzy samouwielbieniem i agresją najlepiej odzwierciedla teoria zastraszonego „ego”, według której agresję traktuje się jako metodę obrony swojej „wspaniałej” osobowości przed dyskredytacją i lekceważeniem.

Pomimo protestów środowisk naukowych, koncepcja „catharsis”, czyli pozbywania się nadmiaru agresji poprzez agresję, zdobyła ogromną popularność w mediach. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?
– Dalajlama w wywiadzie dla BBC powiedział, że agresja musi znaleźć ujście, bo inaczej, niczym para w czajniku, rozsadzi naczynie. Wielu ludzi uważa, że pozbywanie się agresji poprzez agresję jest skuteczną metodą. Tymczasem poprzez zwalczanie agresji w taki sposób uczymy się wyłącznie schematów agresywnego zachowania. Zgodnie ze starym amerykańskim porzekadłem, aby móc zagrać w Carnegie Hall, trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Tak samo jest z przemocą. Aby stać się człowiekiem agresywnym, wystarczy ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. To jest tak, jakby użyć benzyny do gaszenia pożaru – to tylko wzmaganie ognia.

Czy mógłby Pan zdradzić swoją receptę na rozładowywanie agresji?
– Oczywiście, istnieje kilka podstawowych metod zwalczania agresji: wszelkie sposoby relaksacji, głębokie oddychanie, skupienie uwagi na czynności niezwiązanej z zachowaniem agresywnym, na przykład spacer.

Co sądzi Pan o stwierdzeniu, że amerykańska kultura została zbudowana na przemocy?
– Moim zdaniem spośród wszystkich kultur cywilizowanego świata amerykańska kultura jest najbardziej przepełniona przemocą. Ale mimo to akty wyjątkowo bestialskiej przemocy należą w USA do rzadkości. FBI podzieliło przestępstwa na dwie podstawowe grupy: wyjątkowo okrutne – morderstwa, rozboje, gwałty i napady z bronią w ręku, oraz pozostałe – na przykład kradzieże samochodów czy włamania. Morderstwa stanowią tylko 0,1 proc. wszystkich aktów przemocy. Można więc powiedzieć, że praktycznie nikt nikogo nie zabija w Stanach Zjednoczonych.

Tematem większości Pana prac naukowych jest agresja. Jest Pan uważany za specjalistę w tej dziedzinie. Jak zajmowanie się agresją wpływa na Pańskie życie codzienne?
– Moja mama twierdzi, że nie ma nic dziwnego w moim zainteresowaniu agresją. Gdy miałem trzy lata, przyniosłem jej książkę o dinozaurach, pokazałem ilustrację i zapytałem, płacząc: „Dlaczego one walczą ze sobą?”. Jestem człowiekiem kompletnie pozbawionym skłonności do agresji. Nie oglądam filmów pełnych przemocy, rzadko włączam telewizor, nie lubię gier komputerowych. To moi studenci stanowią dla mnie źródło informacji, jeśli chodzi o przemoc we wszelkiego typu mediach. Są w tym świetnymi specjalistami.

Czy jest jakaś różnica między konsekwencjami oglądania prawdziwej przemocy – na przykład relacji z wojny w Iraku, i wykreowanej – na przykład scen z filmów akcji?
– Tak, istnieje. Profesor Mark A. Lindberg prowadził badania, w których wszyscy uczestnicy obejrzeli taki sam fragment filmu wojennego. Połowie badanych powiedziano, że widzieli właśnie bezpośrednią relacją z frontu. Pozostałych poinformowano, że oglądali fragment hollywoodzkiej produkcji. Badani z pierwszej grupy byli o wiele bardziej skłonni do agresywnych zachowań. Wniosek jest prosty – im bardziej przemoc wydaje się prawdziwa, tym większy ma wpływ na zachowanie ludzi.

Czy tzw. ciężka muzyka również może sprzyjać agresji?
– Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nie przeprowadzono dotychczas zbyt wielu badań na ten temat, ale mój znajomy, profesor Craig Anderson, opublikował niedawno artykuł dotyczący tego zagadnienia. Jego badania wykazały, że agresywna – zarówno w formie, jak i w treści – muzyka, może mieć dość wyraźny, krótkotrwały wpływ na zachowanie. Można tu mówić o efekcie torowania – słuchającemu znacznie łatwiej przywołać agresywne niż pozytywne schematy zachowań. Taka muzyka ma również długotrwały negatywny wpływ na rozwój emocjonalny i społeczny. Jednakże jest zbyt wcześnie, by powiedzieć coś więcej, bo jak sam profesor Anderson przyznał w swoim artykule – badania nad konsekwencjami słuchania agresywnej muzyki są na bardzo wczesnym etapie rozwoju.

Jak silny wpływ na zachowanie młodych ludzi może mieć przemoc obecna w grach komputerowych?
– Gry komputerowe zwiększają agresję. Przeprowadziliśmy 85 badań, z których wyraźnie wynika, że gry wyzwalają u uczestników agresywne skłonności, gniew, zwiększają ich pobudzenie fizjologiczne, skłonność do rywalizacji, a jednocześnie redukują empatię. Moim zdaniem gry komputerowe są o wiele groźniejsze od filmów pełnych przemocy, ponieważ zawierają większy element interaktywno...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy