Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

22 kwietnia 2016

W teatrze emocji

25

Emocje są jak teatralny spektakl, gdzie aktorzy odgrywają swoje role zgodnie ze scenariuszem. Np. scenariuszem miłości. Jak ją przeżywać, jak okazać? Możemy się tego uczyć na przykład z powieści Duma i uprzedzenie - przekonuje prof. Keith Oatley.

AGNIESZKA CHRZANOWSKA: W eseju Words and Emotions napisał Pan, że poszukuje metafory, którą można opisać emocje. Co może być taką metaforą?
KEITH OATLEY: – Metafora scenariusza teatralnego wydaje mi się najbardziej odpowiednia. W psychologii istnieje tendencja, by koncentrować się na emocjach w odniesieniu wyłącznie do jednostki. Jednak znacznie bardziej interesujące jest spojrzenie na emocje jako zjawisko zachodzące pomiędzy osobami. Dlatego spędzam teraz więcej czasu rozważając emocje właśnie w ten sposób. Stąd też pomysł scenariusza teatralnego. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy aktorami. Oboje mamy swoje kwestie i przy ich pomocy kreujemy określoną relację emocjonalną, publiczność natomiast ma możliwość jej doświadczyć. Relacja ustanowiona pomiędzy nami może się przeobrażać i zmieniać, na przykład od uczucia sympatii do złości. Emocje mogą zatem być swoistym scenariuszem, przeznaczonym dla dwóch lub więcej osób, który jednak zamiast słów zawiera uczucia. Emocja ustanawia określony rodzaj relacji: może to być relacja uczuciowa, relacja konfliktowa, relacja polegająca na współpracy, relacja, w której osoby razem martwią się o coś.

W teatrze jednak aktorzy uczą się swojej roli na pamięć. Czy my także uczymy się swoich ról?
– Owszem, uczymy się pewnych rodzajów scenariuszy emocji – scripts of emotions. W trakcie życia nabywamy wiedzę o tym, że określone sytuacje wiążą się z określonymi emocjami; uczymy się określać, jakie emocje są odpowiednie w danej sytuacji, a jakie nie. Emocji uczymy się jednak w określonym kontekście kulturowym. Bazują na pewnych procesach biologicznych, ale rozwijają się w kulturze i w relacji interpersonalnej. Jako najbardziej oczywisty przykład można podać miłość. Miłość w Ameryce czy Europie nie jest taka sama, jak w innych obszarach świata. Jest ona szczególnym konstruktem kulturowym, który zawiera w sobie pewną subtelność, pociąg seksualny, a także altruizm i pozytywną ocenę drugiej osoby. Trzeba znać określony scenariusz, aby zachowywać się prawidłowo. Scenariusz miłości nie daje kochankowi gotowych kwestii, podpowiada natomiast, co powinien czynić. Takich scenariuszy uczymy się, ale też rozwijamy je. Tak jak aktorzy, którzy wciąż rozwijają swoje role.

Uczymy się scenariuszy emocji przez całe życie. Niektórzy ludzie jednak nie znają do końca swoich emocji, nie potrafią też odczytywać emocji innych ludzi. Jak można im pomóc? Jaką rolę może mieć tu literatura?
– Pracuję nad tym zagadnieniem wraz z moimi młodymi współpracownikami – Mają Djikic i Raymondem Marem. Zajmujemy się psychologią literatury – psychology of fiction. W ostatnim czasie przeprowadziliśmy serię badań dotyczących tego zagadnienia. Okazało się, że osoby czytające beletrystykę uczą się więcej o emocjach innych ludzi i prezentują wyższy poziom empatii niż osoby, które czytają literaturę niebeletrystyczną. Źródłem rozumienia innych ludzi i ich uczuć jest oczywiście przede wszystkim prawdziwe życie i prawdziwy świat. Jednak czytanie powieści i opowiadań także wymaga rozumienia stanów umysłu innych ludzi.

Czy umiejętności rozumienia innych, które nabywamy czytając, przenoszone są do realnego świata?
– Nie przeprowadziliśmy badań w tym kierunku. Jednak testy umiejętności społecznych, których używamy w naszych badaniach, dotyczą dokładnie tego samego, co robimy w prawdziwym świecie. Uczestnicy rozpoznają na przykład, co czuje osoba przedstawiona na fotografii. Jest to sytuacja analogiczna do naszych doświadczeń w relacjach interpersonalnych w realnym świecie.

Czy łatwiej jest rozpoznać, co się dzieje w relacjach opisanych w literaturze niż w realnym świecie?
– Myślę, że bardzo często tak właśnie jest. Nie jest łatwo poznać drugiego człowieka. Jeśli znamy kogoś długo – przykładem może być małżonek – poznajemy go bardzo dobrze. Jeśli jednak kogoś właśnie spotkaliśmy, nie wiemy o nim wiele. W literaturze natomiast autor daje nam bardzo dużo informacji, które pozwalają nam poznać bohatera szybko i dokładnie. Jest na pewno wielu bohaterów literackich, których znamy lepiej niż osoby żyjące w prawdziwym świecie. Bohaterowie literaccy stają się dla nas modelami, na których możemy się wzorować w rzeczywistych relacjach interpersonalnych.

Moją ulubioną powieścią jest Duma i uprzedzenie Jane Austen. Niektórzy ludzie jednak są zupełnie odmiennego zdania – uważają ją za niezwykle nudną książkę. Dlaczego? Czy brakuje im empatii?
– Też bardzo lubię tę powieść. Myślę, że chodzi tu o swego rodzaju spotkanie umysłu autora i umysłu czytelnika. Umysły mogą do siebie pasować. Czytelnik ma wtedy poczucie bliskości z autorem. Autor sprawia, że odbiorca ma myśli, których nigdy wcześniej nie miał, doświadcza relacji, których nie doświadczał nigdy wcześnie...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy