Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

W CIENIU CIAŁA

0 260

Współczesna kultura czyni z ciała więzienie dla duszy – ubolewa MARCIN BROCKI.

Kultura popularna, a w ostatnich latach także kultura profesjonalna wielu dziedzin humanistyki, oswaja nas z myślą, że żyjemy w „cieniu ciała”, w okresie swoistego „kultu ciała”. Jak każda redukcyjna formuła, również ta nakłada na rzeczywistość społeczną zniekształcający filtr, który ją karykaturuje. Karykatura nie jest jednak czymś niepożądanym, wręcz przeciwnie – ujawnia rysy szczególne zjawiska, przez co pozwala na jego właściwe rozumienie. Tak samo dzieje się w przypadku ciała. Wielu badaczy społecznych podkreśla obecnie,że ciało należy do najważniejszych symboli kulturowych, że jest w stanie symbolizować wszystko, ale daje także umysłowi gotową ramę klasyfikacyjną w postaci swych części, dzięki czemu wszystko to, co poza ciałem, daje się rozumieć w kategoriach cielesnych. Jest to przywilej najbardziej agresywnych pojęć w kulturze, czyli pojęć dla niej najważniejszych.
Współczesna kultura wykorzystuje ciało jako model określonych wycinków rzeczywistości i kształtuje jego wizerunek w taki sposób, aby sprostał całościowej wizji świata – trudności z wygenerowaniem takiej totalności uwidaczniają się w niespójnych obrazach ciała
oraz w sprzecznościach społecznej dyskusji na jego temat. Właśnie z takim momentem mamy do czynienia obecnie – gwałtownie poszukuje się adekwatnych figur myślenia na temat ciała i redefiniuje się istniejące.

Społeczeństwo industrialne, dziedzicząc mechanistyczną wizję świata, otrzymało wraz z nią wizję ciała jako „organicznej maszyny”. Metafora ta znana była już w XIX wieku, a sam organicyzm ustanawiający równoważność między „członkami” społeczeństwa a atrybutami gatunku naturalnego, takimi jak części ciała, jest charakterystyczny dla wszystkich znanych kulturowych systemów myślenia. „Ciało-maszyna” to nie tylko efekt erudycyjnej zdolności humanistów XIX wieku, ale także diagnoza społeczna, bowiem w tym okresie ciało staje się integralną częścią mechanizmu produkcji – człowiek nie jest już panem własnych narzędzi pracy, lecz ich niewolnikiem, zostaje im podporządkowany. Ciało jest więc kształtowane tak, aby było maksymalnie zdyscyplinowane i wydajne
– wtedy będzie produktywne, a zatem „pożyteczne”.

Wiek XX stopniowo zastępuje „ciało produkcyjne”, czyli ciało monofunkcyjne i silnie ograniczane, „ciałem hedonistycznym”
– spontanicznym ciałem wielofunkcyjnym i zintegrowanym, ciałem, które musi sprostać zadaniu bycia źródłem wiedzy i świadomości. Jeszcze Durkheim i grupa Annales dzielili ciało fizyczne na „tabula rasa” – obszar do zagospodarowania, naturalną i uniwersalną podstawę życia społecznego, i ucywilizowane – reprezentujące wyższy poziom, moralnie nasycone ciało społeczne. Ale, jak zauważa Baudrillard, „wszystko w dzisiejszych czasach wskazuje na to,
że ciało stało się obiektem ratunku. Zastąpiło w tej moralnej i ideologicznej funkcji duszę”. W miejsce średniowiecznej formuły, według której ciało było więzieniem duszy, współczesna kultura podstawia „duszę jako więzienie ciała” – „dusza” oznacza w tej formule wiedzę i związany z nią system indywidualnej i społecznej kontroli nad ciałem (władzę).

Współczesna kultura, określana jako hedonistyczna i narcystyczna, tylko pozornie posiada niezwykle pobłażliwe instytucje społeczne (szkoły, sądy, miejsca pracy, instytucje medyczne), które nie mają już takiej władzy nad naszymi ciałami, jaką miały w XIX wieku. W rzeczywistości pobłażliwość tych instytucji kamufluje surowość i głębokie oddziaływanie ich systemów kontroli, skrywa tzw. mikrofizykę władzy, już nie tak widoczną i skupioną w wyraźnie określonych instytucjach, ale przesączającą się przez ekrany telewizorów, mass media, reklamy czy dyskursy medyczne. W dodatku cielesność w ramach globalnej kultury konsumpcyjnej jest „produktem”, czyli czymś, co się wytwarza, sprzedaje, reklamuje i o co się zabiega.

Takiej wizji ciała odpowiada typ społeczeństwa i kultury, jaki się współcześnie ukształtował – kultury narcystycznej, w której jednostki
we własnym ciele zdeponowały znaczną część tego, co do niedawna uchodziło za zdeterminowane intelektem (np. problem życiowego sukcesu). Nowy typ uczestnika takiej kultury charakteryzuje chroniczna obawa o własne zdrowie, strach przed starością i śmiercią, stałe poszukiwania oznak starzenia, ponawiane próby „sprzedania się” (osobowość jest traktowana jak towar), pragnienie doświadczeń emocjonalnych, fantazje o wszechmocy i wiecznej młodości.
Ciało w kulturze komercyjnej staje się nośnikiem przyjemności: jest przedmiotem pożądania i samo pożąda, a im bardziej zbliżone do wyidealizowanych wizerunków młodości, zdrowia, kondycji i piękna, tym wyższa jego wartość. Medycyna współczesna, przy sprzyjającej jej mechanistycznej wizji ciała jako zbioru części zamiennych, dała możliwości spełnienia tych ideałów nawet tym, którzy z natury nie mają na to szans. Choć ciało ma swoje stałe parametry, takie jak wzrost i struktura kości, kultura konsumpcyjna ma tendencje do ich uplastyczniania – przekonuje ludzi, że przy pomocy odpowiednich ćwiczeń, diet, zabiegów higienicznych, a ostatecznie chirurgicznych, mogą uzyskać pożądany wygląd. Reklamy, artykuły i kolumny z poradami w czasopismach namawiają ludzi, aby wzięli odpowiedzialność za swoją powierzchowność. Natomiast oznaki naturalnego starzenia się zaczęły być interpretowane jako wyraz lenistwa i niedbalstwa. Współczesne ciało stało się obiektem niespotykanych na tak ogromną skalę w ubiegłych wiekach zabiegów odmładzających, konserwujących, pobudzających jego witalność. Ciało zmieniło się w przedmiot kultu.

Kult jest innym określeniem na mikrofizykę władzy współczesnej kultury nad ciałem, której jednym z najważniejszych elementów stała się ideologia terapeutyczna. Umacnia ona wzorce właściwego postępowania z własnym ciałem promowane przez kulturę konsumpcyjną, popiera normatywny schemat rozwoju psychospołecznego i zachęca do samobadania i samoobserwacji. Ideał normatywnego rozwoju wywołuje strach, że jakiekolwiek odchylenie od normy ma patologiczne źródło. Lekarze stworzyli kult badań okresowych i zaszczepili w pacjentach wyobrażenie,że zdrowie zależne jest od wiecznej ostrożności i wczesnego wykrycia symptomów. Uczestnicy kultury narcystycznej nie czują się fizycznie ani psychicznie zdrowi, dopóki prześwietlenie czy inne badanie nie zapewni ich o tym. Medycyna...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy