Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

13 lipca 2018

Udręka zazdrości

0 768

Kiedy zazdrość ożywia związek, a kiedy go niszczy? O czym świadczy i jak sobie z nią radzić – podpowiadają Anna i Krzysztof Srebrni.

Anna Srebrna, psycholog, psychoterapeutka i coach:

Zazdrość może przybierać formę patologiczną, destrukcyjną. Może być też normalnym przejawem tego, że partner jest dla nas ważny, zależy nam na nim, a nasza zazdrość to po prostu ludzka słabostka.
Najczęściej o zazdrości w parze mówi się w takiej sytuacji, gdy jeden z małżonków podejrzewa, że partner jest obiektem zainteresowania innej osoby lub interesuje się kimś innym. Mamy tu do czynienia zarówno z aspektem rywalizacyjnym, jak i z problemami z samooceną. Jeżeli ktoś jest niepewny siebie i podejrzewa, że inny mężczyzna interesuje się jego żoną czy narzeczoną, to może coraz bardziej umniejszać siebie, okazywać paranoidalną podejrzliwość, czepiać się o drobiazgi. W takich przypadkach często dochodzi wręcz do sytuacji, że zazdrosna strona nieświadomie wpycha partnera w ramiona kochanki czy kochanka.

POLECAMY

Zazdrość manifestuje się w bardzo różnych obszarach, natomiast najczęściej „pod spodem” tego uczucia jest myślenie: jestem mało ważny, gorszy, kiepski, inni są lepsi, więc zabierają mi ukochanego/ukochaną, mój partner woli kogoś innego, bo ja jestem gorszy. A rewersem tego myślenia jest poczucie, że nikomu nie można ufać, partnerowi także.
Tymczasem fundamentem związku jest zaufanie. Oczywiście pewna nutka zazdrości może działać na korzyść pary – daje poczucie, że partner zawalczyłby o mnie, gdyby się coś działo, jestem dla niego na tyle ważna, że będzie o mnie walczyć. O ile ta zazdrość jest nutką, a nie dominantą. Gdy czuję, że jestem wartościowym partnerem/partnerką i że fajnie ze mną być, to nie potrzebuję zazdrościć. Poza tym pary, w których dominuje postawa „ja jestem w porządku i ty jesteś w porządku”, nie zakładają, że partner na pewno ma coś na sumieniu, jest winny. Natomiast często zazdrosne są osoby, które same mają coś na sumieniu. Dochodzi tu do projekcji – skoro ja mam skłonności do zdrady, nie zawsze jestem lojalny, to pewnie partner też tak umie kombinować. Zresztą ten wzorzec jest często obecny w sposobie dobierania się. Jeśli generalnie jest w nas jakiś rodzaj harmonii, spokoju, wewnętrznego kręgosłupa, dzięki czemu możemy dokonywać dobrych i prawych wyborów, to na ogół podobnych partnerów/partnerki przyciągamy i tworzymy z nimi ufne, harmonijne związki. Jeżeli natomiast jest w nas coś nieprostolinijnego, co lubi „kręcić”, to często okazuje się, że nieświadomie wybieramy partnerów o podobnych cechach.

Gdy jest możliwa odważna, szczera, głęboka rozmowa o tym, co się dzieje między partnerami, czego każde z nich potrzebuje, czego im brakuje, to sprawy w dość prosty sposób mogą powrócić na wcześniejsze tory, nawet jeśli mamy do czynienia z poważnym kryzysem. Często pary trafiają na terapię małżeńską po zdradzie. Jeśli wcześniej w ich wspólnym życiu była mocna baza, ale w pewnym momencie ich drogi zaczęły się rozjeżdżać, to gdy w porę ten kryzys zostanie wyłapany, gdy partnerzy są w stanie dalej rozmawiać, szukać i odwoływać się do tego, co ich łączy – rozmowa i terapia mogą dać początek nowemu, głębszemu rozdziałowi wspólnego życia pary. Głęboka, uczciwa, dobra rozmowa jest najlepszym spoiwem, odkrywaniem siebie nawzajem w związku, ale też prewencją przed tym, żeby nie zadziały się złe rzeczy w relacji. Jak możemy ze sobą o wszystkim rozmawiać, to porozmawiamy i o zazdrości, i o niepokoju. Porozmawiamy, a nie rozegramy tych lęków, zdradzając czy szantażując emocjonalnie partnera. Powiemy mu, że przekracza granicę, bo na przykład za dużo czasu spędza z kolegami z pracy: „Słuchaj, weź mnie ze sobą na ten wyjazd integracyjny, bo już mnie złości, że tak często sam wyjeżdżasz z ludźmi z firmy”. Gdy jest dobra, zdrowa komunikacja w parze, to wszystkie kwestie mogą być przedyskutowane.

Krzysztof Srebrny, psychoanalityk i psychoterapeuta psychoanalityczny:

Wydaje mi się, że patologiczną zazdrość częściej przejawiają mężczyźni, co jest wynikiem po części potrzeby dominacji, a po części kulturowego przyzwolenia. Taka patologiczna zazdrość przejaw...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy