Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

4 października 2016

Trudne wybory nie są przekleństwem

21

Trudne wybory nie są – a właściwie nie powinny być – źródłem męczarni czy strachu. Traktujmy je raczej jako cenne okazje do odkrywania tego, co w nas wyjątkowe, tego czegoś, co pomaga nam tworzyć prawdziwego siebie i zyskiwać prawdziwą wolność.

Pomyśl o jakimś trudnym wyborze, który być może czeka cię w najbliższym czasie. Może będziesz wybierał między dwiema ścieżkami kariery – artysty lub księgowego. Albo decydował o miejscu, gdzie przyjdzie ci żyć – w mieście lub na wsi. A może dokonasz wyboru między dwojgiem ludzi – możesz ożenić się z Beatą albo Agatą. Może decyzja dotyczyć będzie posiadania dzieci, tego, czy wziąć pod swój dach schorowanego rodzica albo czy wychowywać dziecko według kanonów religii partnera, która tobie, szczerze mówiąc, jest obojętna.

Trudny wybór, o którym pomyślałeś, dotyczy rzeczy dla ciebie istotnej, ważnej. Wybory tego typu często są przyczyną zadręczania się, załamywania rąk, zgrzytania zębami. To nie ma sensu.

Mam wrażenie, że nie rozumiemy istoty trudnych wyborów i ich roli w naszym życiu. Tymczasem ich zrozumienie pozwala na odkrycie ukrytej mocy, która jest w każdym z nas.

Uświadom sobie trudność małych wyborów
Tym, co powoduje, że dany wybór jest trudny, jest wzajemna relacja alternatyw. Przy prostym wyborze jedna alternatywa jest znacząco lepsza niż pozostałe. Przy wyborze trudnym pierwsza alternatywa jest lepsza od drugiej w pewnych aspektach, ale ta druga jest lepsza w innych – i ostatecznie żadna z nich nie przeważa.

Zadręczasz się zatem myślami, czy zostać w obecnej pracy, w mieście, czy może przenieść się na wieś i podjąć nowe wyzwanie, bo przecież życie w starym miejscu jest lepsze w pewnym sensie, a przeprowadzka – w innym. Żadna z tych decyzji nie jest znacząco lepsza.

Przede wszystkim nie powinniśmy traktować wszystkich trudnych decyzji jako decyzji doniosłych. Przyjmijmy, że właśnie decydujesz, co zjeść na śniadanie. To mogą być bogate w błonnik płatki lub czekoladowy pączek. To, co ważne przy tym wyborze, to smak i zdrowie. Płatki są zdrowsze, pączek smaczniejszy, ale zasadniczo żadna alternatywa nie przeważa. Trudna sprawa, trudny wybór. Ale czy doniosły? Przecież to tylko płatki bądź pączek.

Kiedy uświadomimy sobie, że małe wybory też bywają trudne, łatwiej nam będzie podejmować te trudne decyzje. Bo ostatecznie jesteśmy w stanie zdecydować, co zjeść na śniadanie, więc może uda nam wybrać między pozostaniem w mieście lub przeniesieniem się na wieś i podjęciem tam nowej pracy?

Nie jesteś za głupi na decyzję

Po skończeniu college’u nie mogłam się zdecydować między dwiema ścieżkami kariery – filozofią i prawem. Uwielbiałam filozofię. Jako filozof możesz dowiadywać się niezwykłych rzeczy, a wszystko... z wygodnego fotela. Jednak pochodziłam ze skromnej imigranckiej rodziny. Luksusem były dla mnie świńskie ozorki i kanapka z dżemem na drugie śniadanie, więc wizja spędzenia życia na rozmyślaniach w fotelu była... no cóż, ekstrawagancją, frywolnością. Wyciągnęłam jednak żółty zeszyt, przedzieliłam kartkę na pół i zaczęłam spisywać za i przeciw obu alternatyw. Pamiętam, że myślałam wtedy: gdybym tylko wiedziała, jakie będzie moje życie, jeśli wybiorę tę lub inną karierę. Gdyby tylko Bóg czy Netflix wysłał mi DVD z zapisem moich potencjalnych ścieżek kariery – och, byłabym ustawiona. Porównałabym je, zobaczyłabym, że ta lub tamta jest lepsza, i wybór byłby prosty.

Ale oczywiście nie pojawiło się takie DVD.
A ponieważ wciąż nie mogłam zdecydować, która opcja jest lepsza, zrobiłam to, co zwykle robi się w obliczu wątpliwości: wybrałam najbezpieczniejszą drogę. Lęk przed byciem bezrobotnym filozofem sprawił, że zostałam prawnikiem. I szybko odkryłam, że to nie był dobry wybór. Będąc prawnikiem, nie byłam sobą.

Teraz jestem filozofem i studiuję trudne wybory. I mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że strach przed nieznanym – powszechny, osłabiający motywację konieczną w radzeniu sobie z trudnymi wyborami – ma swoje podstawy w błędnych przekonaniach. To błąd, gdy myślimy, że jedna z alternatyw naprawdę jest lepsza niż inne, tylko my jesteśmy za głupi, żeby wiedzieć, która jest właściwa. Bo gdyby nawet przyszło nam porównywać dwie opcje, mając na ich temat wszelkie dostępne informacje, wybór nie stałby się prostszy.

Trudne decyzje są takimi nie z naszej winy, trudności nie są związane z naszą ignorancją. Są trudne, bo nie jest łatwo wskazać lepszą opcję.

Równie dobre alternatywy?
Jeśli nie znajdujemy lepszej opcji, jeśli nasza wewnętrzna waga nie przechyla się na korzyść żadnej z alternatyw, to być może obie są równie dobre. Może zatem o trudnych wyborach powinno się mówić, że to wybory między równie dobrymi opcjami?
To nie może być prawda. Jeśli oba wybory byłyby równie dobre, to przecież wystarczyłoby rzucić monetą – a to nie jest raczej dobra strategia, by zadecydować o przyszłej karierze, miejscu zamieszkania czy o tym, jakiego wybrać partnera.
Jest też inny dowód na to, że trudne decyzje nie polegają na wyborze jednej z kilku równie dobrych alternatyw. Załóżmy, że możesz zostać bankierem-inwestorem giełdowym lub artystą grafikiem. W takim wyborze znaczenie ma oczywiście mnóstwo kwestii: twoja fascyn...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy