Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

TAK CIĘ LUBIĄ, JAK CIĘ WIDZĄ

119

Jeśli potakujemy głową i jednocześnie unikamy wzroku rozmówcy, to odbierze nas jako nieszczerych, a cały wysiłek włożony w autoprezentację idzie na marne. WALDEMAR DOMACHOWSKI wyjaśnia, w jaki sposób bez słów możemy wpływać na to, jak spostrzegają nas inni.

Nieraz zastanawiamy się, dlaczego jednego człowieka wszyscy lubią, innego poważają (choć niekoniecznie lubią), a jeszcze innego nie znoszą. Oczywiście większość z nas wolałaby być lubiana, nieco mniejsza grupa chciałaby być szanowana (czy poważana), a tylko bardzo nielicznym nie przeszkadza, że są nielubiani. Rodzi się więc pytanie, czy można na ten proces jakoś wpłynąć? Jedną z odpowiedzi jest samoprezentacja, czyli wywieranie wpływu na to, „jak nas widzą”. Zajmiemy się jednym z jej elementów – komunikacją niewerbalną.

Każdy z nas w określony sposób uśmiecha się, gestykuluje, patrzy po kątach itd. Czy takie zachowania mogą wpływać na to, jak zobaczą nas inni? Spróbujmy się temu przyjrzeć przez pryzmat modelu Wasmmera znanego jako model SOFTEN. Jego nazwa jest akronimem złożonym z pierwszych liter angielskich słów opisujących wybrane zachowania, które w tym przypadku należy traktować jako komunikaty niewerbalne (Smile, Open posture, Forward lean, Touch, Eye contact, Nods). Dają się one złożyć w dwa osobne zbiory zachowań: nagradzający naszego partnera i karzący go. Nietrudno odgadnąć, że powinniśmy wysyłać przede wszystkim komunikaty nagradzające, jeśli chcemy być akceptowani, pożądani, czy atrakcyjni społecznie.

To nie przypadek, że jako pierwszy w modelu Wasmmera wymieniony jest uśmiech (smile). To komunikat, który winien mieć swego wyraźnego adresata – naszego partnera. Nie może więc to być uśmiech „do wszystkich”, „firmowy”, przylepiony do twarzy. Kierowany do konkretnej osoby pokazuje, że to właśnie ona cieszy się naszym uznaniem, że ze spotkania z nią jesteśmy zadowoleni, miło nam, że to właśnie z nią nawiązujemy kontakt. Nasz uśmiech jest dla niej nagrodą. A któż nie lubi, gdy się go nagradza! I tu ważna uwaga. Otóż jest to w pełni naturalny wzorzec zachowań. Uśmiechamy się niejako „z natury rzeczy”, gdy coś lub kogoś akceptujemy (osobę, poglądy itp.). Możemy jednak uśmiechać się w sposób zamierzony i w momentach przez nas wybranych, wpływając w ten sposób na to, jak nas inni odbiorą – a w tym przypadku będziemy dla nich źródłem nagród i ocenią nas jako miłych i atrakcyjnych. Z kolei jeśli chcemy komuś okazać naszą dezaprobatę, a więc ukarać go, możemy demonstracyjnie nie uśmiechać się do niego.

Kolejnym elementem tego modelu jest „otwarta postawa” (open posture), a więc nieskrzyżowane ręce i nogi, stawanie bądź siadanie w pobliżu innych, czy unikanie swoistego „kurczenia się w sobie”. Nie budujemy wokół siebie muru, od którego wszystko się odbije. Takie zachowanie sygnalizuje partnerowi, że czekamy na jego argumenty, przyjmiemy jego sugestie, jesteśmy skłonni zaakceptować proponowane przez niego rozwiązania i poważnie rozważymy możliwość skorzystania z nich. Takie zachowanie jest nagrodą dla naszego rozmówcy, a tym samym skłania go do kontaktów z nami i zachowywania się z równą otwartością.

Podobną rolę pełni pochylanie się do przodu (forward lean). Względnie łatwo sobie wyobrazić, na czym to polega, jeśli w biurze czy urzędzie natykamy się na osobę siedzącą za murem biurka (lub stołu) i odchyloną na oparciu. Takiego kogoś nie spostrzegamy jako specjalnie przychylnie do nas nastawionego. Pochylanie się w stronę partnera zmniejsza odległość, jaka nas od niego dzieli. W warunkach naturalnych zbliżamy się, gdy dostrzegamy jakieś podobieństwo między nami a partnerem (nasza grupa, podobne poglądy, ubiór, rasa itp.). Mniejszy stopień bliskości emocjonalnej czy społecznej przekłada się na wzrost odległości fizycznej. Pochylanie się partnerów ku sobie jest szczególnie przydatne, gdy nie mają innej możliwości zbliżenia się do siebie, a więc np. wówczas, gdy siedzą na krzesłach, lub też gdy chcą uniknąć naruszenia przestrzeni osobistej.

Kolejny element tego modelu to dotyk (touch). Jest to jednak komunikat, który trzeba obwarować pewnymi zastrzeżeniami. Wynikają one głównie z różnego rodzaju uwarunkowań kulturowych. Generalnie jest to komunikat, który sygnalizuje bliską zażyłość...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy