Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

SUMIENIE W GABINECIE TERAPEUTY

0 299

Jeśli dostrzegamy „funkcję sumienia” u pacjenta, czyli zdolność do dokonania wolnego wyboru, musimy respektować ten wolny wybór, a więc „wolność sumienia”. Psychoterapeuta musi respektować wolność wyborów dokonywanych przez pacjenta.

Odnoszę wrażenie, że kłopotem współczesnego człowieka jest swoisty przerost wolności sumienia. Wiąże się on z powszechnym w globalnej kulturze zakwestionowaniem autorytetów moralnych i pedagogicznych. „Ja sam decyduję o moim życiu”, „Nikt mi nie będzie mówił, jak mam żyć ani jakie decyzje podejmować” – oto wypowiedzi charakterystyczne dla tej tendencji kulturowej. Są one powtórzeniem motywu grzechu pierworodnego, tym razem nie tylko w odniesieniu do Boga, ale do wszystkich instytucji i osób, które mogłyby te osobiste decyzje i wybory jakoś regulować. Tym niemniej człowiek współczesny nie przestaje przecież wybierać, podejmować decyzji. Nie przestaje również dokonywać prób ich uzasadnienia. Jednak język, jakim się w tym celu posługuje, nie jest już językiem etyki – człowiek współczesny odrzucił go jako język owych autorytetów, których się pozbywa. Mówi natomiast o „osobistym szczęściu”, „spełnieniu się w życiu”, „rozwoju osobistym”, „wykorzystaniu wszystkich możliwości”, „przeżyciu miłości życia”.

Ta „zmiana języka” powoduje, że innych spraw dotyczy osąd swojego zachowania, czyli to, co określaliśmy jako „poczucie winy” czy „wyrzut sumienia”. Współczesna dziewczyna może oskarżać siebie z powodu nadmiernego jedzenia, które prowadzi do tego, że nie jest taka, jaka chciałaby być. Młody człowiek miewa poczucie winy, że nie dość intensywnie pracuje i zbyt wolno pnie się po szczeblach kariery. Matka – że zbyt mało „inwestuje” w dziecko. Pozostają podobne przeżycia emocjonalne, choć zmieniają się tematy i – co najistotniejsze – układ odniesienia dla dokonywanych wyborów. Człowiek współczesny zdaje się mówić: „Sam będę zrywał owoce z drzewa wiadomości dobrego i złego, dziękuję za przetwory!”. A pacjent psychoterapeuty wyraża tę tendencję być może silniej niż człowiek przeciętny: po pierwsze – jego trudności w relacjach z ludźmi wyostrzają sprzeciw wobec autorytetów, po drugie – zmaganie się ze sobą zwiększa świadomość wewnętrznych motywów, nawet jeśli przedstawiają się one raczej jako dylematy czy rodzące cierpienie nierozwiązywalne problemy.
A jednak natura ludzka jest tak skonstruowana, że człowiek nie potrafi samotnie stawić czoła życiowym wyborom. Mniej lub bardziej otwarcie poszukuje rad, czy nawet autorytetów, bo gubi się w swojej samotności. Tym bardziej, że globalna kultura zasypuje ogromem „możliwości” i „opcji”. Komputer jest tu dobrym modelem. Kto, nawet jeśli jest specjalistą komputerowym, może z ręką na sercu powiedzieć, że w sprawach korzystania z tego urządzenia nigdy nikogo się nie radzi? Wręcz przeciwnie – w przestrzeni rzeczywistej i wirtualnej aż szumi od pytań i porad. Dawniej indywidualne autorytety (mistrzowie duchowi) bądź instytucje (np. kościoły) pomagały w stopniowym dojrzewaniu sumienia, w dorastaniu do trudnych wyborów. Robiły to lepiej lub gorzej, ale człowiek nie był pozostawiony sam sobie. Dziś taka samotność jest regułą.

Człowiek potrzebuje, aby jego sumienie, czyli zdolność do dokonywania prawidłowych wyborów, było kształtowane, rozwijane. To, czego pragnie – bardziej trwałe wyzwolenie od dręczących dylematów i ciągłej niepewności, dłużej trwający wewnętrzny spokój – to w gruncie rzeczy przejawy takiej umiejętności. Tyle że człowiek nie odda już tego procesu rozwoju w ręce żadnej instytucji, ponieważ według niego tworzą one reguły ogólne, przepisy i normy ograniczające jego wolność. Natomiast w pierwszej warstwie świadomości potrzebuje, aby ktoś uwolnił go od cierpienia. Zwraca się do osoby, którą postrzega jako eksperta od zwalczania cierpień psychicznych, i mówi: „Nie wiem, jak się zachować w tej sytuacji”, „Zupełnie się pogubiłem”, „Każda decyzja wydaje mi się zła”, „Raz chciałbym zrobić tak, a raz tak – i już zupełnie nie wiem”.

Tym sposobem obszar decyzji i wyborów staje się obecny w rozmowach terapeutycznych. Dylematy mogą dotyczyć bardzo różnych sytuacji. Zdradzany mąż nie wie, czy pozwolić żonie odejść, czy walczyć o nią. Pracownik agencji reklamowej nie może się zdecydować, czy opuścić firmę, czy nadal pracować w niej po 16 godzin na dobę. Matka zastanawia się, czy pozwolić córce spotykać się z kolegami (niektórzy biorą narkotyki!), czy też trzymać ją w domu. Ksiądz, który się zakochał, nie wie, czy zrezygnować z kapłaństwa, czy opuścić kobietę. Szef zagrożonej firmy łamie się z decyzją, czy zwalniać pracowników, czy pozwolić firmie upaść. Dziewczyna po studiach nie umie zadecydować, czy podjąć mało ambitną pracę (bo może nie znajdzie żadnej), czy też czekać na lepsze okazje.
W tych wszystkich dylematach przejawia się sumienie. Może lepiej powiedzieć: sumienie ma wiele wspólnego z tymi dylematami. Przygnieciony cierpieniem pacjent, który mówi: „Nie wiem, co mam zrobić”, oczekuje odpowiedzi, czy raczej podpowiedzi od terapeuty, ode mnie. W tym momencie pragnie, abym zadecydował za niego, czyli „wziął go na własne sumienie” i w ten sposób uwolnił od cierpienia. Taka sytuacja to poważne wyzwanie dla psychoterapeuty – psychologicznie i etycznie jest bardzo trudna. Pacjent – zwracając się do terapeuty – stawia go w gruncie rzeczy w pozycji autorytetu. A przecież nie chce, żeby był to autorytet etyczny. Nie chce być pouczany, osądzany, korygowany. Natomiast z pewnością chce być potraktowany osobiście, jako swoisty „szczególny przypadek”. Z drugiej strony ustawia się (cóż z tego, że z bezradnej konieczności!) w pozycji słabszej, odsłania na możliwe sugestie, manipulacje i „techniki” eksperta od ludzkiej psychiki.

Jeśli terapeuta, nawet w najlepszej wierze, ulegnie pokusie pouczania, sterowania czy pośredniego wpływania na zachowania pacjenta, automatycznie naruszy jego godność. A z drugiej strony terapeuta chciałby pomóc, zmniejszyć cierpienie. Tym bardziej że niejednokrotnie owa podpowiedź wydaje mu się oczywista: „To przecież jasne, że powinien pan...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy