Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

STRAŻNICY EMOCJI, CZĄSTECZKI RADOŚCI

0 217

Choć nauce daleko do tego, aby w pełni odsłonić tajemnice miłości czy poczucia szczęścia, wiemy na pewno, że nawet tak złożone ludzkie emocje mają swe korzenie w mózgu. O ośrodkach w naszym mózgu i substancjach, które zapewniają nam dobry nastrój, pisze JOLANTA ZAGRODZKA.

Przez wiele lat uwaga badaczy koncentrowała się przede wszystkim na emocjach negatywnych. Strach, lęk czy wściekłość mają oczywisty i bezpośredni wpływ na przetrwanie (zważywszy, że prokreacja jest możliwa i bez emocji). Ich ekspresja jest w dużej mierze podobna u ludzi i zwierząt, a także we wszystkich znanych antropologom kulturach, co pozwoliło na wywoływanie i mierzenie tych reakcji w warunkach laboratoryjnych. Trudno wywołać poczucie szczęścia czy przyjemności, jeszcze trudniej je zmierzyć.

Poszukiwania w mózgu anatomicznego i chemicznego substratu emocji pozytywnych zostały zapoczątkowane przez słynne odkrycie J. Oldsa i P. Milnera. Okazało się, że elektryczne drażnienie pewnych okolic mózgu może być celem, dla którego szczury uczą się wykonywać określone reakcje ruchowe – a zatem ma ono właściwości nagradzające. Samodrażnienie można wywołać z licznych miejsc wzdłuż tzw. pęczka przyśrodkowego przodomózgowia, starego filogenetycznie szlaku łączącego przód mózgu z pniem. Struktury „obsługiwane” przez ten system włókien nerwowych zostały nazwane układem nagrody. Przekazywanie impulsów odbywa się w nim przede wszystkim za pośrednictwem katecholamin, czyli noradrenaliny i dopaminy. Podobieństwo między eksperymentalnie wywołanym samodrażnieniem u zwierząt a uzależnieniem lekowym u ludzi nasunęło przypuszczenie, że mechanizm obu tych reakcji może być podobny.

Wydaje się, że neurochemicznym podłożem subiektywnego odczucia przyjemności (szczęścia?), które następuje po zażyciu psychostymulantów (np. amfetaminy), jest nasilenie transmisji dopaminergicznej. Dopamina, odgrywająca także istotną rolę w regulacji zachowań ruchowych, została nazwana „cząsteczką szczęścia”. Wykryto, że w mózgu osób zakochanych znajduje się szczególnie dużo substancji przypominającej swoją strukturą i działaniem amfetaminę – fenyloetyloaminy (PEA). Jej podwyższone stężenie objawia się stanami, jakie odczuwają narkomani, zakochani, a także poszukiwacze nowych wrażeń – euforią, radością, poczuciem rozpierającego szczęścia. Mózg, jak się okazało, wytwarza też własne substancje opiatowe – endorfiny, które koją ból, uspokajają, ich wyższy poziom towarzyszy przyjemnym stanom emocjonalnym. Inną substancją odgrywającą niewątpliwą rolę w kształtowaniu nastroju jest serotonina – aksony neuronów serotoninergicznych gęstą siecią przenikają wszystkie struktury zaangażowane w regulację zachowań emocjonalnych. Niedobór serotoniny stwierdzono u chorych na depresję, także u samobójców. Leki takie jak prozac mają wybiórczo zwiększać poziom serotoniny w mózgu, powodując poprawę nastroju. Jak wiadomo, działają niejednakowo skutecznie u wszystkich chorych – prawdopodobnie depresja u różnych chorych wiąże się z niedoborem różnych neuroprzekaźników.

Dla niektórych pacjentów skuteczne okazują się leki działające na transmisję dopaminergiczną, dla innych na noradrenalinę. Neuroprzekaźniki i neuromodulatory (jest wiele ich rodzajów, a nie wszystkie jeszcze zostały zapewne poznane) pozostają ze sobą we wzajemnych, niewyjaśnionych jeszcze do końca interakcjach. Być może właśnie ta skomplikowana gra procesów biochemicznych leży u podstaw emocji i stanowi o ich znaku.

Istnieją uzasadnione przypuszczenia, że niektórzy z nas po prostu rodzą się bardziej niż inni szczęśliwi, czy też zdolni do odczuwania szczęścia. D. Lynkken przeprowadził badania wśród prawie 1400 par bliźniąt jednojajowych i dwujajowyc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy