Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

30 listopada 2015

Spotkanie z Innym

20

Gościnność jest cnota, która niemal utraciliśmy - nie musimy jednak wymyślać jej od nowa. Potrafimy być gościnni i otwarci wobec Innych, ale zbyt często nie ma w nas chęci, by z radością powitać różnice... - mówi Jay Levin.

Paulina Pająk: – „Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność” – pisał Henry David Thoreau. Czy to wieczny pośpiech wielkich miast osłabia więzi między ludźmi?
Jay Levin:
– Martin Buber, filozof dialogu, przeciwstawiał sobie dwa rodzaje relacji interpersonalnych: relację „ja – ono”, która ma przedmiotowy charakter, i relację „ja – ty”, w której spotykają się autentyczne byty. Relacje „ja – ono” są skoncentrowane na wynikach, z pewnością są konieczne i pomocne, ale nie wystarczą, by potwierdzić ontologiczny status człowieka. Natomiast w relacji „ja – ty” dwie osoby głęboko doceniają to, że istnieją i stanowią dla siebie nawzajem Innego. Na takie relacje zawsze powinniśmy znaleźć czas. Jeśli sądzimy, że go nam brak, to nie mamy go już na nic. Kiedy naprawdę wychodzimy naprzeciw drugiej osobie, „uświęcamy, co świeckie” – sprawiamy, że codzienność staje się sacrum. I nagle to, co zwyczajne, objawia się jako wyjątkowe...

Piszesz, że żyjemy w świecie paradoksów: nie chcemy zmian, „spieszymy się, pędzimy, gnamy (...) by zachować to, co jest”.

– Rozpaczliwie próbujemy zachować na zawsze znany stan rzeczy – choć to niemożliwe. Zmiana to podstawa doświadczenia i kondycji egzystencjalnej człowieka. Rzeźbi nas upływający czas, rzeźbią zmiany. Tymczasem wysiłki koncentrujemy na zachowaniu status quo. Nasz pośpiech jest podszyty unikaniem. Próbujemy uciec od zmian, a nawet od wiedzy o tym, że one przychodzą nieustannie.

Jak możemy otworzyć się na zmiany?
– Droga prowadzi przez zrozumienie, szacunek i afirmację odmienności. Jeśli nią pójdziesz, zostawisz za sobą tak powszechny dziś lęk, otworzysz w sobie zamknięte drzwi. Często dorastamy w przekonaniu, że różnice i zmiany są zagrażające. Dzieci wychowuje się w strachu przed Innymi, a to doskonała pożywka dla konfliktów...
Kiedy zaczynasz doceniać różnice, odkrywasz zupełnie inny sposób życia. Zmiana nie jest już zjawiskiem przerażającym, ale czymś aktywnie poszukiwanym. Dzięki niej stajemy się bardziej ludzcy i otwarci na nowe doświadczenia.

Co nam dają różnice?
– To właśnie różnice umożliwiają spotkania – dzięki nim także my możemy się spotkać w tej rozmowie. Jeśli nie różnilibyśmy się, nie mógłbym być z tobą w kontakcie emocjonalnym, a ty nie byłabyś w stanie mnie poznać. Jesteśmy nastawieni na relację „ja – ono” – chcemy, by czytelnicy otrzymali ciekawy wywiad. Ale są w tej rozmowie chwile, kiedy pojawia się między nami relacja „ja – ty”.

A zatem możemy być wobec siebie „gościnni”. Co przez to rozumiesz?
– To postawa pełna szacunku i otwartości wobec Innego. Zawiera w sobie zarówno poważanie, jak i docenienie wartości różnicy, którą przynosi z sobą Inność. Gościnność jest cnotą, którą niemal utraciliśmy – nie musimy jednak wymyślać jej od nowa. Potrafimy być gościnni i otwarci wobec Innych, ale zbyt często nie ma w nas chęci, by z radością powitać różnicę...

Jak afirmacja różnicy wygląda na co dzień – na przykład wobec migrantów czy osób LGBT?
– Afirmacja różnic zaczyna się nieco paradoksalnie. Najpierw musimy dostrzec w Innym podstawowy aspekt, jakim jest człowieczeństwo. Wszyscy jesteśmy ludźmi – z tym podobieństwem egzystencjalnym konfrontuje się każdy człowiek, który pragnie żyć w sposób pełny i autentyczny.
Poza tym społeczność LGBT – lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych – tak jak każda inna grupa mniejszościowa składa się z różnych osób. Dzielą je czynniki kulturowe, społeczne, ekonomiczne, polityczne, historyczne, geograficzne, a także możliwości i ograniczenia obecne w ich życiu. Może być również tak, że przynależność do mniejszości etnicznej czy społeczności LGBT jest dla mnie najmniej interesującym aspektem nowo poznanej osoby. Kiedy mówię o dostrzeżeniu wartości różnic, nie mam na myśli podszytego uprzedzeniami szufladkowania osób do określonych kategorii zgodnie ze społeczno-kulturowymi stereotypami.
A zatem jeśli z jakiegoś powodu gender – płeć społeczno-kulturowa – osoby ma kluczowe znaczenie dla powstania między nami relacji „ja – ty”, niech i tak będzie! Ale może być tak, że to jej odwaga czy dobroć nadają wagę tej chwili. A co, jeśli nie umiem dostrzec odwagi człowieka, bo widzę tylko jego płeć? Moja strata – to ja nie potrafiłem dostrzec okazji spotkania.

Ryszard Kapuściński pisał, że spotkanie z Innym jest wyzwaniem XXI wieku.
– Z całą pewnością. Nasza kultura nie sprzyja takim spotkaniom, choć przecież wszyscy jesteśmy istotami ludzkimi.

Przez wiele lat mieszkałeś w Afryce Południowej. W kontekście apartheidu idea spotkania nabiera szczególnego znaczenia.
– Ta przeszłość ma na mnie ogromy wpływ. Kiedy myślę o apartheidzie, przede wszystkim pamiętam dojmującą niesprawiedliwość i bezprawność tego systemu. Czułem, że muszę – cokolwiek się zdarzy – wspierać jego ofiary. Przez wiele lat pracowałem z więźniami politycznymi. Byli aresztowani i więzieni bez sądu, a potem zwalniani z więzienia. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku pisałem artykuły dla pism „South African Medical Journal” i „South African Journal on Human Rights”. Wskazywałem w nich etyczne i profesjonalne obowiązki psychologów i pracow-
ników służby zdrowia, działających w klimacie politycznym apartheidu.
Jestem głęboko przekonany, że w sytuacji dyskryminacji nie da się zachować bezstro...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy