SŁUCHAWKA RATUNKU

Wstęp

W stołecznym dodatku znanej gazety z 16 maja tego roku znalazłam numery sześćdziesięciu jeden telefonów zaufania. Często sama ich nazwa pozwala się zorientować, komu oferują pomoc: kobietom w różnych sytuacjach życiowych, dzieciom i młodzieży, gejom i lesbijkom, ludziom starszym, osobom z problemem alkoholowym, ofiarom przemocy, ojcom... Jednak niezależnie od bogactwa nazw instytucji oferujących telefoniczną pomoc, można wskazać cztery podstawowe funkcje, jakie pełni każdy telefon zaufania. Są to: wsparcie, interwencja, porada, informacja. O funkcjach, jakie pełni telefon zaufania, pisze MONIKA JAROSZEWSKA.

Ja tego nie wytrzymam

„Chcę uciec z domu! Ja już tego nie wytrzymam!” – płacze do słuchawki, sądząc po głosie, nastolatka. Delikatnie dopytuję, co się stało, czego nie może już wytrzymać. Wydaje się, że tymi pytaniami otworzyłam przepełnioną po brzegi czarę uczuć. Dziewczyna opowiada o rodzicach, którzy notorycznie ją sprawdzają. „Kontrolują każdy mój ruch! Nie mogę się w spokoju wysikać, żeby nie pytali, czy wszystko w porządku” – mówi rozgoryczona. Z opowieści wynika, że rodzice przeszukują jej torbę, przysłuchują się rozmowom z kolegami, którzy do niej przychodzą, sprawdzają billingi. „A wszystko dla mojego dobra, w każdym razie tak mówią” – ironicznym tonem stwierdza dziewczyna.

Słuchając tego, co mówi, zastanawiam się nad przyczynami takiego zachowania rodziców. Kiedy się to zaczęło? Jakie są powody? Ale... na te pytania przyjdzie jeszcze czas. Na razie moim zadaniem jest słuchanie dziewczyny, umożliwienie jej odreagowania gwałtownych emocji. Niepowstrzymywana i niekierowana moimi pytaniami (które mogłyby zostać odebrane jako zbyt dociekliwe), płynie historia pełna bólu i wstydu. O braku koleżanek, o chłopakach, którzy „chcą się tylko lizać i nic innego ich nie obchodzi”, o samotności zajadanej twixami, o objadaniu się i próbach kontrolowania, o braniu ecstasy na imprezach, żeby mieć „dużo pary do skakania, żeby spalić ten cały obleśny tłuszcz”.

Wszystkie te informacje brzmią niepokojąco i są niepokojące. Ale w sytuacji, kiedy dziewczyna płacze w słuchawkę, nie decyduję się na udzielanie żadnych rad ani tym bardziej na pouczanie. Moralizowanie zawieszam na kołku. Słucham i staram się być z nią w dobrym, życzliwym kontakcie. Liczę na to, że wraz z opowiadaniem opadnie nieco poziom emocji. Dopiero wtedy, gdy dzwoniący jest w stanie tolerować je i „pomieścić” w sobie, może „uruchomić” własne myślenie. Żeby do tego doszło, potrzebuje kogoś, kto w życzliwej atmosferze, nie oceniając, nie dając gotowych rozwiązań – wysłucha. Na razie więc po prostu słucham, w swoich słowach głównie odzwierciedlając jej uczucia i parafrazując tak, by miała poczucie, że jest rozumiana, że wiem, o jakim doświadczeniu mi opowiada, że może mówić o nim tak, jak chce, i używając takich słów, jakie w jej odczuciu najlepiej oddają jej przeżycia.

W ten sposób realizuję jedną z funkcji telefonu zaufania – udzielanie wsparcia. Moim zadaniem jest prowadzić rozmowę tak, by dzwoniący mógł w sposób nieskrępowany wyrażać swoje uczucia związane z aktualnie przeżywanymi trudnościami. Wynika to z założenia, ż...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy