Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

SERCE JEGO WEŹ

0 357

Dlaczego tak trudno jest wyrazić zgodę na transplantację organów z ciał naszych bliskich – zastanawia się Aleksandra Hulewicz.

W wywiadzie rzece Grażyny Cetys-Ratajskiej ze słynnym polskim kardiochirurgiem Zbigniewem Religą można przeczytać o jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń w praktyce transplantologicznej profesora. Chodziło o ratowanie życia ciężko choremu siedemnastoletniemu chłopcu, dla którego jedyną nadzieją był przeszczep serca. Po niezwykle intensywnych poszukiwaniach dawcy, lekarze z Zabrza otrzymali zgłoszenie o osobie, u której stwierdzono śmierć mózgu. Poziom zgodności tkankowej potencjalnego dawcy i biorcy okazał się bardzo wysoki, co dawało ogromne szanse na przyjęcie przeszczepu. Operacja nie doszła jednak do skutku, ponieważ rodzina zmarłego nie udzieliła zgody na jej przeprowadzenie.

Wydawać by się mogło, że z chwilą wprowadzenia do polskiego prawa zasady zgody domniemanej (w myśl której brak sprzeciwu wyrażonego za życia upoważnia do pobrania narządów z ciała zmarłego w celu ich przeszczepienia, bez konieczności uzyskiwania zgody osób trzecich), wydarzenia podobne do opisanych raz na zawsze przejdą do historii. Tak się jednak nie stało, czego potwierdzeniem mogą być wyniki sondażu przeprowadzonego przez Demoskop i Krajową Radę Transplantacyjną w 1996 roku („Służba Zdrowia” nr 4/1996). Prawie wszyscy biorący w nim udział lekarze uznali za konieczne przeprowadzenie rozmowy z najbliższą rodziną zmarłego w celu uzyskania jej zgody na pobranie narządu do przeszczepu, bez względu na kształt obowiązujących przepisów. Co więcej, przeważająca większość respondentów zadeklarowała, iż nie zawiadomiliby ośrodka transplantacyjnego o obecności na oddziale osoby, u której stwierdzono śmierć mózgu, gdyby jej rodzina zdecydowanie się temu sprzeciwiała. Zatem w praktyce, mimo braku prawnego obowiązku, większość lekarzy dalszy tok postępowania uzależnia od decyzji krewnych zmarłego.

Odmowa przeprowadzenia transplantacji wyrażona przez członków rodziny potencjalnego dawcy u wielu osób budzi niezrozumienie, a nawet zdecydowany sprzeciw. Zdaniem profesora A. Launa zasadność pobierania narządów z ciała zmarłego w celach transplantacyjnych w ogóle nie powinna podlegać dyskusji: „Pobranie organu dla ratowania człowieka? Co w tym ma być tak dramatycznego w sytuacji, w której chodzi o życie i śmierć? (...) Nie pojmuję, dlaczego godzimy się na śmierć człowieka tylko dlatego, że pani Müller oświadczyła, że jej zwłoki mają zbutwieć” („Etyczne aspekty transplantacji narządów. Materiały z sympozjum w Kamieniu Śląskim w dniach 15-16.04.1996”). Czyż możliwość uratowania życia drugiemu człowiekowi nie jest wystarczającym uzasadnieniem pobrania organów z ciała osoby już nieżyjącej? Taka ocena jednak dopiero wówczas będzie uczciwa, kiedy lepiej poznamy położenie, w jakim znalazł się krewny zmarłego.

Rozmowa lekarza z rodziną potencjalnego dawcy odbywa się (ze względu na konieczność jak najszybszego podjęcia postępowania transplantacyjnego) w chwilę po przekazaniu jej informacji o zgonie bliskiej osoby. Nagła – bo taka najczęściej w analizowanej sytuacji ma miejsce – śmierć kogoś, kto jeszcze przed chwilą żył, rozmawiał, wychodził z psem na spacery i śmiał się, jest wydarzeniem tragicznym, związanym z ogromnym bólem i cierpieniem. Mimo indywidualnych różnic między ludźmi, większość psychologów przyjmuje, że istnieje pewien wspólny dla wszystkich sposób przechodzenia przez żałobę wywołaną utratą najbliższych.

Pierwszym stadium tego procesu, niezależnie od stopnia przygotowania na śmierć drugiej osoby, jest zazwyczaj szok, otępienie i niedowierzanie. Bardzo często na tym etapie ludzie doświadczają pustki – rozumieją znaczenie słów lekarza, ale nie odczuwają żadnych emocji i pozostają w stanie uczuciowego porażenia. Dopiero po pewnym czasie, który może trwać od kilku minut do kilku dni, dociera do nich świadomość realności straty. Żałoba wchodzi wówczas w okres intensywnego cierpienia psychicznego, doświadczania bardzo silnych, często zmiennych emocji: rozpaczy, tęsknoty, niepokoju, gniewu, a także poczucia zagubienia i bezradności. Tak intensywne przeżycia wpływają na pozostałe sfery funkcjonowania osoby przeżywającej żałobę. Upośledzeniu ulega zdolność do logicznej analizy faktów i do podejmowania skutecznych działań. Na przemian z przeżywanymi uczuciami raz po raz może pojawiać się paradoksalna odmowa przyjęcia do wiadomości faktu śmierci. Dopiero kiedy udaje się przebrnąć przez konieczność konfrontacji z trudną do zaakceptowania utratą bliskiej osoby, żałoba wchodzi w ostatnie stadium, związane ze stopniowym odzyskiwaniem stabilności i zdolności do dalszego życia.

Widać zatem wyraźnie, że człowiek, który otrzymał od lekarza informację o śmierci kogoś bliskiego, znajduje się w niezwykle trudnym momencie. Szok i otępienie lub – przeciwnie – bardzo gwałtowne reakcje uczuciowe uniemożliwiają racjonalną ocenę wydar...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy