Dołącz do czytelników
Brak wyników

Psychologia i życie

22 czerwca 2022

NR 7 (Lipiec 2022)

Seksualność dzieci to nie temat tabu - mówi Agnieszka Stein w rozmowie z Dotą Szymborską

0 201

Seksualność jest tematem trudnym tylko dla dorosłych. Dla dzieci poznawanie swojego ciała jest tak samo zajmujące, jak oglądanie bajki czy przyglądanie się pełzającej gąsienicy. Wielu rodziców nie czuje się na siłach rozmawiać o seksie, cielesności z małymi dziećmi, a przecież rzeczowa rozmowa pomoże dziecku zorientować się nie tylko w swojej seksualności, ale też odważnie zadawać kolejne życiowe pytania.

Dota Szymborska: W jakim wieku dziecka my, dorośli możemy mówić o tym, że jego czy jej zachowania wiążą się z seksualnością? Czy istnieje seksualność dzieci?
Agnieszka Stein: Seksualność to całokształt zjawisk związanych z płcią. Nie ma zatem takiego momentu, kiedy kategoria płci nie odnosi się do osoby. Pytasz, od kiedy w życiu dzieci jest obecna seksualność? Odpowiadam – zawsze. Jeszcze przed urodzeniem płód w łonie matki potrafi się masturbować. Tak samo jak zdarzają się zdjęcia czy filmiki z USG, gdzie dziecko ssie kciuk, tak samo potrafi dotykać swoich narządów płciowych. Inny przykład to nadawanie imienia, tutaj też obecna jest seksualność, przecież większość imion jest powiązana z płcią.

Może inaczej, kiedy rodzice zaczynają widzieć seksualność swojego dziecka? Może właśnie wtedy, gdy zauważą, że dziecko interesuje się swoimi genitaliami?
Czasem rodzicom przychodzi do głowy, że dziecko jest osobą seksualną, gdy pojawia się sytuacja, która im, rodzicom, kojarzy się z seksualnością. To dzieje się w bardzo różnych momentach, bo każdy rozumie seksualność trochę inaczej. 

POLECAMY

Wyobraźmy sobie taką sytuację na placu zabaw: dziewczyna buja się na zabawce-koniku i widocznie sprawia jej radość ocieranie się łechtaczką o element huśtawki. Albo jak chłopiec przybiega do matki i z radością pokazuje, jakiego ma „długiego siusiaka”, i mówi, że wie, jak zrobić, żeby urósł. Nam dorosłym w takich momentach czasem brakuje słów, nie wiemy, jak się zachować. Z jednej strony chcemy, by dzieci wiedziały, że je kochamy i akceptujemy w całości, z drugiej nie są to zachowania, na które jest przyzwolenie w sferze publicznej. Co możemy zrobić, by wspierać i wychowywać dzieci?
Jak mówimy o małych dzieciach, to ich zachowania nie są dla nich problemem. Mogą być za to wyzwaniem dla dorosłych. Myślę, że warto, by rodzice zaczęli od uspokojenia się, zatrzymania i zastanowienia się, o co im naprawdę chodzi, co im przeszkadza. Często jest tak, że nikt nie zauważa takich sytuacji, nie każdy na to zwraca uwagę. Mam takie doświadczenie, że nawet rodzice nie zawsze orientują się, co się dzieje. Nasza obawa może być nieuzasadniona. To nie jest tak, że dopiero nastolatek odkrywa swoje ciało, taki przedszkolak też poznaje siebie. To zupełnie naturalne. Maluch zauważa, co się z nim dzieje, łączy fakt dotykania penisa z tym, że ten rośnie, a jemu jest przyjemnie. To miłe, że chce się podzielić swoją obserwacją z rodzicem. A co może zrobić dorosły? Przede wszystkim nie peszyć, nie oceniać. Zauważyć, podsumować i… zająć się czymś innym. Można powiedzieć: „Tak, rzeczywiście, wszystkie siusiaki tak potrafią”. Dziecko jest otwarte na to, co się z nim dzieje. Często rodzic jest bardziej przejęty sytuacją niż maluch. Starszym dzieciom tłumaczy się, czego nie robi się publicznie, co jest intymną aktywnością. Jeżeli chodzi o dziewczynkę na placu zabaw, to moja hipoteza jest następująca: nikt na to nie zwróci uwagi. Bardziej zauważalne może być zamieszanie robione przez rodzica. Jeżeli rodzicowi jest bardzo trudno w takiej sytuacji, to może warto, żeby on spotkał się na konsultacji z psychologiem.

W swojej książce (Nowe wychowanie seksualne, wydawnictwo Mamania) piszesz, że sytuacja, której tak bardzo obawiają się rodzice, czyli kiedy maluch wchodzi do sypialni w momencie, gdy dorośli uprawiają seks, to bardziej lęk niż rzeczywistość. Niemniej czasem tak się dzieje. Jak powinni się wtedy zachować rodzice?
Przecież wystarczy zamknąć drzwi do sypialni. Tak naprawdę sytuacje, gdzie dziecko widzi rodziców uprawiających seks, zdarzają się naprawdę rzadko. Starszym dzieciom można powiedzieć, że do sypialni się puka, młodszym trzeba w jakiś sposób uniemożliwić niespodziewane wejście. Oczywiście nie da się do końca uniknąć tego, gdy maluch przybiegnie do sypiali w niewłaściwym momencie. Wtedy znów kluczem do rozwiązania sytuacji jest komunikacja. Często to my, dorośli, mamy wyobrażenie, co dziecko zobaczyło. W wielu przypadkach, gdy maluch wejdzie do sypialni, pytamy, co by chciał. I to wystarczy, bo dziecko jest bardziej zainteresowane swoimi a nie naszymi sprawami. Tutaj nie ma gotowej odpowiedzi, to jest kwestia komunikacji. Dopiero, gdy prosi o wyjaśnienie, wtedy możemy wyjaśnić sytuację, by uspokoić jego wątpliwości. Biorąc pod uwagę, o co dziecko naprawdę pyta. Sytuacja wejścia malucha do sypialni to moment zajęcia się potrzebami dziecka, tym, czego dziecko chce. Jeden maluch może powiedzieć: „Co robicie?”, drugi: „Chce mi się pić”. Czasem rodzice pytają się, czy wracać do tematu wejścia dziecka do sypialni – nie, nie ma takiej potrzeby. 
 

Wygląda na to, że seksualność dziecka to bardziej problem nas dorosłych. Z drugiej strony my też mamy prawo o siebie zadbać. Dużo pływam, staram się być dwa razy w tygodniu na basenie. Mam swój ulubiony, chodzę tam na 6 rano, ale zdarza się, że a to remont, a to awaria, i wtedy zostają dziwne godziny na innych pływalniach. Zdarzyła mi się niemiła sytuacja. Gdy już się ubierałam po skończonym treningu, z basenu wyszła pani razem z synkiem, który po pierwsze był duży, po drugie bardzo niesympatycznie się mi przyglądał, ba, nawet się gapił na mnie w czasie przebierania. Powiedziałam pani, że nie życzę sobie, żeby duży chłopiec przebywał w kobiecej szatni. Pani powiedziała, że przecież siedmiolatka nie pośle do szatni dla mężczyzn… Cała sytuacja była dla mnie nieprzyjemna, ubrałam się szybko i wyszłam… Co można zrobić w takiej sytuacji?
Rozmawiać. Rozumiem, że nie było szatni rodzinnych, Ty czułaś się skrępowana, a matka chłopca nie widziała problemu. Myślę, że najlepiej jest rozmawiać. Przecież chłopiec mógł poczekać, aż się przebierzesz, Ty mogłaś pójść do przebieralni – rozwiązań jest wiele. Rozumiem, że sytuacja była trudna, ale wiele rzeczy można przegadać. Szatnia rodzinna to świetne rozwiązanie, ale nie zawsze jest w danym obiekcie. Tatusiowie też chodzą na basen, biorą swoje małe córeczki do męskich szatni. Komplikacji jest wiele, ale na szczęście większość rzeczy można przegadać. Wiadomo, że są dzieci mniej lub bardziej samodzielne, matki i ojcowie różnie podchodzą do samodzielności dzieci. W każdej szatn...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy