Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Laboratorium

1 grudnia 2015

Seksapil, nasza broń

30

Dysponuje nim każdy, choć niektórzy mają go nieco więcej. Warto być świadomym jego wartości, znać drzemiącą w nim siłę i pielęgnować go, bo kapitał erotyczny to coś, co wydatnie pomaga w niemal każdej dziedzinie życia.

Pamiętacie bajkę o Kopciuszku? Ta dziewczyna była pomiataną, wzgardzaną szarą myszką. Kuchta, sprzątaczka, pomywaczka i służąca – tak traktowały ją macocha i jej córki. Dzięki dobrej wróżce i jej czarom dziewczyna trafiła na bal, gdzie dostrzeżono w niej pełną powabu księżniczkę. W Kopciuszku od pierwszego wejrzenia zakochał się młody i urodziwy książę.

Czy do tej przemiany rzeczywiście konieczna była czarodziej[-]ska różdżka? A może Kopciuszek zawsze miał w sobie to coś, co uwiodło księcia? Być może wróżka i jej różdżka były tylko instrumentami, które pozwoliły czarowi Kopciuszka w końcu wybrzmieć? Pokazać swoje prawdziwe piękno?
Mogło tak być – przecież na końcu bajki książę wkłada pantofelek na stopę pogardzanej służącej i odnajduje w niej to, co ukochał w uwodzicielce z balu.

Brakujący kapitał

Socjolog, profesor Pierre Bourdieu uważa, że ludzie konkurują ze sobą o ważne dla nich zasoby, używając przy tym symbolicznego kapitału: ekonomicznego, społecznego i kulturowego.
Ten pierwszy, związany z obrotem pieniądzem, posiadaniem zasobów materialnych, dobrze opisano w naukach ekonomicznych i społecznych – dowodzi
Bourdieu. Drugi, kapitał społeczny, to „suma zasobów aktualnych i potencjalnych, należących się jednostce lub grupie z tytułu posiadania trwałej, mniej lub bardziej zinstytucjonalizowanej sieci relacji, znajomości, uznania wzajemnego”. To, ujmując rzecz prościej, korzyści, jakie czerpiemy z sieci posiadanych znajomości. Kapitał kulturowy z kolei odnosi się do posiadanych przez każdego człowieka wiedzy i umiejętności.

Te trzy rodzaje kapitału nie są jednak kompletnym orężem, którym dysponujemy w codziennych potyczkach. Catherine Hakim, profesor London School of Economics,
błyskotliwie spostrzegła, że w powyższej układance brakuje kapitału erotycznego. Ten, jak sądzi Hakim, w bojach o sukces bywa równie pomocny, jak dobre wykształcenie, znajomości i pieniądze.

Centralny element kapitału erotycznego to piękno, które Hakim utożsamia z atrakcyjnością fizyczną twarzy. Oprócz niego badaczka specjalizująca się w – jak to sama określiła – seksonomii (od połączenia słów: seks i ekonomia) wymienia następujące czynniki składające się na kapitał erotyczny: atrakcyjność seksualna (fakt posiadania seksownego ciała oraz zmysłowość w sposobie poruszania się, mówienia, zachowania), urok osobisty, kompetencje społeczne, biegłość w sztuce flirtowania, energia witalna (mieszanka dobrej formy fizycznej, energii społecznej i dobrego humoru), zdolności autoprezentacji (sposób zachowania, ubioru, makijażu, uczesania, umiejętność dobrania dodatków stosownie do sytuacji) oraz seksualność (biegłość w sztuce miłosnej, energia seksualna, wyobraźnia). Kapitał erotyczny stanowi zatem konglomerat cech atrakcyjnych dla innych przedstawicieli społeczeństwa, w szczególności dla osób odmiennej płci.

Piękni mają znacznie lepiej

Wbrew porzekadłu, jakoby nie należało oceniać zawartości książki po okładce, ludzie tak właśnie robią. Osoby o pięknym wyglądzie, powszechnie uznawane za atrakcyjne – tzn. te o dużym kapitale erotycznym – mają w życiu dużo łatwiej. Są uważane za inteligentniejsze, podczas sporów dysponują większą siłą perswazji. Poza tym są bardziej wpływowe i szczęśliwsze niż osoby mniej urodziwe. Nic dziwnego, skoro cieszą się większymi sukcesami zarówno na polu małżeńskim („póki śmierć nas nie rozłączy”), jak i romansowym („gdy pożycie już nas nudzi”). Atrakcyjni przedstawiciele naszego gatunku są wyżej oceniani zarówno pod względem funkcjonowania społecznego, jak i popularności, ale również w zakresie kompetencji intelektualnych i zawodowych. Częściej spotykają się z pomocą, rzadziej z niechęcią, poświęca się im też większą uwagę.

Kapitał erotyczny w sposób bezpośredni i pośredni przekłada się na ekonomiczny. Daniel S. Hamermesh z Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Texas w Austin i Jeff E. Biddle z Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Stanowego Michigan przeanalizowali trzy zbiory danych z badań przeprowadzonych na reprezentatywnych próbach (dwa z nich dotyczyły prób amerykańskich, jeden pochodził z próby kanadyjskiej). Ankieterzy po zebraniu informacji dotyczących zawodu oraz poziomu zarobków respondenta, oceniali jego atrakcyjność. Około połowa z ankietowanych została oceniona jako „przeciętnie urodziwi”, 1 na 10 opatrzono etykietką „brzydki”, pomiędzy 1/4 a 1/3 badanych uznano za ponadprzeciętnie atrakcyjnych. W toku analizy statystycznej okazało się, że osoby brzydkie zarabiały mniej od przeciętnych, a przeciętne – mniej od atrakcyjnych. Premia za piękno wahała się pomiędzy 1 a 13 proc. zarobków w przypadku kobiet i pomiędzy 1 a 10 proc. w przypadku mężczyzn. Różnicy w wynikach nie wyjaśniały ani inteligencja, ani przynależność do określonej klasy społecznej, ani pewność siebie. Podobne rezultaty uzyskał Barry Harper z wydziału ekonomii London Guildhall University. W swoim eksperymencie wykazał on, że niscy sprzedawcy (mężczyźni) zarabiają o 25 proc. mniej od swoich rosłych kolegów.

Ludzie z wysokim poziomem kapitału erotycznego są najprawdopodobniej świadomi swoich atutów. Hamermesh i Biddle zauważyli, że wybierają oni często karierę zawodową, która umożliwia czerpanie korzyści ze swojej atrakcyjności. Podobny trend zaobserwował Harper. Do zawodów, w których należy dysponować sporymi pokładami kapitału erotycznego, prof. Hakim zalicza m.in. stewardesę, kelnerkę, recepcjonistkę, asystentkę. Ponadprzeciętnym poziomem kapitału erotycznego powinni dysponować także aktorzy obojga płci, piosenkarze, tancerze, modele i modelki, osoby pracujące w telewizji. Kapitał erotyczny jest ważny i często wykorzystywany również w najwyższej lidze biznesowej oraz w polityce.

„Nawet w zawodach, w których wydawałoby się, że piękno nie gra żadnej roli, tak nie jest. (...) Bardziej atrakcyjni wykładowcy uzyskują lepsze ewaluacje, piękniejsi ekonomiści dostają lepsze propozycje pracy” – zauważa Daniel Hamermesh.

W związku z kapitałem

Na polu matrymonialnym kapitał erotyczny odgrywa jeszcze donioślejszą rolę niż w obszarze zawodowym. Panie wiedzą, że dzięki wysokiej atrakcyjności mogą „kupić” lepszego partnera. Im bardziej atrakcyjna kobieta, tym większe ma wymagania co do partnera – wszak damski kapitał erotyczny to najcenniejsza waluta na rynku matrymonialnym. Piękne kobiety mają zatem awans w zasięgu ręki – mogą zdobyć go poprzez małżeństwo z wpływowym partnerem lub wspinanie się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej (co przychodzi im łatwiej niż mniej urodziwym paniom).

Mężczyźnie także pomaga uroda jego partnerki. Atrakcyjna kobieta opromienia swojego towarzysza, sprawiając, że inni panowie obdarzają go większym szacunkiem i traktują jako poważniejszego partnera w interesach. Piękność u boku stanowi ukoronowanie wysokiego statusu, w dodatku urodziwa dama automatycznie odbierana jest jako serdeczna, towarzyska, miła i inteligentna. Mężczyźni o wysokiej pozycji społecznej wybierają zatem na żony kobiety o ogromnych pokładach kapitału erotycznego. W ten sposób zwiększają swoje szanse na to, że ich potomstwo oprócz wysokiego statusu i zamożności otrzyma w spadku po mamie solidną dozę kapitału erotycznego.
Mężczyźni o wyższym od przeciętnego kapitale erotycznym mają większą liczbę partnerek seksualnych, co zwiększa prawdopodobieństwo osiągnięcia przez nich sukcesu reprodukcyjnego.

Mają również większą szansę na „podrzucenie” innemu mężczyźnie „kukułczego jaja” – spłodzenie potomstwa, na wychowanie którego łożył będzie nieświadomy rogacz. Taka ewentualność jest premiowana przez biologię: w okresie płodnym panie wykazują wzmożone zainteresowanie seksem – częściej myślą na jego temat i są znacznie bardziej wrażliwe na bodźce erotyczne. Co więcej, są wtedy szczególnie skłonne do fantazjowania o seksie z mężc...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy