Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Wstęp

27 września 2016

Sekrety

Własne tajemnice są cenne i chronione, cudze tajemnice stają się pokusą albo wyzwaniem.

Uwielbiam tajemnice, zagadki, niejasności, labirynty (no, może poza tymi na międzynarodowych lotniskach w Paryżu, Chicago czy we Frankfurcie). Nieraz nawet bzdurne quizy w gazetach wydają mi się kuszące i zabieram się do ich rozwiązywania. Czytam namiętnie kryminały, w których jest skomplikowana intryga. Podobnie, z przyjemnością, czytam naznaczone intrygą intelektualną artykuły naukowe.

Jedyne tajemnice, które mnie nie pociągają, to te, które należą do ludzkiej prywatności (o intymności nie wspomnę). Nie czytuję autobiografii i pamiętników. Nie tylko dlatego, że rzadko są prawdziwe. Nie czytuję publikowanych coraz częściej zbiorów prywatnej korespondencji, bo czułbym się jak marny podglądacz. Nie robię tego, bo – pochlebiam sobie – należę do grupy tych, którzy uważają, że człowiek powinien mieć swoje tajemnice i nie powinien innym pozwalać na dostęp do nich.
Osobista tajemnica to sama głębia prywatności. Bynajmniej nie musi oznaczać ukrywania czegoś wstydliwego. Oczywiście, czasem skrywamy rzeczy wstydliwe, ale czasem skrywamy coś, z czego jesteśmy dumni. Tajemnicą czynimy coś, co traktujemy jako najbardziej swoje. Wielu z nas żywi przekonanie, że podzielenie się czymś takim oznacza utratę ważnej części własnego „ja”.

Zdarza się, że mamy tajemnicę wspólną, podzielaną z kimś innym, a czasem łudzimy się, że przechowujemy w najgłębszej dyskrecji coś, co okazuje się tajemnicą poliszynela.

W...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy