Samotni z lęku

Nałogi i terapie Praktycznie

Wśród Dorosłych Dzieci Alkoholików pragnienie bycia kochanym idzie często w parze z lękiem przed odrzuceniem. Przeżywają oni dużo wewnętrznych obaw przed zbliżeniem się do kogoś i przed założeniem rodziny.

Jedna z osób sformułowała to tak: "Spotykałam się z mężczyzną. Nie chciałam się zakochać, a jednocześnie pragnęłam mieć kogoś na całe życie. Bałam się. Byłam rozbita, rozdwojona. Nie pamiętam, co myślałam o sobie, ale chyba nie najlepiej. Nie wiedziałam, co robić. W końcu po paru spotkaniach zerwałam. To było ponad moje siły".

Moi pacjenci często boją się powtórzenia we własnym związku tego, co działo się w ich domach rodzinnych, w których niepijący partner miał obowiązków za dwoje, a w zamian otrzymywał awantury i wyzwiska. W efekcie takich doświadczeń DDA pełni są wątpliwości, czy warto ryzykować zawarcie małżeństwa: „Mój partner daje mi oparcie, w dodatku chce, abym za niego wyszła. A ja nie wiem, czego chcę: boję się, że go stracę, i boję się za niego wyjść. Skąd mogę wiedzieć, że wszystko będzie dobrze? Najgorsze jest to, że nie potrafię podjąć żadnej decyzji – ani o skończeniu tego związku, ani o małżeństwie”.

POLECAMY

Niemal wszystkie Dorosłe Dzieci Alkoholików noszą w sobie głęboko ukryte przekonanie, że w małżeństwie można się tylko krzywdzić. Trudno im się zbliżyć do innych osób, gdyż w ich doświadczeniu bliskość jest zagrażająca. Z kolei jej brak i uporczywe utrzymywanie dystansu sprawiają, że małżeństwo często nie daje im satysfakcji.

Niektórzy DDA są przekonani, że związek rodziców nie był udany, bo „matka nie umiała sobie z nim radzić”. Jeśli wierzą również, że sami lepiej potrafiliby ułożyć sobie życie z alkoholikiem, to stąd prosta droga do wchodzenia w tzw. trudne związki, zwykle z partnerami uzależnionymi. Wielu DDA trwa w związkach, które są dla nich źródłem cierpienia. Ich partnerami bywają alkoholicy, nałogowi hazardziści, ludzie notorycznie niewierni itd. Zdarzyło mi się na przykład spotkać osoby, które żyły od lat w związku heteroseksualnym z homoseksualistami i nie zdawały sobie z tego sprawy. Siebie winiły za to, że „coś się między nami nie układa”.

Niektórzy z moich pacjentów zdają sobie sprawę, że rozpoczęcie terapii prawdopodobnie zmieni ich spojrzenie na własne małżeństwo. Ci, którym zależy na związku, zwykle otwarcie mówią o swoich obawach, a później potrafią wykorzystać to nowe spojrzenie do uzdrowienia relacji. Gorzej z tymi, którzy tkwią w przekonaniu, że ich małżeństwa są bardzo dobre i że nic nie jest w stanie im zaszkodzić. Niemal za każdym razem po kilku tygodniach terapii zauważają, jak fałszywy był to obraz. Zaczynają dostrzegać to, co się wokół nich dzieje. Przekonują się na przykład, że partnerzy od dawna mają kogoś innego albo w jakiś sposób (np. finansowo lub emocjonalnie) wykorzystują ich.

Dorosłe Dzieci Alkoholików chyba nieco częściej niż inni nieadekwatnie postrzegają swoich partnerów. Jeśli ich idealizują, wówczas nie widzą wad albo usprawiedliwiają je (podobnie jak niegdyś ich matki usprawiedliwiały ojców: „Pije, ale przecież kocha mnie i dzieci”). Natomiast gdy deprecjonują part...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę 20% TANIEJ

Zobacz więcej

POLECAMY

Przypisy