Przejrzenie

Wstęp

Bywają dni kiedy czujemy pustkę, jesteśmy zmęczeni i pozbawieni radości, zupełnie jakbyśmy nie byli sobą. W takie dni, nawet kiedy staramy się utrzymać więź z innymi, nasze wysiłki idą na marne. Im bardziej się staramy, tym większą ponosimy klęskę. W takiej sytuacji nie powinniśmy utrzymywać kontaktu z tym, co poza nami, ale zwrócić się do siebie i praktykować świadome oddychanie, wnikliwie obserwując to, co się w nas i poza nami dzieje. Przyjmujemy wszystkie zjawiska, witamy się z nimi, uśmiechamy do nich. Sumiennie wykonujemy proste czynności. Medytacja na siedząco lub podczas chodzenia, pranie, mycie podłogi, parzenie herbaty i sprzątanie łazienki to sama uważność. Wykonując te czynności, odzyskamy bogactwo naszego duchowego życia. Thich Nhat Hanh Our Appointment with Life

        
Pewnie nie ma kogoś takiego, kto choć raz w życiu nie odkrył, że dotąd był mniej lub bardziej ślepy. Może nie tyle odkrył, ile po prostu wyrwał się – albo został wyrwany – ze świata hipnotyzujących banałów. Może tego doświadczał wielekroć i nie zawsze było to miłe doświadczenie. Ale to nie ma znaczenia, zważywszy na uczucie, jakie po tym zostaje – że dzięki niemu przez czas dłuższy czy krótszy żyliśmy prawdziwiej.

Mieliśmy zatrzymać się we Florencji na cztery, najwyżej pięć dni, a potem pędzić dalej: Rzym, Neapol, Ravenna w drodze powrotnej, także Wenecja i na końcu Mediolan, od którego zaczęliśmy. Czy były to tylko pragnienia, czy solidny plan, tego nie pamiętam. Ale i tak wszystko potoczyło się inaczej. Chęć pośpiesznego, a zatem powierzchownego poznania Włoch w trzy miesiące miała oczywiście związek z przewodnikami, które uczą czytelnika poruszania się na skróty. Jeszcze więcej tłumaczy to, że rok był 1976. Paszport pozwalający wyjechać bezdzietnemu małżeństwu na Zachód graniczył wówczas z cudem.
I był poniekąd zachętą do ucieczki z kraju, zwanej także nielegalnym pozostaniem za granicą. Może nawet o to chodziło? Zadawałem się z ludźmi, którzy nie mogli się podobać Służbie Bezpieczeństwa. Ale nas interesowała tylko ekonomia ruchu w ramach skromnego stypendium rządu włoskiego. Mając niewiele, chcieliśmy jak najwięcej. Więc tak intensywnie chłonąłem Florencję, że już po trzech dniach zaczęła być nudna. Wyjechalibyśmy zaraz, gdyby nie to, że nazajutrz wypadało – jak to w Italii – święto. Banki zamknięte. Następny dzień – sobota. I jeszcze niedziela. Z braku gotówki pobyt przeciągnął się o następne trzy dni. A te z kolei na trzy miesiące. Zatem nie zobaczyłem Rzymu ani Wenecji, bo tam nie dojechałem, ale o Florencji, czy o całej Toskanii, mogę powiedzieć, że znam ją dość dokładnie. Są – rzecz jasna – spore luki w tej wiedzy. Ale poza mnóstwem skarbów kultury poznałem tam skarb wolności od pośpiechu. Wiedziałem już albo tylko przeczuwałem, że na moim optycznym i mentalnym kontakcie ze światem ciąży jakaś choroba, którą się zaraziłem od filmu, telewizji, od literatury do szybkiego spożycia i gazetowych uproszczeń. Nie jest to choroba śmiertelna (chociaż kto wie?), choć często dożywotnia. Niektórzy nawet potrafią z niej czerpać przyjemność. Zdaje się, że sam to robiłem.

Podczas tych trzech dodatkowych dni we Florencji coś się przełamało. Tak się zagapiłem w to miasto leżące jak na dłoni pod San Miniato, że może jeszcze ciągle tam stoję. Poczułem, że zelżała wewnętrzna smycz. Przestałem się czuć jak pies, któremu bezduszny człowiek skraca przyjemność obwąchiwania latarni. Nic i nikt mnie nie ciągnął. Co prawda najpierw mówiło się, że zostaniemy tu tylko kilka dni dłużej; żeby jeszcze raz rzucić okiem na „Wiosnę” Botticellego, zajrzeć do ogrodów za pałacem Pitti, obejrzeć dokładniej wnętrza pałacu Signorii. Aż z tego wszystkiego sami zamieszkaliśmy w pałacu, którego właścicielka, księżna Farlatti di Caporiacco, część przeznaczyła na pensjonat. Budynek był z szesnastego wieku. Znajdował się nieopodal dworca kolejowego, więc w dzielnicy poniekąd rozrywkowej. Wieczorami w pobliskiej cafeterii mężczyźni i kobiety różnych zawodów mieszali się z dominikanami z pobliskiego...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Tylko w ten weekend kupisz prenumeratę 20% TANIEJ

Zobacz więcej

POLECAMY

Przypisy