Dołącz do czytelników
Brak wyników

historia psychologii

24 sierpnia 2016

Profesor przy pianinie

50

Tłumacząc marzenia senne, wcale nie powinno się wydobywać z nich najważniejszych elementów i dociekać ich symboliki. Należy raczej dążyć do zrozumienia głównej treści snu, a następnie ustalić, jaką rolę w całości grają poszczególne jego składniki - nauczał, wbrew psychoanalitykom, Max Wertheimer. Sny to tylko jedno z jego niezwykle szerokich zainteresowań.

Marzenia senne to jak wiadomo domena psychoanalizy. Max Wert[-]heimer jest z kolei znany głównie jako współtwórca konkurencyjnego wobec psychoanalizy kierunku XX-wiecznej psychologii – psychologii postaci, nazwanej też gestaltyzmem. Jednak zainteresowania Wertheimera snami to nie jedyna dziwna zbieżność z problematyką podejmowaną przez psychoanalityków. W tym samym czasie co Carl Gustaw Jung zastosował on technikę skojarzeń, której zadaniem było wykrywanie „kompleksu”, czyli związku dwóch różnych treści psychicznych. Doszło nawet do sporu na temat tego, kto jako pierwszy wprowadził to pojęcie do psy[-]chologii...

Obok Werheimera za twórców gestaltyzmu uznaje się Wolfganga Köhlera i Kurta Koffkę. Specyfikę tego nurtu dość trafnie ujął Tadeusz Tomaszewski w popularnej książeczce Główne idee współczesnej psychologii: „Psychologowie postaci nie wysunęli żadnej własnej propozycji dotyczącej przedmiotu lub metody badań psychologicznych (...). Przyczynili się do utrwalenia w świadomości psychologów pojęcia struktury i organizacji oraz przekonania, że świat ma budowę zorganizowaną, a nie atomistyczną”.

Papuga w klatce
Historycy nauki uważają, że „eksperymentem strategicznym”, stanowiącym punkt wyjścia do badań i rozwijania podstaw teoretycznych psychologii postaci, było doświadczenie, za pomocą którego Wertheimer opisał istotę „fenomenu fi”. Geneza eksperymentu jest anegdotyczna: pewnego razu, jadąc pociągiem, Wertheimer uświadomił sobie, że w pewnych przypadkach obserwator ma złudzenie ruchu tam, gdzie w rzeczywistości ruch nie występuje. Zaaferowany tym problemem, wysiadł na najbliższej stacji i kupił stroboskop – zabawkę, który później w hotelowym pokoju użył do badań. Syn pioniera gestaltyzmu, Michael, powątpiewa w prawdziwość tej sympatycznej opowiastki. Prawdą jest jednak, że w artykule opublikowanym w roku 1912, którego tematem było eksperymentalne badanie nad spostrzeganiem ruchu, Wertheimer opisał doświadczenie z wykorzystaniem stroboskopu (urządzenia prezentującego szybko następujące po sobie obrazy) oraz tachistoskopu (aparatu umożliwiającego eksponowanie słów, obrazów itp. w określonym czasie).

Istota opisanego eksperymentu była prosta: psycholog eksponował z różną szybkością, jeden po drugim, dwa bodźce: odcinek pionowy oraz drugi, nachylony pod kątem 20–30 stopni. Gdy odstęp czasowy ekspozycji linii był duży, obserwator rozróżniał je kolejno. Jeśli zaś odstęp wynosił około 60 milisekund, widz miał wrażenie ruchu, któremu podlegała jedna linia. To właśnie zjawisko Wertheimer określił mianem „fenomenu fi”. Wypadało jednak dać teoretyczne wyjaśnienie obserwacji, która godziła w ustalony porządek psychologii atomistycznej; w ten sposób wypracowane zostały wyjściowe założenia psychologii postaci, mówiące o tym, że zjawiska świadomości nie mogą być sprowadzane do ich elementów składowych oraz że można ustalić szereg praw, które systematyzują podstawy percepcji zmysłowej.

Wbrew temu, jak zazwyczaj przedstawia się wagę badań Wertheimera nad „fenomenem fi”, jego eksperymenty ze stroboskopem nie opierały się na odkryciu czegoś zupełnie nieznanego. Już w pierwszym ćwierćwieczu dziewiętnastego wieku brytyjski lekarz John Ayrton Paris demonstrował zjawisko bezwładności wzroku członkom Royal College of Physicians w Londynie. Pokazywał im tarczę, na której z jednej strony znajdował się rysunek papugi, z drugiej zaś – pustej klatki. Po wprawieniu tarczy w ruch obrotowy widzowie mieli wrażenie, że ptak znalazł się w klatce. Tak narodziła się, popularna w okresie wiktoriańskim zabawka zwana „taumatropem”, na której bazowały liczne wynalazki prowadzące do wyświetlania animacji, a wreszcie do powstania kina. Wertheimer w swoim prostym doświadczeniu wyszedł jednak poza czysto fizjologiczne wyjaśnienie, znajdując w nim potwierdzenie nowej psychologicznej reguły organizacji spostrzegania.

Myśleć produktywnie
Jedno z najbardziej znanych dzieł Wertheimera, Productive thinking (1945), dotyczyło tak zwanego myślenia produktywnego. Określenie to oznacza twórcze działanie jednostki, którego celem jest rozwiązanie jakiegoś problemu. Autor przedstawił opisy sposobów rozwiązywania różnych problemów, od podstawowych zagadnień matematycznych po złożone teorie naukowe. Zawarte tam wyjaśnienia oparte były oczywiście na założeniach psychologii postaci. Michael Wertheimer (przywoływany już syn Maxa) i Victor Sarris, którzy streścili ideę tej pracy w zbiorowej publikacji Klasycy psychologii, syntetycznie ujęli ciekawe wnioski z jej lektury, pisząc między innymi, że twórcze myślenie może dostarczać jednostce radości i satysfakcji z jego efektów. Zauważyli również, że Wertheimer przedstawił specyficzne elementy i operacje myślowe, którymi nie zajmowano się w ramach innych kierunków psychologii.

Max Wertheimer uważał, że procesy myślenia twórczego nie są prostą sumą ich części oraz że zamykają się w odrębną całość, mimo że w trakcie myślenia twórczego człowiekowi zdarza się błądzić lub diametralnie zmieniać sposób ro...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy