Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

20 grudnia 2016

Porozmawiaj z nieznajomym

64

Nie znosisz długich podróży zapchanymi autobusami i pociągami pełnymi obcych twarzy? Uciekasz przed nimi w lekturę albo słuchasz muzyki? To błąd, bo spotkania z nieznajomymi mogą być źródłem szczęścia.

Dla wielu z nas poranne dojazdy do pracy to koszmar – wynika z badań „Developments in the Measurement of Subjective Well-Being”, przeprowadzonych przez Daniela Kahnemana i Alana Kruegera – profesorów z Princeton. Z dziewiętnastu codziennych aktywności związanych z pracą zawodową, domowymi obowiązkami i relacjami z innymi ludźmi, poranny dojazd do pracy okazał się „najmniej przyjemny”. Badania ujawniły, że długa droga do pracy negatywnie odbija się na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym oraz życiu społecznym. Potwierdza to również najnowszy sondaż Gallup-Healthways Well-Being Index: 40 procent osób, którym dojazd do pracy zajmuje półtorej godziny, twierdzi, że po przybyciu do firmy czują się przemęczone i są bardziej skłonne do zamartwiania się. W efekcie osoby te są mniej wydajne w pracy.

Każdego poranka w autobusach, tramwajach, podmiejskich pociągach i metrze na całym świecie ma miejsce interesujący paradoks: gdy ludzie, jeden z najbardziej uspołecznionych gatunków, muszą dzielić wspólną przestrzeń, natychmiast zaczynają się wzajemnie ignorować. Zdaniem naukowców można to wytłumaczyć dwojako: albo ludzie nie zdają sobie sprawy ze znaczenia więzi społecznych, albo samotność w tłumie jest potencjalnie bardziej pozytywnym doświadczeniem niż interakcje z obcymi. W środkach komunikacji miejskiej panują więc niepisane zasady: unikaj kontaktu wzrokowego, utrzymuj fizyczny dystans i – na litość boską – z nikim nie rozmawiaj! Ale czy taka strategia jest dla nas korzystna?

Pogaduchy z obcym
W badaniach dotyczących wsparcia społecznego zwykle pojawia się następujące pytanie: „Od czasu do czasu większość ludzi omawia ważne kwestie z innymi osobami – czyjej opinii zasięgałeś w ciągu ostatnich sześciu miesięcy?”. Wskazywane przez badanych osoby to – według naukowców – nasza „podstawowa sieć dyskusyjna”, czyli ci, z którymi jesteśmy bardzo blisko i do których zwracamy się po poradę.

Z badań Matthew E. Brashearsa z Cornell University, opublikowanych w ubiegłym roku w „Sociological Science”, wynika, że „w rozmowach z najbliższymi poruszamy szeroki zakres tematów uznawanych przez nas za ważne, dotyczących finansów, rodziny, zdrowia i opieki medycznej oraz pracy zawodowej. Te najistotniejsze omawiamy w niewielkim gronie zaufanych rozmówców. Pewne wątki nabierają specjalnego znaczenia dlatego, że dotyczą osób, które są dla nas ważne”. Jednocześnie, jak ustalił badacz, w rozmowy na pozornie nieistotne tematy, jak pogoda czy wydarzenia sportowe, angażujemy się zarówno z tymi, z których zdaniem się liczymy, jak i z osobami, z którymi nie jesteśmy blisko. Psychologowie społeczni i socjologowie kultury potwierdzają, że „nawet te pozornie błahe dyskusje mogą przyczynić się do pogłębienia więzi społecznych i utrzymywania ważnych relacji”.

Co decyduje o tym, kogo wybieramy do rozmów na ważne dla nas tematy? Postanowił to sprawdzić profesor Mario Luis Small, socjolog z Harvardu. Na reprezentatywnej ogólnokrajowej próbie przeprowadził niedawno badanie, w którym najpierw zapytał uczestników, kto jest ważną osobą w ich życiu (nie tylko spośród członków rodziny, ale i spoza tego grona), a potem o to, kiedy ostatnio omawiali z tą osobą istotne dla nich sprawy. Okazało się, że niemal trzy czwarte poruszanych tematów dotyczyło pięciu zagadnień: rodziny, kariery zawodowej, finansów, zdrowia i poczucia szczęścia. A z kim badani rozmawiali na te najważniejsze tematy? Prof. Small był zaskoczony, bo... partnerami do tych rozmów wcale nie byli najbliżsi czy rodzina. Co piąty uczestnik szukał do takiej rozmowy kogoś z „doświadczeniem” lub „wiedzą” na dany temat – lekarza, terapeuty, duchowego przewodnika lub osobistego doradcy (w tym również finansowego), a co siódmy rozmawiał z przypadkową osobą – tylko dlatego, że była ona „pod ręką”. Kobiety, które co rano odwoziły swoje dzieci do szkoły lub przedszkola, chętnie zwierzały się innym matkom spotkanym w holu szkoły. Powiernikami i rozmówcami na ważne tematy bywają również taksówkarze, barmani, fryzjerzy oraz współpasażerowie z autobusu lub pociągu. Ludzie wcale nie zachowują intymnych spraw wyłącznie dla swoich bliskich.

Dzień dobry... i co dalej?

Rozmowa z nieznajomym to świetna okazja do praktykowania „najrzadszej i najczystszej formy hojności”, jak określiła kiedyś uważność francuska filozofka Simone Weil. Nasze życie społeczne opiera się na niespotykanych u innych gatunków poziomach komunikacyjnej wirtuozerii, a skoro praktyka czyni mistrza, warto czasem zagadnąć choćby do nieznajomego w pociągu. Zwłaszcza że – jak twierdzą naukowcy z University of Chicago Booth School of Business – rozmowa ze współpasażerami może wzmocnić nasze poczucie szczęścia.

Przekonują o tym prof. Nicholas Epley i dr Juliana Schroeder w artykule „Mistakenly seeking solitude”, opublikowanym w „Journal of Experimental Psychology”. Okazji jest mnóstwo – przecież każdego dnia miliony ludzi na całym świecie korzystają z publicznego transportu.

Naukowcy przeprowadzili kilka interesujących eksperymentów. Jeden z nich rozpoczęli w Home[-]wood, którego wielu mieszkańców dojeżdża do pracy w Chicago. Badacze wyłonili sto osób podróżujących codziennie pociągiem lub autobusem do Chicago i podzielili je na trzy grupy. Osoby z pierwszej grupy miały rozmawiać z nieznajomymi, osoby z drugiej grupy – jechać w milczeniu, a osoby z trzeciej grupy – robić podczas podróży to, co lubią, i zachowywać się tak, jak zazwyczaj się zachowują. Po dotarciu na miejsce uczestnicy wypełnili ankietę, w której ocenili swoje odczucia z podróży. Najsympatyczniejsza okazała się ona dla osób, które ucięły sobie pogawędkę, natomiast najmniej przyjemna wydawała się „samotnikom”. W kolejnym badaniu Epley i Schroeder zebrali grupę, która a priori miała oszacować wrażenia uczestników pierwszego eksperymentu. Większość badanych była przekonana, że osoby milczące i zachowujące dystans spędzą czas znacznie przyjemniej niż te, które będą rozmawiały z obcymi. Przypuszczali również, że próba nawiązania kontaktu spotka się z odmową lub że pasażerom nie uda się podtrzymać rozmowy. A jak było w rzeczywistości? Pogawędki trwały średnio kwadrans i kończyły się dopiero wtedy, gdy współpasażer-rozmówca wysiadał na swoim przystanku.

Według psychologów rozmowa z nieznajomym to rodzaj wymiany społecznej. Gdy jedna osoba ujawnia przed drugą swoje myśli i uczucia, ta czuje, jakby znała rozmówcę. Odwzajemnia się tym samym, zakładając, że nieznajomy lubi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy