Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

1 grudnia 2015

Pod wpływem demona seksu

36

Miałem do czynienia z sytuacjami, gdy kobieta żaliła się, że w jej związku życie seksualne nie istnieje. Z czasem okazywało się, że jej partner często uprawia seks, tyle że sam ze sobą - mówi Zbigniew Lew-Starowicz.

Prof. dr hab. Zbigniew Lew-Starowicz jest psychiatrą, seksuologiem i psychoterapeutą. Konsultant Krajowy w dziedzinie seksuologii, kierownik Zakładu Seksuologii Medycznej i Psychoterapii CMKP w Warszawie, kierownik Pracowni Rehabilitacji Seksualnej i Psychoterapii Wydziału Rehabilitacji AWF w Warszawie, kierownik Katedry Seksuologii i Psychoterapii w WSFiZ w Warszawie. Razem z synem prowadzi Centrum Terapii Lew-Starowicz w Warszawie.

Piotr Żak: – Co to właściwie znaczy być uzależnionym od seksu?
Zbigniew Lew-Starowicz: – Istnieją dwie szkoły traktowania tego zjawiska. Jedna głosi, że uzależnienie od seksu nie istnieje, że to są tylko zachowania obsesyjno-kompulsywne. Zresztą w najnowszej klasyfikacji DSM-V nie ma takiego rozpoznania. Druga grupa specjalistów, których moglibyśmy nazwać uczniami Patricka Carnesa, uważa, że taka interpretacja to pomyłka i uzależnienie od seksu istnieje. Ale mniejsza o ich kłótnie. Moim zdaniem jest to specyficzna forma uzależnienia, bo jego istota polega na tym, że nie tylko staje się ono centrum życia człowieka, ale sprawia cierpienie zarówno uzależnionemu, jak i jego otoczeniu.

Jakie to cierpienia?
– Uzależniony cierpi przede wszystkim dlatego, że odczuwa nieprzezwyciężony przymus robienia tego, co robi. Mam takich pacjentów, którzy muszą, po prostu muszą dwa albo trzy razy w tygodniu pójść do agencji. Inni codziennie muszą oglądać pornografię. Jeszcze inni muszą się codziennie masturbować określoną liczbę razy. I to nie jest masturbacja po to, żeby dać sobie jakąś przyjemność. To jest masturbacja z przymusu. Uzależnieni od seksu nie mogą przerwać tego, co robią, w dowolnym momencie i na dowolnie długo. Co ciekawe, wielu na ogół zdaje sobie sprawę z tego, że sytuacja wymknęła im się spod kontroli.

Wspomniał Pan Profesor, że to uzależnie­nie sprawia wiele cierpienia otoczeniu uzależnionego...
– Nie wszyscy uzależnieni ograniczają się tylko do pornofilii. Uzależnieni od seksu często wchodzą w różne kontakty – za pośrednictwem internetu albo w agencjach towarzyskich. Z czasem następuje pewna eskalacja tych relacji. Skutek jest taki, że gdy uzależniony od seksu idzie do łóżka z kobietą, to traktuje ją instrumentalnie, bo tego nauczyła go pornografia i to, co dostał w agencjach. Między nim a partnerką jest już inna relacja niż była kilka miesięcy czy lat temu.

Na czym polega to instrumentalne traktowanie?
– Popatrzmy, jak prezentowane są kobiety i mężczyźni w pornografii. Oni wszyscy są dyspozycyjni, mają zaspokajać wszystkie gusta, potrzeby, oczekiwania oglądających. Poza tym w porno koncentracja jest wyłącznie na samej cielesności, a mówiąc dosadniej – na anatomii. Seks w porno jest bardzo ginekologiczny i techniczny, pokazywany na dużych zbliżeniach. Teraz wyobraźmy sobie uzależnionego, który regularnie ogląda pornografię. Kiedy kocha się z kobietą, zachowuje się tak, jak postaci z filmów porno, i tego samego chce od partnerki. Można powiedzieć, że w oczach ma kamerę, nastawioną na zbliżenia i powiększenia. Dla niego tak naprawdę liczy się tylko połączenie genitaliów. Nie ma mowy o osobowym kontakcie z partnerką, która ma swoje imię, cechy charakteru, emocje. Mówiąc dosadnie, ona staje się dla niego jedynie pochwą.

Można zatem mówić o dwóch najważniejszych niebezpieczeństwach, jakie uzależnienie od seksu niesie dla związku: pierwsze to przedmiotowe traktowanie partnerki, zaś drugie to zacieranie się granic między fantazjami seksualnymi a rzeczywistością.
– Tak, ale jest jeszcze trzecie niebezpieczeństwo, moim zdaniem wciąż niedoceniane. Dla uzależnionych seks „rozpada się” na dwa osobne rodzaje: tradycyjny i masturbacyjny. Z czasem to ten drugi staje się dla nich ważniejszy, ponieważ w jego trakcie koncentrują się wyłącznie na sobie, nie muszą się przejmować czyimiś doznaniami czy oczekiwaniami. Prowadzi to do prawdziwych dramatów w związkach. Wiele razy miałem do czynienia z sytuacjami, gdy kobieta żaliła się, że w jej związku życie seksualne właściwie nie istnieje, a ona nie wie dlaczego. Z czasem okazywało się, że jej partner często uprawia seks, tyle że sam ze sobą.

Pojawia się zatem kolejna cecha, czyli egoizm uzależnionego. Czy jednak nie spotykamy jej także w innych uzależnieniach?
– Spotykamy, tyle że w uzależnieniu od seksu egoizm uderza w związek. Kobieta czuje się upokorzona, że jej partner woli się masturbować niż z nią kochać. Pojawia się u niej poczucie zagrożenia, ponieważ podejrzewa, że jemu bardziej od niej podobają się kobiety z porno czy z agencji. Czuje się sprowadzona do roli przedmiotu, a to zagraża w ogóle trwałości związku.

Czy przez to uzależnienie od seksu nie jest bliskie uzależnieniu od alkoholu albo narkotyków? Te uzależnienia też uderzają w związki.
– W pewien sposób tak, ale przyjrzyjmy się bliżej alkoholikowi czy narkomanowi. W takich uzależnieniach kobieta nie ma rywalki. Dla niej partner jest po prostu chory, ulega słabości. Tłumaczy sobie, że on jest słaby, nie potrafi odmówić, ojciec go bił, kumple zmuszają i tak dalej. Jakieś wytłumaczenie zawsze się znajdzie. Natomiast w przypadku uzależnienia od seksu sytuacja jest inna, bo kobieta ma rywalki. Czuje się zagrożona w swojej kobiecości.

Jakiego rodzaju zagrożenia niesie jeszcze ze sobą uzależnienie od seksu?
– Nawet jeśli związek się nie rozpadnie, to pojawia się trudne do pokonania poczucie wstrętu, niechęci do uzależnionego partnera. Kobieta traktuje go tak, jakby był zbrukany. Ma pretensje, że tak długo ją oszukiwał, przestaje mu ufać, często na całe życie. Trwała jest też uraza, że przez tyle lat wolał inne kobiety, a przecież te z porno są nieprawdziwe, a te z agencji nie dorastają jej do pięt. Częsty jest lęk przed HIV: „Skoro zadawał się z tyloma kobietami, to przecież mógł mnie zarazić!”. Zaskakująco częsty jest lęk przed odziedziczeniem tej cechy przez dzieci. Bardzo silna jest niepewność co do przyszłości: czy uzależnienie się skończy, jakie będą jego konsekwencje dla życia rodziny, jakie skutki dla rodzinnych finansów. To o tyle uzasadniona obawa, że uzależnieni od seksu często zaniedbują pracę i w efekcie ją tracą. Pojawia się też niepokój co do jakości życia intymnego: „Skoro on lubi tylko seks z porno albo z agencji, to co z naszym pożyciem?”. Tak więc jest cała panorama konsekwencji tego rodzaju uzależnienia.

Uzależnienie od seksu jest niejawne. Gdy ktoś pije albo bierze narkotyki, od razu to widać, natomiast w tym przypadku właściwie nie ma wyraźnych zewnętrznych sygnałów.
– Rzeczywiście, wiele kobiet bardzo długo nie zdaje sobie sprawy z tego rodzaju uzależnienia, ponieważ ich partnerzy na ogół bardzo dobrze się maskują. Mąż na przykład wraca do do...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy