Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Pluskwa w mojej twierdzy

0 334

Chronimy swoją prywatność, a zarazem chętnie podglądamy innych ludzi. Coraz trudniej o prywatność, coraz powszechniej jesteśmy obserwowani i inwigilowani, na przykład przez państwo, w imię troski o bezpieczeństwo.

Trudno o prywatność we współczesnym świecie. W każdym momencie można ustalić nasze położenie, podsłuchiwać rozmowy, śledzić SMS-y i pocztę elektroniczną. Do tego dochodzą wszechobecne kamery, podsłuchy, brak tematów tabu. Nawet nasz kod DNA przestał być prywatną sprawą. Coraz powszechniej jesteśmy obserwowani. Tylko w 2001 roku na aukcjach internetowych odnotowano 10-krotny wzrost sprzedaży urządzeń inwigilacyjnych, a tendencja ta rośnie. Najtańszą pluskwę można kupić za niespełna 20 złotych. Polskie prawo nie zabrania handlu urządzeniami do podglądania lub podsłuchiwania. Można ich używać, ale tylko pod warunkiem uzyskania zgody osoby inwigilowanej. Ta jednak często pozostaje nieświadomą ofiarą. Nowoczesnym technologiom inwigilacji towarzyszą stare metody ochrony prywatności: architektura (drzwi, kabiny w WC), strój, sekrety, półprawdy czy kłamstwa w kontaktach z innymi ludźmi.

W związku z prywatnością ujawniamy sprzeczne tendencje. Z jednej strony cenimy ją sobie. Z moich badań wynika, że prywatność zajmuje wysokie, czasem najwyższe miejsce w hierarchii potrzeb. „Nie wyobrażam sobie życia bez prywatności”, „Bez prywatności straciłbym odrębność” – pisały badane przeze mnie osoby. Prywatność jest tak samo ważna dla mężczyzn i dla kobiet. Ale dla kobiet jest ona biegunem przeciwnym do przebywania z innymi i ujawniania im faktów o sobie. Natomiast u mężczyzn potrzeba prywatności współwystępuje z lepszym przystosowaniem, wyższą samooceną i mniejszą agresją. Jej nasilenie nie wynika z jakichś specyficznych cech osobowości ani z czynników sytuacyjnych. A zatem prywatność jest potrzebą uniwersalną, powszechną, ponadkulturową. Altman dowodził, że wszystkie kultury wykształciły mechanizmy, za pomocą których ich członkowie mogą regulować prywatność, choć rodzaje mechanizmów mogą być różne w różnych kulturach. Każdy ma potrzebę prywatności i swoje sposoby jej zaspokajania.

Chronimy swoją prywatność poprzez przepisy prawne (np. różne warianty ustaw o ochronie danych osobowych), znakowanie swojej posesji jako „teren prywatny”, przestrzeganie zasady „mój dom – moją twierdzą”, kwitowanie niepożądanych pytań odpowiedzią „to moja prywatna sprawa” lub prośbą o nieporuszanie „tematów osobistych”. Chronimy tym bardziej, im trudniej o prywatność we współczesnym świecie.

Z drugiej strony czasem sami „wystawiamy się” na podglądanie siebie. W 1996 roku Jennifer Kaye Ringley, nikomu nieznana 19-letnia studentka Dickinson College (Pensylwania), zainstalowała kamerę przy swoim komputerze, a obraz był transmitowany na stronie WWW. Jej pomysł znalazł bardzo wielu naśladowców. Miliony osób upubliczniają swoje przeżycia, pisząc blogi. Skoro ktoś pokazuje się, ktoś inny musi to oglądać. Podglądamy bliźnich, plotkujemy o nich, chcemy wiedzieć o nich wszystko. Popularnością cieszą się programy typu reality show i czasopisma plotkarskie. Dobrze sprzedają się breloczki, zegarki i długopisy z wmontowanym podsłuchem. Co ciekawe, większość transakcji dotyczących urządzeń inwigilacyjnych wynika z zamówień prywatnych. Być może chodzi tu o wywieranie wpływu, kontrolę innych.

Potrzebę prywatności uświadamiamy sobie najwyraźniej wtedy, gdy zostaje ona naruszona. Odczuwamy wówczas upokorzenie, złość i zakłopotanie. Czasem reagujemy agresją lub poczuciem bezradności. Z moich badań wynika, że stosunkowo mało martwią nas niebezpieczeństwa, jakie niosą nowe technologie, że rzadko zastanawiamy się, jakim celom mogą służyć dane osobowe i czy są one dostatecznie chronione. Najbardziej doskwiera nam to, co bezpośrednio dotyka naszej prywatności: przeczytanie pamiętnika, podsłuchanie rozmowy, zaskoczenie w sytuacji intymnej, wypytywanie o problemy w rodzinie. W różnych relacjach zmienia się nie tyle temat, który jest prywatny, ile sposób jego ujawniania, a także reakcja na naruszenie prywatności.

Starsze koncepcje prywatności opierały się na modelach homeostatycznych i wynikach badań nad afiliacją. O’Connor i Rosenblood, autorzy Modelu Społecznej Afiliacji, definiowali prywatność jako stan niskiego zapotrzebowania na „kalorie społeczne”. Chodzi tu po prostu o to, że czasem mamy większy „apetyt” na bycie z ludźmi, a czasem jesteśmy tak „nasyceni” towarzystwem, że rezygnujemy ze wspomnianych kalorii społecznych. Nowsze badania najczęściej ujmują prywatność jako zarządzanie informacjami o sobie.

Czym jest prywatność? Przywołując tzw. okno Johari, można uznać, że prywatność mieści się w obszarze „to, co znane mnie, a nieznane innym”. Najbardziej publiczne tematy, czyli takie, co do których osoba deklaruje, że mogłaby o nich rozmawiać właściwie z każdym, to poglądy polityczne i te dotyczące równouprawnienia rasowego, ulubione potrawy, filmy i telewizyjne programy, lektury i preferencje muzyczne. Z kolei do tematów najbardziej prywatnych, a więc takich, które badani wolą zachować dla siebie albo o których rozmawiają tylko z wybranymi osobami, należą zapiski z pamiętników, fakty dotyczące życia seksualnego, sprawy wstydliwe lub będące powodem poczucia winy, a także nieprzyjemne zdarzenia z przeszłości.

Dla badanych prywatność to nie tyle treści, których nie ujawnią innym, ile mechanizm pozwalający kontrolować i swobodnie decydować, co, komu i kiedy chcemy o sobie powiedzieć. Tak rozumiane poczucie prywatności sprowadza się do zarządzania informacjami o sobie, bezustannego decydowania o tym, co dostępne, a co niedostępne dla otoczenia (czyli prywatne). Profesor Sandra Petronio uważa, że prywatność jest tym, co osoba posiada i chce mieć pod kontrolą. Altman definiuje prywatność jako selektywną kontrolę dostępu do „ja”, opartą na równowadze między dążeniem do zbliżania się ku ludziom a dążeniem do trzymania się z dala od nich. Stale oscylujemy między otwartością (gdy jestem sam, a chcę być z innymi) a zamknięciem się na innych (gdy chcę być sam).
Prywatność jest zjawiskiem bardziej złożonym niż zwykły przepływ informacji ode mnie do innych ludzi. Westin, Pedersen i Marshall wskazują na wiele wymiarów prywatności, takich jak anonimowość, odosobnienie, izolacja, rezerwa czy intymność. Alan Westin uważa, że wymiary te są zarazem i różnymi typami prywatności, i środkami, za pomocą których osiąga się prywatność. Na przykład odosobnienie pozwala na wykonywanie czynności higienicznych bez zażenowania, że ktoś mnie obserwuje.

Laufer i Wolf analizują prywatność w aspekcie rozwojowym, środowiskowym i interpersonalnym. Zmienia się bowiem ona w ciągu życia – na przykład niemowlę nie szuka samotności. Prywatność jest też powiązana z naszym otoczeniem. Na przykład architektura służy do regulowania prywatności, między innymi poprzez zamknięcie drzwi, a zarazem dyktuje nam sposób jej regulowania – jeśli nie ma drzwi, to mówię ciszej....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy