Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny

10 marca 2020

NR 3 (Marzec 2020)

Para w pułapce emocji

103

Nie chodzi o to, żeby jeden partner leczył drugiego. Trzeba wziąć odpowiedzialność za samego siebie i odpuścić nierealistyczne oczekiwania. 

KAROLINA ROGASKA: W książce Emocjonalne pułapki w związkach zaleca Pan czytelnikom następujące ćwiczenie: „gdy przeżywasz jakieś intensywne emocje, 
na przykład jesteś smutny, cofnij się myślami do dzieciństwa i spróbuj odnaleźć moment, w którym czułeś się w ten sam sposób”. Co się z nami wtedy dzieje? Co nam może dać takie ćwiczenie?

ECKHARD ROEDIGER: Można rzec, że patrzymy wówczas na swoje wewnętrzne dziecko, czyli tę część z okresu dzieciństwa, która pozostała z nami. Swoją drogą to niesamowite, że potrafimy to zrobić, bo jesteśmy jednocześnie w dwóch stanach – dorosłym i tym sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat. 

Powrót do dzieciństwa pozwala nam zrozumieć, w jakim schemacie działamy. Przykładowo, jeśli ktoś był opuszczony przez rodziców w wieku kilku lat, to potem może działać w schemacie porzucenia – nawet jeśli nie pamięta swoich reakcji na tę sytuację. Schemat działa jak przycisk: pewne sytuacje automatycznie wywołują w nas określone zachowanie.

To znaczy?

Wyobraźmy sobie parę na przyjęciu. Ona miała zimnych rodziców, którzy spędzali z nią mało czasu, aż w końcu postanowili oddać ją pod opiekę babci, żeby zająć się biznesem. Kobieta widzi, że jej partner dużo rozmawia z innymi gośćmi imprezy i nie zajmuje się nią tyle, ile by chciała. Włącza jej się schemat porzucenia, robi mu awanturę, czuje złość i smutek. 

Jeżeli tej kobiecie uda się połączyć to zachowanie z przeżyciami z dzieciństwa, to będzie na dobrej drodze do zapanowania nad schematem. Zda sobie sprawę z tego, że emocje, które czuje, niekoniecznie są związane z obecną sytuacją, wynikają z doświadczeń z przeszłości. 

Czy to znaczy, że nieuświadomione schematy przejmują nad nami kontrolę?

Nie do końca. Taki schemat „daje” silną sugestię, jak odbierać daną sytuację i jak na nią reagować. Wiąże się z tym ryzyko, że jeśli pozostaniemy na tym autopilocie, to bez końca będziemy odtwarzać swoją przeszłość, a tym samym także błędy. Jeżeli uda nam się wyjść poza te ramy i spojrzeć jakby z zewnątrz na swoje emocje i przekonania, to jest szansa na to, że przeskoczymy z autopilota na tryb zdrowego dorosłego. Sterując manualnie, nieco zwalniasz, możesz stanąć za sterami swojego statku i przeprowadzić go przez burzę i grad emocji. Ty nimi zarządzasz, a nie one tobą. 

Jak możemy rozpoznać, że jesteśmy na tym autopilocie? 

Po pierwsze, może na to wskazywać odczuwanie bardzo silnych emocji. Zazwyczaj właśnie w momentach wzburzenia włącza się to samosterowanie, wypływają na wierzch nieuświadomione schematy. Poza tym autopilot może się również włączyć, gdy ktoś wywiera na nas dużą presję – czegoś zabrania albo coś nakazuje. Masz być miły, mimo że tego nie chcesz, albo musisz porzucić ulubione hobby, bo szef wymaga od ciebie siedzenia po godzinach przy projekcie. Wewnętrzny konflikt pcha nas na tory wytyczone przez schematy. Czasem schemat pojawia się, gdy generalnie jesteśmy w takim momencie życiowym, który przypomina jakiś stan z przeszłości. Dużo łatwiej wejść wtedy w konflikt z innymi ludźmi – wydaje się, że odpowiadasz na coś, co ktoś mówi do ciebie w tym momencie, a tak naprawdę rozgrywasz sytuację sprzed lat – której doświadczyłeś na przykład w relacji z rodzicami.

Jak do tego nie dopuścić?

Pomocne jest zapytanie samego siebie: czy mój najlepszy przyjaciel czułby teraz to samo co ja? Albo, w bardziej ogólnym ujęciu, wyobrażenie sobie, co podpowiedziałaby nam najmądrzejsza osoba, jaką znamy.

Chodzi o poszerzenie pola widzenia. 

Odnosząc to do związku – jeśli kłócimy się z partnerem, to najlepiej powiedzieć: zatrzymajmy się, wróćmy do tego za chwilę? 
Polecam taką taktykę. Jeżeli wchodzisz w emocjonalne zapętlenie, to zrób „stop” i odsuń to, co czujesz, żeby znaleźć to, co wywołało taką, a nie inną reakcję. Przejdź się, zadzwoń do kogoś bliskiego. Poszukaj balansu. 

Często wchodzimy w relacje z osobami, które wzmacniają nasze schematy. 

Nazywamy to emocjonalną chemią. Oznacza to, że nasz tryb, w którym działamy, jest dla kogoś atrakcyjny, bo dopasowuje się do jego trybu działania. Taka mieszanka może jednak doprow...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy