Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

7 listopada 2016

Pamięć, która wyblakła

0 488

Augusta D. zachowywała się chaotycznie i dziwacznie. Nie rozumiała pytań. Zapominała funkcje przedmiotów. Odczuwała nieuzasadniony lęk przed dobrze znanymi osobami. Jej lekarz, Alois Alzheimer, przypuszczał, że ma do czynienia z nieznaną dotąd medycynie chorobą.

W szary listopadowy poniedziałek 1901 roku pewien urzędnik kolejowy we Frankfurcie nad Menem przyprowadził swoją żonę do szpitala psychiatrycznego, który w mieście nazywano „Zamkiem Szaleńców”. Augusta Deter przed kilkoma miesiącami skończyła 51 lat i właściwie nie miała dotąd problemów ze zdrowiem. Szczęśliwa w małżeństwie, matka jednej córki, pędziła spokojne, ustabilizowane życie. Jednakże pół roku wcześniej domownicy zaczęli u niej dostrzegać niepokojące symptomy rozwijającej się choroby: obsesję zazdrości o męża, kłopoty z pamięcią dające o sobie znać najczęściej podczas przygotowywania posiłków, nieuzasadniony lęk przed dobrze znanymi osobami, problemy z odnajdywaniem przedmiotów, które sama odkładała, trudności ze znalezieniem drogi powrotnej… Lekarz dyżurny, który starannie wykaligrafował jej nazwisko na okładce dokumentacji szpitalnej, zapewne nie zdawał sobie sprawy, że nowa pacjentka przejdzie do historii nauki jako pierwsza osoba, u której zostanie zdiagnozowana nieznana dotąd medycynie choroba.

Augusta D.


Dzień później z pacjentką spotkał się doktor Alois Alzheimer. Ich rozmowa, zaprotokołowana w aktach, jest dziś cytowana jako wywiad medyczny o historycznym znaczeniu. Oto jej początek:
– Jak ma pani na imię?
– Augusta.
– A nazwisko?
– Augusta.
– Jak na imię pani mężowi?
– Zdaje mi się Augusta.
– Pani mąż?
– Och, mój mąż…
– Jest pani zamężna?
– Z Augustą.
– Panią Deter?
– Tak, z Augustą Deter.
– Jak długo tu pani przebywa?
– Trzy tygodnie.
– Co trzymam w ręce?
– Cygaro.
– Prawda. A to co to jest?
– Ołówek.

Dalsza część dialogu dowiodła, że kobieta wykazuje objawy kompletnej dezorientacji co do miejsca i czasu. Pytana o różne przedmioty potrafiła je prawidłowo nazwać, lecz szybko zapominała, o czym była rozmowa. Alzheimer stykał się już nieraz z osobami, które miały objawy demencji, jednak intuicja zawodowa podpowiadała mu, że w tym przypadku ma do czynienia z dość nietypowym obrazem choroby; wszakże była to kobieta w średnim wieku, a nie jak zwykle w takiej sytuacji – w podeszłym. Także test na chorobę weneryczną, podejrzewaną w takich wypadkach, był negatywny.

Lekarz miał za sobą trzynastoletni staż we frankfurckim szpitalu psychiatrycznym, a jego zainteresowania medyczne i wyczucie diagnostyczne rozwinęły się dzięki współpracy z nieco starszym od niego neurologiem Franzem Nisslem. Miał też wsparcie w osobie dyrektora szpitala, Emila Sioli, który prowadził placówkę według bardzo humanitarnych standardów – zaniechał stosowania środków przymusu, takich jak kaftany bezpieczeństwa czy trzymanie chorych w izolatkach. Organizacja zakładu sprzyjała nierutynowemu podejściu do pensjonariuszy. Istniały tu także bardzo dobre warunki do obserwacji pacjentów oraz badań naukowych.

Śmiały w czynach, subtelny w manierach


Alzheimer i Nissl tworzyli zgrany duet lekarski. Nie tylko dyskutowali na tematy zawodowe, ale także prowadzili wspólne badania i razem publikowali. Nissl, który przeżył swojego kolegę, miał podobno wspominać Alzheimera jako człowieka „śmiałego w czynach, subtelnego w manierach”. Ten profesjonalny tandem naukowy celnie podsumował Edward Shorter w Historii psychiatrii: „Nissl (…) przychodził do laboratorium o siódmej wieczór, a opuszczał je o świcie (…) Alzheimer i Nissl przyjaźnili się. Obaj byli pracoholikami; również Alzheimer sypiał w dzień, a w nocy ślęczał nad mikroskopem (…) [Jednakże] ci dwaj różnili się jak ogień i woda: Alzheimer był człowiekiem serdecznym i domatorem, Nissl zaś typem obsesyjno-kompulsywnego starego kawalera”. Jednak to właśnie Alzheimerowi miało przypaść w udziale opisanie nowej, nierozpoznawanej dotąd przez innych lekarzy choroby.

Alois Alzheimer poświęcał dużo uwagi Auguście Deter, nawet po wyjeździe z Frankfurtu. Podobno zadbał o to, by nie została przeniesiona do prywatnego zakładu opiekuńczego, przez co mógłby stracić kontrolę nad jej dalszym losem. Augusta zmarła w kwietniu 1906 roku. Powiadomiony o tym neurolog poprosił o przysłanie mu dokumentacji medycznej oraz mózgu chorej. Badanie mikroskopowe tkanki mózgowej wykazało specyficzne zmiany zwyrodnieniowe. Kilka miesięcy później, z początkiem listopada 1906 roku, Alzheimer wystąpił z krótkim komunikatem na temat tego przypadku podczas 37. Zjazdu Psychiatrów z Południowo-Zachodnich Niemiec w Tybindze. W referacie podkreślił, że bardzo zróżnicowany obraz zaburzeń nie pozwolił zaklasyfikować mu ich do żadnej znanej jednostki chorobowej. Pacjentka zachowywała się chaotycznie i dziwacznie.

Chodziła niby w transie lunatycznym, nosząc pościel. Kiedy czytała, opuszczała niektóre wiersze, sylabizowała lub bezsensownie akcentowała. Podczas pisania powtarzała pewne sylaby, a opuszczała inne. W trakcie rozmowy wstawiała treści świadczące o jej dezorientacji, czasem parafrazowała (mówiła „nalewacz mleka” zamiast filiżanka). Nie rozumiała niektórych pytań, zdawała się zapominać funkcje przedmiotów codziennego użytku. „Symptomy, które należałoby uznać za podstawowe, uzewnętrzniały się czasem silniej, czasem słabiej” – mówił Alzheimer. „Były one zawsze powierzchowne, podczas gdy otępienie postępowało. Po upływie czterech, pięciu lat chora zmarła. Pod koniec pacjentka była zupełnie letargiczna. Leżała w łóżku z podwiniętymi nogami, i mimo troskliwej opieki nabyła odleżyn.”

Obrazy demencji


Oczywiście zaburzenia zachowania wynikające z demencji znane były medycynie od wielu wieków. O tym, że starość może wpływać na osłabienie pamięci, wiedzieli już starożytni Egipcjanie. Mieli swoją teorię na temat jej genezy starożytni Chińczycy, według których była ona wynikiem niedoboru energii lub pewnych substancji cielesnych. Greccy i rzymscy myśliciele wskazywali na nieuchronność przemian w psychice, jakie zachodzą wraz z wiekiem. Jednak dopiero w średniowieczu zaczęto zwracać baczniejszą uwagę na objawy otępienia. Wtedy też podobno pojawiło się słowo demencja na określenie zaburzeń różnych funkcji psychicznych, szczególnie pamięci, zapamiętywania, precyzji oraz sprawności myślenia, ale także w stosunku do zmian w sferze uczuciowej czy samokrytycyzmie.

Philippe Pinel, jeden z „ojców” współczesnej psychiatrii, rozróżniał dwie formy demencji: nabytą i wrodzoną. W pierwszej połowie XIX wieku kontynuator jego myśli, Jean-Étienne Dominique Esquirol, pionier stosowania metod statystycznych w psychiatrii, sprecyzował definicję demencji jako choroby polegającej na osłabieniu intelektu, woli i uczuć, wskazując równocześnie dwadzieścia różnych jej przyczyn. Wyróżnił też kilka rodzajów otępienia, w tym ostre, przewlekłe oraz starcze. Lecz dopiero badania Alzheimera okazały się najbardziej znaczące. Warto jednak wspomnieć, że dwa lata po nim drugi opis podobnego przypadku opublikował Francesco Bonfiglio, a nieco później inny włoski neurolog, Gaetano Perusini, przedstawił czterech kolejnych pacjentów z podobnymi problemami (w tym powtórnie przeanalizował przypadki z obserwacji Alzheimera i Bonfiglio). Badacze ci uważali, że mają do czynienia z nietypową formą otępienia starczego, mimo że jeden z chorych obserwowanych przez Perusiniego liczył tylko 45 lat.

Alois Alzheimer zaczął zwracać szczególną uwagę na pacj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy