Dołącz do czytelników
Brak wyników

Nałogi i terapie , Praktycznie

23 lutego 2016

Opuszczone dzieci

56

Rodziny z problemem alkoholowym są bardzo różne. W jednych dzieci mają dobrą sytuację materialną, chodzą do dobrych szkół i spędzają wakacje za granicą, w innych brakuje wszystkiego.

W jednych na porządku dziennym i nocnym są awantury i krzyki, w innych dzieci nawet nie bardzo wiedzą, dlaczego ojciec znika z domu na wiele godzin albo czemu między rodzicami są ciche dni. Ale jedno doświadczenie jest wspólne dla DDA, niezależnie od środowiska i domu – opuszczenie.
Opuszczenie dzieci przez rodziców kojarzy nam się zwykle z fizycznym porzuceniem, kiedy to są one oddawane do domów dziecka lub pozostawiane na ulicy. W rodzinach alkoholowych takie sytuacje też mają miejsce, mam jednak na myśli nieco inny, choć nie mniej bolesny rodzaj opuszczenia dzieci przez rodziców – pozostawienie bez pomocy i wsparcia wobec trudnych sytuacji i emocji, zazwyczaj przerastających dziecięce możliwości. Wielu Czytelników w listach opisuje historie samotnego mierzenia się z najciemniejszymi stronami życia od najwcześniejszych lat, historie podobne do tej: „Pamiętam wiele bolesnych scen, kiedy ojciec wracał pijany z pracy, pamiętam, jak krzyczał na mamę, na mnie, na brata. Mama zawsze udawała przed ludźmi, przed nami, a może i przed samą sobą, że nie ma problemu. Nigdy się nie mówiło o alkoholizmie. Był to temat tabu. [...] Prawdziwe piekło rozpoczęło się, kiedy matka wyjechała do pracy za granicę, zostawiając nas pod opieką ojca: awantury, ciągłe krzyki, kłótnie o jeden brudny widelec w zlewie. [...] Ojciec, gdy był już naprawdę pijany i wkurzony, wyżywał się na mnie, używając również siły fizycznej. Co wtedy czułam? Ogromny strach, ogromną samotność, lęk, złość, brak nadziei, że to się kiedykolwiek skończy. Myśli miałam przeróżne: o samobójstwie, o ucieczce z domu, o szukaniu pomocy. Nigdy jednak nie zrealizowałam żadnego z tych pomysłów”.
Gdy pytam wprost DDA o doświadczenie porzucenia, zwykle odpowiadają, że nic takiego nie miało miejsca. A przecież opuszczenie to nie tylko pozostawienie dziecka na ulicy czy brak jedzenia. To także zaniedbywanie przygotowania posiłków, czystości dzieci, zostawianie ich samych na wiele godzin. A takich sytuacji w doświadczeniu DDA jest zwykle wiele.

Poza zaniedbaniami potrzeb fizycznych, DDA doświadczają także braku uwagi, wsparcia oraz bliskości emocjonalnej ze strony dorosłego. Tak opisuje to jedna z Czytelniczek: „Pochodzę z rodziny inteligenckiej – mama jest nauczycielem, a ojciec adwokatem. Odkąd pamiętam, tata pił. Mama pracowała za dwoje, dając korepetycje, robiąc tłumaczenia, prowadząc kursy, co automatycznie łączyło się z faktem, że rzadko czy też nieregularnie bywała w domu. Już w wieku 9 lat zostawałam z moim o dwa lata młodszym bratem i tatą sama, gdy mama wyjeżdżała na 2 tygodnie na kursy językowe. Były to dla mnie najgorsze momenty – dostawałam pieniądze, musiałam opiekować się bratem i dbać o dom. Do tego dochodził jeszcze fakt, że do moich »obowiązków« należało również pozbywanie się nietrzeźwych kolegów mojego ojca. Do tej pory czuję niemoc, która mnie ogarnia, gdy o tym pomyślę, a jednocześnie odczuwam niesamowite zacięcie, które chyba było i jest motorem moich działań”.

Dziecko pozostawione samo sobie ze swoimi potrzebami i emocjami, z sytuacjami, które je przerastają, czuje się niechciane, niepotrzebne, niekochane. Z czasem pojawia się w nim poczucie bezwartościowości wyrażające się w myślach typu: „jestem nikim”, „jestem do niczego”, „jestem niepotrzebny”, które w dorosłym życiu bardzo przeszkadzają poczuć się równym innym ludziom.
Poczucie opuszczenia wywołuje w dziecku strach, który wynika z faktu, że samo, bez pomocy rodzica, nie jest w stanie przeżyć. Ten pierwotny lęk ogarnia całe ciało, ale dziecku trudno go wyrazić. Staje się wtedy marudne i napięte, czasami płaczliwe, a czasami agresywne. Nocą często śnią mu się koszmary, w których przeżywa związany z byciem samym lęk wobec strasznych rzeczy dziejących się we śnie.

Płaczliwość i agresja to dwa podstawowe dziecięce sposoby na ujawnienie lęku. Przerażone dziecko płacze, by zaalarmować innych, że dzieje się coś złego, lub mobilizuje swój gniew, by stawić czoła zagrożeniu. Ale w rodzinie alkoholowej płacz dziecka i jego gniew rzadko są akceptowane, bo oznaczają, że czegoś potrzebuje, że rodzic nie jest wystarczająco dobry, zatem dziecko szybko uczy się je tłumić. Z czasem taki tłumiony gniew przekształca się w rozżalenie i nieufność do świata i ludzi, a płacz w poczucie osamotnienia i smutek. Nieufność oznacza, że dziecko nie było w stanie zaufać swoim rodzicom, bo zabrakło ich, gdy byli naprawdę potrzebni. Próbując zbudować spójny obraz świata i siebie, dochodzi do wniosku, że na nikogo nie może liczyć, zatem nikomu ani niczemu nie może zaufać. Z kolei osamotnienie i smutek sygnalizują, że najważniejsza dla dziecka osoba wiele razy opuściła je w trudnych momentach. Aby ustrzec się przed powtórzeniem tego przeżycia, może ono postanowić, że już nigdy nikt nie będzie dla niego aż taki ważny albo że znajdzie osobę, która już nigdy go nie opuści („Jeśli będę mu potrzebny, to mnie nie zostawi”).
Pod osamotnieniem i smutkiem DDA skrywają zazwyczaj uczucie głębokiego skrzywdzenia. Czasami mają wokół siebie wielu ludzi, a mimo to czują się samotne i smutne. Jakby była w nich głęboka, niezagojona i nie dająca się wyl...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy