Dołącz do czytelników
Brak wyników

Na temat , Otwarty dostęp

22 czerwca 2022

NR 7 (Lipiec 2022)

O miłości źle rozumianej - Czy możesz uzależnić się od związku?

0 866

Po czym poznać, że jesteśmy uzależnieni od drugiej osoby? Dlaczego partnerzy rezygnują z indywidualności na rzecz symbiozy? Czy istnieje zdrowa granica między „ja” i „ty” a „my”?

Zdrowy związek to relacja oparta zarówno na bliskości, jak i na indywidualności partnerów. Potrafią oni funkcjonować jako para oraz jako dwie różne istoty. I ona, i on zachowują swoją unikatowość, przestrzeń na zainteresowania, mają miejsce na relacje ze znajomymi, życie zawodowe i rodzinne. Jednocześnie wzajemnie dostosowują się do siebie, między innymi poprzez budowanie wspólnych przestrzeni. Dwoje ludzi wykorzystuje wspólne obszary, buduje związek na podobieństwach, nie tracąc indywidualnych tożsamości. W prawidłowej relacji bowiem nie ma mowy o rezygnacji z siebie, poświęcaniu swojego systemu wartości, porzuceniu marzeń i potrzeb na rzecz tej drugiej osoby. Wzajemne dostrajanie się nie może polegać na narzucaniu partnerowi własnego świata. Dwie indywidualności, dwie przeszłości tworzą piękną całość. 

W zdrowej relacji odrębność partnerów nie jest dla niej zagrożeniem. Na drodze wzajemnego poznania się partnerzy sami decydują o zakresie wolności indywidualnej. Każdy związek inaczej określa jej granice, inaczej wytycza zakres swobody w kontaktach z innymi osobami, decydowaniu o sobie samym czy sposobach spędzania czasu wolnego. W takiej relacji jest też czas i miejsce na konstruktywne spory, a nawet kłótnie i na to, co w relacji intymnej jest szczególnie piękne, czyli godzenie się. 

POLECAMY

Nie zawsze jednak granice wolności i zależności uzgadniane są w dialogu między partnerami. W wielu związkach to wzajemne dostosowywanie jest poważnie zakłócone. 

Nadmierne przyleganie, czyli związek symbiotyczny

Związek symbiotyczny zbudowany jest na uzależnieniu od drugiej osoby. Partnerka/partner rezygnuje z własnej odrębnej tożsamości. Z jednej strony idealizuje ukochanego/ukochaną, nie dostrzega jego wad i słabości, ciągle okazuje dowody miłości. Z drugiej strony jednak domaga się spędzania czasu tylko we dwoje, reaguje smutkiem lub złością, gdy ta druga osoba jest nieobecna. Coraz mocniej „przylega” do partnera/partnerki, to zaś może się przekształcić w manipulację i szantaż emocjonalny.

Zwykle zjednoczenie symbiotyczne przyjmuje dwie formy. Pierwsza z nich – bierna – polega na podporządkowaniu się, wycofaniu z podejmowania inicjatyw czy decyzji. Druga – czynna – przejawia się dążeniem do panowania nad partnerem, traktowaniem go jako nieodłącznej części siebie. W klasycznej już pozycji O sztuce miłości Erich Fromm nazwał tego rodzaju relację „psychiczną więzią symbiotyczną”. Za przeciwwagę dla zjednoczenia symbiotycznego uważał miłość dojrzałą, którą charakteryzuje m.in. zachowanie własnej indywidualności.

Partner uzależniony od kontroli 

Jak już wspomniałam, jedną z istotnych cech związku symbiotycznego jest potrzeba permanentnego kontrolowania partnera. Wyobraźmy sobie relację, w której partnerka chce wiedzieć jak najwięcej o życiu partnera, więc zmusza go do tłumaczenia się, gdzie i z kim był, sprawdza jego korespondencję, rejestr połączeń telefonicznych, nieustannie dzwoni czy pisze wiadomości. Za każdym razem, gdy partner chce spotkać się ze swoimi znajomymi albo musi służbowo wyjechać, ona usiłuje wzbudzić w nim poczucie winy. Płacze, opowiada, jak będzie jej smutno i źle, zarzuca mu, że bez przerwy ją zostawia, że woli spędzać czas z kolegami, a nie z nią. 

Takie jej zachowanie wynika w dużej mierze z lęku czy niepokoju związanego z nieobecnością partnera, a także ze złości spowodowanej poczuciem braku realnej kontroli nad jego codziennością. Przekonanie o „porzuceniu” przez partnera sprawia, że ona ma wrażenie, jakby jej świat się rozpadał. A przecież robiła tak wiele właśnie dla niego. Przecież on się tym dotychczas bardzo cieszył. Przecież ona tak dokładnie zadbała o spełnianie jego potrzeb, rezygnowała dla dobra związku z własnych przyjemności, planów. 

Partner symbiotyczny prezentuje się jako całkowicie oddany, poświęcający się dla miłości. Zdaje się wręcz czytać w myślach i idealnie rozumieć potrzeby, upodobania i uczucia drugiej strony. Co więcej, otoczenie odbiera zachowanie takiej osoby jako dowód głębokiej empatii, zdolności do kompromisów i poświęceń. Tyle tylko, że ma ona jeden cel: jak najmocniej przywiązać partnera/partnerkę do siebie, jak najbardziej ograniczyć jej/jego niezależność.

W związku symbiotycznym bowiem zagrożeniem jest wszystko, co wymyka się spod kontroli i oznacza autonomię partnera/partnerki. Tego rodzaju relacja pod żadnym pozorem nie akceptuje żadnych prób samodzielnej aktywności, np. samotnych spacerów, treningów na siłowni, chodzenia na basen czy do klubu bilardowego. Wszelkie oddzielne zainteresowania czy aktywności jednego z partnerów wzbudzają w „porzucanej” osobie niepokój, grożą nieznaną dotąd i budzącą silny niepokój niewiadomą w relacji. 

Oczywiście, opisane wyżej strategie są błędne. Wynikają z niedojrzałości emocjonalnej. Partner/partnerka ma być lekarstwem na nieprzepracowane wewnętrzne konflikty. Lekarstwem o ciągłym, nieprzerwanym dawkowaniu. Permanentna bliskość i obecność drugiej osoby ma pomóc zrozumieć siebie, określić własną tożsamość. Jednak izolowanie „ukochanego”/„ukochanej” przed światem sprawia, że osoba, która tę izolację narzuca, sama odgradza się od świata i rezygnuje z indywidualnych aktywności, a wtedy sama wyhamowuje budowanie własnej tożsamości. Stopniowo partnerzy rezygnują ze spontanicznych inicjatyw, własnych znajomych, własnych zainteresowań. Wszystko, aby zachować idealny obraz związku, podtrzymać mit o wiecznej miłości, spotkaniu się i idealnym dopasowaniu dwóch połówek czy połączeniu szukających się od dawna dusz. Tak naprawdę jednak mogą nigdy siebie nie poznać.

Niedobry styl przywiązania

Symbiotyczne związki mają swoje źródła w bardzo wczesnych okresach życia partnerów, kiedy kształtowały się ich style przywiązania, umacniane potem w kolejnych etapach dojrzewania. Już w pierwszych miesiącach życia może dojść do zaburzeń w tej sferze i wykształcenia przywiązania lękowo-ambiwalentne­go w miejsce bezpiecznego. Jeśli rodzic w dzieciństwie próbował chronić nadmiernie swoje dziecko, skutkowało to silnym ograniczeniem niezależności, powstrzymywaniem prób indywidualnego decydowania o sobie, niedopuszczaniem do mierzenia się z trudnościami, frustracjami. Taka ochrona miała wspierać dziecko, a skutkowała dorastaniem w poczuciu niewiary we własne możliwości, niedowartościowania. Za wszelkie próby autonomii, buntu dziecko było karane, a jego emocje tłumione. Skutkuje to w życiu dorosłym deficytem kontaktu z własną agresją oraz wysoką nadwrażliwością na przejawy agresji czy złości u bliskich osób. 

Osoby z tendencjami symbiotycznymi mogą interpretować frustrację i złość partnera/partnerki jako odrzucenie i próbę zerwania więzi. Takie osoby poszukują w związku złagodzenia lęku przed odrzuceniem, a jednocześnie swoim zachowaniem bezwiednie je prowokują. Traktują bowiem partnerów/part...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy