Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

NIGDY WIĘCEJ NIE MÓW DO MNIE: KACZUSZKO

0 236

Warto chwalić partnera - dowodzi MARIA KRÓL-FIJEWSKA.

Ogromnie popularne stało się pojęcie asertywności. W cyklu artykułów przybliżamy tę umiejętność. Dotychczas opublikowaliśmy teksty o traktowaniu siebie (marzec), o pokusach (kwiecień) i o obronie czasu (maj). Za miesiąc przeczytacie artykuł na temat: Ja wobec silniejszych, czyli szefów i egzaminatorów.
Być asertywnym to wyrażać swoje myśli, uczucia i potrzeby tak, aby nie zranić drugiej osoby czy nie naruszyć jej godności, jednak szczerze, otwarcie i wprost. Dodajmy do tego dwie osoby – kobietę i mężczyznę. I wyobraźmy sobie, że ich relacja jest w pełni asertywna. Co to oznacza? Otóż koniec ze sztuką flirtu, która opiera się na niedopowiedzeniach, sugestiach, aluzjach. Koniec też z poezją – wreszcie wszystko jasne. Przede wszystkim jednak koniec z odwiecznym tańcem dwóch płci, polegającym na kolejnych sekwencjach odsłaniania się i zasłaniania.

Dlatego nie myślę, aby należało zmierzać do poddania utartych damsko-męskich relacji pełnemu uasertywnieniu. Są jednak sytuacje, w których asertywność dostarcza pomocnych narzędzi do rozwiązywania problemów między mną a kimś tak odmiennym, jak osoba płci przeciwnej.
Kilka lat temu jedna z uczestniczek mojego treningu asertywności oznajmiła, że postanowiła stanowczo powiedzieć mężowi, aby przestał ją nazywać „kaczuszką”, co czynił od dnia ślubu. Przy następnym spotkaniu spytaliśmy ją: „No i co?”. „Oczywiście się zgodził, był tylko bardzo zdziwiony, że nie powiedziałam mu wcześniej, jak bardzo mnie to drażni” – oznajmiła kobieta.

Wielu irytujących zachowań dałoby się uniknąć, gdyby tylko kobieta lub mężczyzna zdecydowali się powiedzieć o tym partnerowi wprost. Dotyczy to nawyków, z których ludzie często nie zdają sobie sprawy – od powtarzania dowcipnych powiedzonek po dłubanie w nosie.

Typowym tematem z zakresu obrony własnych praw jest odmowa bliskich, intymnych kontaktów. Coraz częściej sytuację taką ćwiczą na treningach mężczyźni, szczególnie jeśli kobieta uderza w ich obraz siebie w roli męskiej: „Co z ciebie za facet, skoro odmawiasz kobiecie!”. Panowie przekonują się, o ile silniejsze jest odwołanie się do siebie, do swoich pragnień i decyzji (np. „Nie, nie chcę zamieniać naszej relacji na bliższą, odpowiada mi to, co jest”; „Nie pasuje mi bardziej osobisty kontakt między nami”), zamiast do powinności czy racjonalnych argumentów („Chyba nie powinniśmy”; „To nie ma sensu”).
Mężczyźni narzekają też często, że związane z nimi kobiety chcą decydować o ich wyglądzie („Tej koszuli na pewno dziś nie założysz!”), to zaś prowadzi nas do szerszej klasy zachowań damsko-męskich, której charakter najlepiej oddaje komunikat TY: „Ty nie możesz być taki/taka” („Prawdziwa kobieta siedzi w domu i...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy