Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

NIEPEŁNY MĘŻCZYZNA I MISTYKA KOBIECA

0 254

Dramatyczne skutki zauroczenia poglądami Freuda na temat kobiet prezentuje EWA TRUSZKIEWICZ.

Trudno kwestionować geniusz Zygmunta Freuda. Choć oczywiście niektóre z jego poglądów nie wytrzymały próby czasu. Przykładem mogą być te dotyczące kwestii kobiecej. Freud uważał, że kobieca aktywność powinna ograniczać się wyłącznie do rodziny i domu. By uzasadnić ten pogląd, skonstruował tezę o zdeterminowaniu psychiki kobiet przez procesy biologiczne (cykl miesiączkowy, funkcje rozrodcze). Popełnił błąd: uznał za naturę to, co w istocie było efektem procesów kulturowych. Bo przecież nie natura odsunęła kobiety od spraw publicznych, lecz patriarchalizm, który w epoce wiktoriańskiej osiągnął apogeum. Trudno oczekiwać, by myślenie Freuda kształtowało się w zupełnej izolacji od współczesnego mu światopoglądu. Niestety zagorzali freudyści zdają się nie zauważać, jak zmieniły się realia życia, i wciąż uznają poglądy swojego mistrza. Zwróciły na to uwagę feministki.

Dyskusja feminizmu z freudyzmem rozpoczęła się już pod koniec lat 40. dwudziestego wieku. Zapoczątkowała ją francuska pisarka Simone de Beauvoir głośną książką „Druga płeć”. Ale prawdziwą burzę wywołało dzieło Betty Friedan „Mistyka kobieca” („The feminine mistique”). W całości ukazało się ono w roku 1970, choć powstało dużo wcześniej. Na przełomie lat 60. i 70. w Ameryce wokół ruchów kobiecych panowała nieprzyjazna atmosfera, więc Friedan – dziennikarka związana z prasą kobiecą – nie mogła znaleźć wydawcy i publikowała fragmenty pracy w magazynach dla kobiet. Gdy ukazała się całość, zawrzało. Skąd to wzburzenie?

Chyba w żadnym innym kraju freudyzm nie zyskał takiej popularności, jak w powojennej Ameryce. Gdy europejscy psychoanalitycy zaczęli odwracać się od klasycznych teorii Freuda, próbując reinterpretować je w świetle wiedzy o procesach kulturowych, w USA przybywało gabinetów psychoanalitycznych – z tych „sanktuariów” freudyzm przedostał się na ulice, krzyczał z prasowych łamów i programów telewizyjnych. Stał się nie tylko modą, ale czymś w rodzaju nowej religii. Psychoanalizą zaczęto przesycać niemal wszystkie gałęzie wiedzy: socjologię, antropologię, pedagogikę, a nawet historię i literaturoznawstwo. Zauroczenie Freudem dało początek nowej ideologii, określonej przez Friedan mianem „mistyki kobiecej”. Doprowadziła ona do dramatycznych skutków.
Pierwsze lata po wojnie były w USA okresem wielkiej prosperity ekonomicznej – nawet w przeciętnej amerykańskiej rodzinie poprawił się i tak już wysoki standard życia. Powracający do pracy młodzi mężczyźni mogli z łatwością zarobić na utrzymanie całego domu. Coraz większą popularność zaczął zdobywać lansowany przez media, a podbudowany freudyzmem model sielskiego domu, po którym cały dzień krząta się anioł domowego ogniska – niepracująca kobieta. Pod koniec lat 40. kobiety zaczęły masowo rezygnować z pracy. Powszechnym zjawiskiem stał się powrót wykształconych specjalistek do domowych zaciszy, do których rzekomo przeznaczyła je natura. Pustoszały sale wykładowe, instytuty, biura, laboratoria. Jednocześnie wzrosła liczba kobiet zapadających na choroby psychiczne, wzrósł też wskaźnik popełnianych przez nie samobójstw.

„Mistyka kobieca doprowadziła do pogrzebania żywcem wielu kobiet” – pisała Friedan. Zadawała pytania kobietom ze wszystkich grup wiekowych, warstw społecznych i o różnym wykształceniu. Z ankiet wynikało niezbicie, że gospodyni domowa powojennej ery – wbrew obowiązującemu modelowi szczęścia – w głębi duszy nie czuła się spełniona ani jako matka, ani jako żona, nie była kobietą zadowoloną z siebie. „Robiłam wszystko, czego oczekuje się od kobiety, ale byłam zrozpaczona. (...) Nie miałam już osobowości. (...) Gdyby sfilmować typowe przedpołudnie w moim domu, można by zrobić z tego groteskowy obraz. Bardzo mało z tego, co robiłam, jest naprawdę konieczne i ważne. Tylko przez przymus zewnętrzny udawało mi się przeżyć dzień” – tak swoją codzienność opisywała jedna z ankietowanych kobiet. Dziwić może bierność, z jaką Amerykanki poddały się narzuconej im roli. Należy jednak pamiętać, że media za oceanem mają szczególną siłę oddziaływania.

Ani Friedan, ani żadna z podążających jej śladami feministek nie kwestionuje geniuszu Freuda i jego wkładu w kulturę. Zauważają jedynie bezzasadność jego teorii o kobiecości w odniesieniu do kobiety współczesnej i podkreślają szkodliwość wyrosłej z freudyzmu mistyki kobiecej.

Dlaczego Freud – myśliciel tak przenikliwy – stworzył jednostronny i schematyczny obraz kobiety, która jawi się jako osóbka dziecinna, płocha, zawsze mniej inteligentna od mężczyzny, egzystująca jedynie dzięki uczuciowym relacjom z nim i w odniesieniu do niego? Czy wpływ na takie postrzeganie kobiety miała wyłącznie kultura wiktoriańska? Nie mniej znacząca okazała się tradycja judaistyczna, w której Freud został wychowany. Żydowski ojciec, w cowieczornej modlitwie dziękujący Bogu za to, że nie stworzył go kobietą, był głową rodziny w pełnym tego słowa znaczeniu. To on ustanawiał i egzekwował prawa, którym ko...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy