Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , Laboratorium

2 grudnia 2015

Niefortunna terapia

0 449

Hermine Hug-Hellmuth przeszła do historii jako pierwsza psychoanalityczka dziecięca. Sławę zyskała dzięki dwóm swoim pacjentom. O pierwszym mówi się, że prawdopodobnie nigdy nie istniał. Drugi zamordował ją.

Magdalena Kittner, gosposia znanej wiedeńskiej psychoanalityczki, rankiem 9 września 1924 roku jak co dzień przyszła do pracy. Zza drzwi wejściowych mieszkania doktor Hermine Hug-Hellmuth znajdującego się na parterze kamienicy przy Lustkandlgasse 10 nie dobiegały żadne odgłosy. Gospodyni miała klucze, lecz w wejściu przeszkodził jej założony od wewnątrz łańcuch, który skutecznie blokował otwarcie drzwi. Kobieta udała się więc po pomoc do najbliższego warsztatu ślusarskiego. Kiedy majster uporał się z zabezpieczeniem, weszli do małego przedpokoju. Na pozór wszystko wydawało się w najlepszym porządku. Dopiero po chwili okazało się, że sprawdziły się najgorsze przeczucia gosposi – jej chlebodawczyni leżała martwa w swoim łóżku. Została uduszona.

Psychologia siostrzeńca

Jak można było przeczytać w gazetach, które przez następne dni opisywały kulisy zbrodni, wytropienie sprawcy zabrało wiedeńskim policjantom zaledwie kilkanaście godzin. Mordercą okazał się Rudolf (Rolf) Otto Helmut Hug, syn Antoine, przyrodniej siostry ofiary, młodzieniec niespełna dziewiętnastoletni. Po nagłej śmierci matki chłopca w 1915 roku wychowywała go doktor Hug-Hellmuth, prowadząc jednocześnie psychologiczne obserwacje zachowania dziecka oraz stosując różne zabiegi terapeutyczne. Nie bez znaczenia był tu fakt, że siostra ta była nieślubną córką ojca Hermine z czasów kawalerskich oraz że sam Rolf był również owocem podobnego związku (matka nauczycielka wdała się w romans z żonatym dyrektorem szkoły, który nie zdecydował się dla niej odejść od żony). Siostrzeniec Hermine był zatem niejako „podwójnie naznaczony” złym pochodzeniem. Z taką historią życia idealnie nadawał się na „przedmiot” psychoanalitycznych oddziaływań.

Hug-Hellmuth stosunkowo późno związała się z ruchem freudowskim, a do tego nie posiadała medycznego wykształcenia, co było raczej nietypowe dla jego członków. Dość zgrabnie ujęła ten fakt Helena Deutsch w Konfrontacjach z samym sobą: „Hermine von Hug-Hellmuth była oprócz mnie jedyną kobietą przychodzącą na środowe wieczorne spotkania Towarzystwa Psychoanalitycznego. Miała drobną budowę ciała, czarne włosy, ubierała się zawsze schludnie, wręcz ascetycznie. Czuło się, że poprzedni zawód – nauczycielki – pozostawił na niej trwałe piętno”.

Jej stosunek do Rolfa, którego podobno nawet adoptowała po śmierci siostry, naznaczony był dwoma przeciwstawnymi dążeniami. Z jednej strony, jako osoba niezamężna i bezdzietna, przelała na niego całe uczucie związane z pragnieniem bycia matką, z drugiej zaś traktowała go jako obiekt obserwacji, dziecko ze społeczną etykietą „bękarta”, zagrożone demoralizacją i patologią w swym rozwoju, wymagające czujnego nadzoru i korekty zachowań. Rolf był częstym bohaterem jej prelekcji oraz artykułów, w których nazywała go po prostu siostrzeńcem. Niestety relacja z wychowankiem stawała się z roku na rok coraz bardziej zaburzona.

Młodzieniec z trudem zdobył wykształcenie techniczne (jako chemik), a potem podejmował prace, które szybko porzucał. Do tego przeżywał frustrację wynikającą z odrzucenia przez pewną, starszą od niego, kobietę. W efekcie ciągle brakowało mu pieniędzy na spełnienie różnych zachcianek i właśnie motyw rabunkowy był przyczyną zabójstwa ciotki. Helena Deutsch napisała o ich relacjach: „Podczas procesu ten młody człowiek powiedział, że zawsze był dla niej [Herminy Hug-Hellmuth] królikiem doświadczalnym, obiektem psychologicznych eksperymentów”. I dalej skomentowała to tragiczne zdarzenie słowami: „Ten epizod przywodzi na myśl prawdę dobrze znaną każdemu psychologowi dziecięcemu: dziecko chce być kochane, nie obserwowane. Biedna doktor Hug-Hellmuth stała się ofiarą własnego podejścia do psychologii dziecięcej”. William Stern krótko po procesie Rolfa, w artykule opublikowanym w jednej z berlińskich gazet, nie bez złośliwości zauważył, że kiedy doktor Hug-Hellmuth mówiła o psychologii dziecka, to w rzeczywistości miała na myśli „psychologię siostrzeńca”.

Losy Rolfa są dziś nieznane. Po odbyciu kary więzienia wyszedł na wolność i pierwsze kroki skierował do… jednego z wiedeńskich psychoanalityków, który polecił mu poddanie się terapii u kobiety mogącej stanowić substytut jego ciotki! Wybór padł na Helenę Deutsch, która jednak nie zgodziła się podjąć tej roli. Rolf śledził ją przez jakiś czas, a jego z kolei obserwował prywatny detektyw, wynajęty przez zaniepokojonego całą sytuacją męża doktor Deutsch. Ta tragikomiczna sytuacja wkrótce się skończyła, ponieważ siostrzeniec Hug-Hellmuth wyjechał z Wiednia, a może nawet wyemigrował z Austrii.

Pamiętnik pacjentki

Psychologowie przewidywali, że stosowanie psychoanalizy wobec dzieci i młodzieży może być niebezpieczne. Helmut E. Lück w swojej Historii psychologii przypomniał tzw. Apel wrocławski przeciwko psychoanalizie, który został sformułowany podczas zjazdu Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrycznego we Wrocławiu w maju 1913 roku, a rozwinięty w październiku tegoż roku na Trzecim Niemieckim Kongresie na temat Kształcenia i Badań nad Młodzieżą. Inicjator tego apelu, William Stern, co ciekawe – rówieśnik Hermine, kierował się podobno między innymi lekturą pierwszych prac doktor Hug-Hellmuth o „życiu duszy dziecięcej”. Była to, jak twierdzi Lück, „pierwsza większa kontrowersja, która pojawiła się pomiędzy psychologią akademicką a psychoanalizą”.

Tymczasem psychoanalitycy bynajmniej nie mieli zamiaru „oddawać pola” swoim przeciwnikom. W roku 1915 Hug-Hellmuth spotkała podobno młodą dziewczynę imieniem Gretel, która być może przez krótki czas była jej pacjentką. Dziewczyna podarowała psychoanalityczce swój dziennik, w którym spisywała przeżycia i obserwacje towarzyszące jej dojrzewaniu. Autorka pochodziła jakoby z bogatej rodziny, zaś jej wynurzenia obejmowały okres od jedenastego do czternastego roku życia. Jednym z wątków dziennika były jej fantazje i zainteresowania erotyczne. Hug-Hellmuth pożyczyła rękopis Freudowi, który uznał go za „prawdziwy klejnocik”. Zebrane w nim zapisy dokumentowały rozwój społeczny i psychoseksualny młodej dziewczyny zachodzący zgodnie z jego teoriami. Freuda zafascynował szczególnie fakt, że z lektury dziennika można było wyczytać, jak uczucia wynikające z dziecięcego egoizmu rozwijają się, prowadząc do społecznej dojrzałości. Kształtując się najpierw w kontaktach z rodzicami i rodzeństwem, uczucia internalizują się, a w końcu skupiają się na sekretach życia płciowego, najpierw odpychając od niego, a później wciągając dojrzewającą dziewczynę w tajemną sferę przeżyć.

W 1919 roku Hug-Hellmuth zdecydowała się wydać, początkowo anonimowo, wszystkie notatki w książce pod tytułem Dziennik młodej dziewczyny. Czytelnicy, nienawykli do lektury z taką dawką ekshibicji, gorąco komentowali to dziełko (w tłumaczeniu angielskim podobno wycięto zapis, w którym autorka zwierzała się z podglądania pary w uniesieniu miłosnym). Opublikowano wiele jego omówień i recenzji. Pisał o niej między innymi Stefan Zweig, bardzo popularny w okresie międzywojennym literat austriacki. Nieufnie odnieśli się do tej publikacji Charlotta Bühler oraz Cyril Burt. Najwięcej wątpliwości wzbudzał problem autentyczności dziennika. Niektórzy podejrzewali, że był on dziełem samej Hug-Hellmuth, która – by użyć słów Heleny Deutsch – „miała zarówno przenikliwość psychologa, jak i talent literacki”.

Byli i tacy, którzy sugerowali, że w dużej m...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy