Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne

21 października 2016

Na początku była miłość. Potem była zbrodnia.

60

Agnieszka Lingas-Łoniewska i Daniel Koziarski postanowili wspólnie napisać powieść obyczajową „Zbrodnie pozamałżeńskie”, której premiera odbędzie się 31 sierpnia.

Ona – jedna z najpopularniejszych w Polsce pisarek literatury kobiecej, wrocławianka mająca na koncie blisko 20 powieści, rzeszę czytelniczek, a nawet własną sektę. On – prawnik od lat piszący powieści, gdynianin, najbardziej znany z cyklu książek o socjopacie.

Skąd pomysł na pisanie w duecie?

Daniel Koziarski: Wymyśliłem sobie ideę powieści, której osią będą problemy małżeńskie dwóch par. Nie takich zwykłych par, które walczą o codziennie przetrwanie, zmagając się z typowymi problemami codzienności, ale takich, na które inni mogliby spoglądać z zazdrością lub uznać w jakimś sensie za modelowe. Ponadto całość miała być przyprawiona wątkami kryminalnymi – nie chodziło tu tylko o skomplikowanie fabuły, ale i o postawienie bohaterów w sytuacjach dramatycznych wyborów rzutujących na ich związki i lepiej ich opisujących. Miałem jednak poczucie, że dla wzmocnienia tego – jak to się nieładnie mówi - projektu, potrzebuję współautorki, która świetnie odnajduje się w kreśleniu emocji bohaterów, niuansach damsko-męskich, potrafiącej przy okazji znaleźć wspólny język z czytelnikami. Pomyślałem w tym kontekście o Agnieszce, a ona dość szybko zareagowała pozytywnie na moją propozycję - połączyliśmy siły, style i wrażliwości pisarskie. Efektem są „Zbrodnie pozamałżeńskie”.

Jak wyglądał Wasz warsztat pracy?

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Ustalaliśmy, jakie będą nasze kolejne posunięcia fabularne i uzgadnialiśmy, kto zajmie się jakim fragmentem. Pisaliśmy, a potem przesyłaliśmy sobie nawzajem napisane kolejne sceny, rozdziały i łączyliśmy je w całość. Słuchaliśmy swoich wzajemnych sugestii, wskazówek, wszystko poszło naprawdę całkiem sprawnie.

Do kogo skierowana jest ta powieść?

Daniel Koziarski: Do szerokiego, wydaje mi się, audytorium, ale raczej do tych, którzy w literaturze szukają czegoś więcej niż prostych recept na życie, taniej rozrywki czy naiwnych happy endów. Proponujemy wyjście poza strefę komfortu i próbę zmierzenia się z trudnymi pytaniami o naturę człowieka w aspekcie indywidualnym oraz w perspektywie związku. Z pytaniami o etykę i cenę własnych ambicji i dokonywanych przez siebie wyborów w obliczu wzajemnych zobowiązań, dzielenia życia z drugim człowiekiem. Chcemy, żeby ktoś przeczytawszy tę książkę spojrzał trochę krytyczniej na siebie czy swój związek, może po to – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – żeby nie popełnić tylu błędów, co raniący się wzajemnie i żyjący w kłamstwie bohaterowie naszej powieści.

Agnieszka-Lingas Łoniewska: Szczerze mówiąc nie lubię określania „grup docelowych”, bo to nie kampania marketingowa, a literatura. Określanie potrzeb czytelników nie leży po stronie pisarza. Jednakże mogę powiedzieć, że jest to powieść łącząca wątki dramatyczne, obyczajowe, psychologiczne i kryminalne. Słodko-gorzka historia, pełna życiowych prawd, cynicznych kwestii wypowiadanych przez bohaterów i niepozbawiona pewnej dozy tragizmu, który sprawia, że mamy bohaterów z góry skazanych na klęskę. Niemal jak w greckiej tragedii.

Dlaczego Marcin - skazany na sukces stał się Marcinem - skazanym na klęskę?

Daniel Koziarski: Ponieważ szczęścia i sukcesów nie sposób przeżywać w pojedynkę czy wraz z nieokreśloną zbiorowością. Kiedy brakuje w życiu człowieka miłości i oparcia, nawet najbardziej bajkowa rzeczywistość i znakomite perspektywy indywidualne nie zrekompensują tych niedostatków. Marcin w swoim smutku i desperacji popełnił błąd, który pociągnął za sobą lawinę zdarzeń, których skutków nie mógł przewidzieć. Mimo wszystko, wydaje mi się, że to za Marcina czytelnicy tej powieści będą trzymać kciuki najbardziej. Ten nieskomplikowany piłkarz, stojący u wrót kariery, jest przecież kimś szczerym, a jego intencje są jasne.

Czy Alicja jest najbardziej antypatyczną postacią książki? Powiedziałaś, że jedna z czytelniczek, która czytała powieść przedpremierowo, rzucała książką o ścianę z jej powodu…

Agnieszka Lingas-Łoniewska: Nie do końca był taki nasz zamysł, aczkolwiek to, że wzbudza tak wielką antypatię, możemy odebrać tylko na plus. Udało się nam stworzyć postać kobiety, która w tej historii ulega trochę ma...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy