Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

9 lutego 2018

Mój rodzic – nasza sprawa

0 437

Jak na relacje w parze wpływa to, że on czy ona musi zaopiekować się swoim rodzicem – zastanawiają się Anna i Krzysztof Srebrni.

Takie doświadczenie, jak wszystkie trudne doświadczenia, jest dla pary wyzwaniem. Do akcji wkraczają emocje, napięcia i różne mechanizmy obronne, bo uruchamiają się często nieświadome motywy, reakcje. Jeśli więź między małżonkami jest stosunkowo słaba, krucha czy poraniona, to gdy nagle systemowo coś się zmienia i na przykład rodzic potrzebuje poświęcenia mu czasu czy pomocy finansowej, może to być zaczątkiem jakiejś formy kryzysu w związku. Pojawiają się pretensje: „Ty teraz pod pretekstem, że jedziesz opiekować się mamusią, całkiem mnie zostawiasz. A pewnie twój brat też mógłby jej pomóc”. Niektórzy „używają” choroby rodzica, żeby zniknąć ze związku. I dla partnera/partnerki ta nieobecność w domu staje się polem do ataku. Mogą się pojawić oskarżenia o jakieś sprawy sprzed lat: „Jak mój ojciec był chory, to ciebie przy mnie nie było, a teraz oczekujesz ode mnie, że cała poświęcę się opiece nad twoją matką”. Żona, gdy to jej rodzic był chory, przełknęła frustrację, złość i weszła w rolę bohaterki, a gdy po latach pomocy potrzebuje rodzic męża, do głosu dochodzi ta niewyrażona wówczas frustracja.

Choroba i starzenie się rodziców wywołują wiele różnych emocji, bo rodzice różnie się starzeją. Jedni słabną i tracą samodzielność, stają się wolniejsi, inni popadają w degradujące choroby, które właściwie zabierają ich za życia. To duży ciężar dla córki czy syna, więc rola partnera może być nie do przecenienia. Gdy tracimy pierwotny ważny obiekt, czyli rodzic staje się jakby dzieckiem wymagającym opieki, to obecność i wsparcie partnera, męża czy żony pomaga nam przyjąć, że życie toczy się dalej. I że smutek czy ból istnieje, ale że da się go razem przeżyć.

POLECAMY

Zdarza się, że ktoś ma bardzo trudne relacje z rodzicem/rodzicami partnera i nagle musi miłośnie zaopiekować się teściem/teściową, których nie pokochał wcześniej. Czasem jest to wielkie wyzwanie – trzeba wyjść poza to, co było trudne, i zdrowo rozszczepić: no tak, teściowa była dla mnie heterą, ale w tym momencie to nie jest istotne, bo jest człowiekiem potrzebującym wsparcia. Najlepiej byłoby oczywiście budować relacje w rodzinie jak najzdrowiej, bo im więcej doświadczamy dobrej miłości, w szerokim tego słowa znaczeniu – i do dzieci, i do siebie wzajemnie – tym większa szansa, że w naturalny sposób wkomponujemy troskę w swoje życie i uznamy, że ktoś wokół jej potrzebuje. Nie będziemy traktować opieki nad rodzicem jako dopustu bożego, ale na pewnym etapie uznamy ją za naturalny kawałek rzeczywistości.

Doświadczymy, że różne uczucia są do zniesienia, gdy jesteśmy razem: smutek, rozpacz, ból. To też jest okazja do okazania partnerowi: jestem przy tobie, nie opuszczam cię, to jest nasza wspólna sprawa, a nie tylko twoja. Choruje nam rodzic – nieważne, czy mój, czy twój. Wtedy kwestia opieki nie będzie używana jako narzędzie przeciwko partnerowi. Gdy w tle jest dobra, miłosna intencja, to wszyscy szukają optymalnych rozwiązań, a nie sposobu na wykorzystanie sytuacji do wylania pretensji.

Niestety, bywa czasem tak, że to na kobietę spada obowiązek opiekowania się rodzicem nie tylko jej własnym, ale też rodzicem partnera. Bywa, że wchodzi ona w rolę męczennicy-opiekunki, a to nie jest ani zdrowe, ani dobre; zarówno dla niej, jak i dla całego systemu rodzinnego. Gdy jest przemęczona, to siłą rzeczy odreagowuje złością wobec reszty domowników. Ważne jest więc, by monitorować swój stan wewnętrzny, ewentualne przeciążenia, narastającą złość, by z troską i uważnością traktować również siebie. Istotna jest tu też kwestia komunikacji w parze – sygnalizowanie, czego potrzebujemy od partnera w związku z chorobą rodzica. Zdarza się, niestety, że partnerzy nieświadomie wysyłają takie sygnały: no zobacz, ja się tak opiekuję twoją mamą, a ty nawet palcem nie kiwniesz, ja tu jestem bohaterką, a ty jesteś obibok i niewdzięcznik. Traktują tę sytuację jako kartę przetargową. W takich trudnych momentach widać jak w soczewce różne nieświadomie toczone w parze gry.

Choroba rodzica, to, że potrzebuje on stałej opieki, jest niezwykle obciążająca czas...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy