Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

20 lutego 2018

Mnie też to spotkało

86

Gdzie kończy się flirt, a zaczyna molestowanie? Gdzie leży granica? Tym pytaniem zaczynamy cykl artykułów na temat przemocy seksualnej i sposobów zapobiegania jej.

Tag #MeToo (#JaTeż) pokazał, jak wiele kobiet doświadczyło molestowania i przemocy seksualnej. Akcję zapoczątkowała aktorka Alison Milano po tym, gdy amerykańskie media ujawniły, że jeden z najbardziej znanych producentów Hollywood, Harvey Wein[-]stein, przez lata molestował seksualnie kobiety z branży filmowej. Milano napisała na Facebooku: „Ja też. Gdyby wszystkie kobiety, które były kiedyś molestowane seksualnie, napisały ‘ja też’ w swoich statusach, być może pokazalibyśmy ludziom, jak wielka jest skala tego zjawiska”.

POLECAMY

Lawina ruszyła. W ciągu kilku godzin hasztag #MeToo wpisano na Facebooku miliony razy. Nie ma dnia, by nie pojawiały się kolejne wpisy. Kobiety poczuły się silne na tyle, by opowiedzieć swoje historie.
Wydaje się, że coś się zmieniło. Akcja położyła kres cichemu przyzwoleniu na przemoc. W ślad za nią pojawiła się inicjatywa

#TimesUp: „Koniec z napaściami seksualnymi, molestowaniem i nierównościami w miejscu pracy. Czas coś z tym zrobić” – czytamy na stronie akcji. Pod apelem podpisało się wiele znanych aktorek.

– Zbyt długo kobiet nie słuchano lub im nie wierzono, jeśli już odważyły się wyznać prawdę świadczącą przeciwko mężczyznom. Ale ten czas minął. Ten czas minął – mówiła Oprah Winfrey podczas niedawnej, 75. gali Złotych Globów, wywołując aplauz zgromadzonych.

Przy okazji tych akcji i inicjatyw pojawiły się ważne pytania: Gdzie kończy się flirt i zaczyna molestowanie? Dlaczego kobiety, które doświadczyły molestowania, tak długo milczały? Jakie są skutki molestowania i przemocy seksualnej? Jak rozpoznać, że dziecko doświadcza molestowania? A przede wszystkim: jak przeciwdziałać tym zjawiskom? Jak się bronić przed przemocą seksualną? Na te pytania będziemy odpowiadać w kolejnych numerach „Charakterów”.
W tym miesiącu Anna Golan, psycholog i seksuolog, wyjaśnia, jak definiujemy molestowanie. Kto je definiuje? Kto określa, że dane zachowanie jest molestowaniem albo nim nie jest?

Bez cienia flirtu?

Molestowanie nie jest terminem seksuologicznym, ale prawnym. W psychologii i seksuologii będziemy mówić o przemocy seksualnej. Jest to wymuszenie odbycia stosunku, ale również cały szereg innych praktyk seksualnych: gwałt, zmuszanie do czynności seksualnych, do oglądania pornografii i bycia świadkiem stosunku partnera z inną osobą, werbalne upokarzanie. Bardzo często dochodzi do niej w małżeństwie czy w związku intymnym. Może wiązać się z łamaniem wcześniejszych ustaleń, na przykład w kwestii użycia podczas zbliżenia prezerwatywy.

Molestowanie z kolei opisane jest w Kodeksie pracy i zgodnie z nim jest działaniem, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności, poniżenie lub upokorzenie pracownika. Mogą się na to składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy.

Nietrudno zauważyć, że definicja molestowania należy do bardzo nieostrych. Czasem sytuacja nie pozostawia wątpliwości, na przykład sprawca doprowadza lub wręcz zmusza kogoś do kontaktu intymnego, wykorzystując stosunek zależności (pracodawca – pracownik, nauczyciel – uczeń) lub krytyczne położenie ofiary (wierzyciel – dłużnik). Ale bywają sytuacje wymykające się jednoznacznej ocenie. Firmy czy uczelnie to miejsca, gdzie najczęściej może dochodzić do molestowania. Z drugiej strony tam najczęściej flirtujemy i poznajemy przyszłych partnerów. Często swobodna atmosfera pozwala na flirt lub żarty o tematyce seksualnej.

Czasami trudno byłoby bez tego przetrwać rutynowe, monotonne zajęcia. No i jak bez choćby cienia flirtu pogłębić znajomość z kimś, kim jesteśmy zainteresowani? Czy zwrócenie uwagi przez współpracownika na twój seksowny strój jest komplementem, nietaktem, czy już nadużyciem? W jaki sposób rozpoznać, że przekraczane są normy, naruszana jest czyjaś wolność seksualna?

Decydują odczucia

Z psychologicznego, nie prawnego, punktu widzenia decydujące znaczenie mają nasze odczucia! Wszystko tu zależy od naszej interpretacji co do intencji, jakie komuś przypiszemy, oraz od reakcji, jakie u nas się pojawią. Jeśli mamy wrażenie, że kolega opowiada dowcip z seksualnym podtekstem, by nas upokorzyć, a nie rozbawić – poczujemy się molestowani. Z drugiej strony możemy długo próbować szukać usprawiedliwień, alternatywnych interpretacji czyjegoś niestosownego zachowania.

Tym, co powstrzymuje nas od reagowania, jest też strach, wstyd, czasem brak asertywności, odcięcie od swoich emocji, nieznajomość własnych granic. Istotnym powodem jest też lęk przed oceną. W przeszłości często to ofiary przemocy seksualnej doświadczały napiętnowania. Aktualnie, między innymi dzięki akcji #MeToo, to się zmienia, ale na pewno nie we wszystkich środowiskach.

Z drugiej strony obserwujemy kolejne niepokojące zjawisko – obecnie wyroki wydają media. Wystarczy oskarżyć kogoś o molestowanie, by zniszczyć jego publiczny wizerunek czy karierę. O tym, czy doszło do nadużycia, powinien orzekać sąd. Niestety, obecnie często robią to dziennikarze. Zmiany w sposobie opisywania przemocy seksualnej i w reakcjach na nią pokazał przypadek aktora Kevina Spacey. Oskarżenia pojawiły się w mediach społecznościowych i za ich pomocą aktor się do tych oskarżeń odnosił. Konsekwencje zawodowe i finansowe odczuł natychmiast: stracił główną rolę w serialu „House of Cards”, został usunięty ze wszystkich scen najnowszego filmu Ridleya Scotta „Wszystkie pieniądze świata”. Nikt już nie oskarżał i nie wyśmiewał ofiar, ale za...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy