Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

Miłość nie wszystko wybaczy

0 538

Niektórzy uważają, że prawdziwa miłość jest burzliwa - i że to właśnie dowodzi jej siły. Inni mylą miłość i intymność z wchłonięciem "ja", emocjonalnym zagarnięciem partnera. A jak jest naprawdę? - z mitami na temat miłości rozprawia się Renata Kaczyńsk-Maciejowska

Kto się czubi, ten się lubi

Niektórzy sądzą, że prawdziwa miłość jest burzliwa – i że to właśnie dowodzi jej siły. W początkowym okresie zalotów poprzez przekomarzania zakochani próbują upewnić się co do siły zainteresowania ze strony partnera. W następnej fazie – „docierania się”, formowania się ról w związku – też nierzadko zdarzają się konflikty. Ale ich nadmiar i zbyt gwałtowna atmosfera nie wróżą partnerom niczego dobrego... Huśtawka emocji – od namiętności do nienawiści, ciągła rywalizacja, próby sił (kto ma więcej władzy w związku) – utrudniają tworzenie wspólnoty. W takiej atmosferze trudno o prawdziwą bliskość, intymność, o poczucie bezpieczeństwa i stałości, zaufanie, współpracę. Arnold A. Lazarus w książce „Mity na temat małżeństwa. O powszechnych przekonaniach, które niszczą związek” nazywa takie potyczki „turniejami ego”. Autor zwraca uwagę, że wrogość i walka ego przynosi partnerom ogromne zniszczenia – angażuje poczucie własnej wartości, obniża wzajemny szacunek, zwiększa podejrzliwość, zachęca do złośliwości. Nieustępliwość i niezdrowa rywalizacja prowadzą do poważnego kryzysu związku.

Stara miłość nie rdzewieje

Wiele osób jest zazdrosnych o poprzednich partnerów swych małżonków. Nierzadko porównują siebie do nich, zamęczają prośbami o zwierzenia na temat tamtych związków albo starają się ograniczyć możliwość kontaktowania się partnera z eksmiłością. Czy słusznie?
Nieufność i zazdrość stanowią naturalny mechanizm ochronny związku. Niewiele małżeństw wolnych jest zupełnie od tych uczuć. Warto jednak świadomie tamować irracjonalną zazdrość, czyli opartą nie na faktach, a jedynie na fantazjach. Bardziej niszczy ona niż chroni związek. Szczególnie nie ma sensu konfrontowanie się z przeszłością partnera. Nawet jeśli wspomnienia mają ciepły charakter, to trzeba pamiętać, że z upływem czasu idealizują rzeczywistość – i dlatego są piękne. Gdy pojawia się irracjonalna zazdrość o przeszłość (której wszak nie można już zmienić) – warto z szacunkiem uświadomić zazdrośnikowi, że mierzy się z demonami wyobraźni. Racjonalnym działaniem w takiej sytuacji będzie zwiększenie starań o atrakcyjność aktualnego związku.

Kochający się nie powinni mieć przed sobą tajemnic

Nieprawda. Dzielenie się sobą, intymność, wymaga uprzedniego wytyczenia zdrowych granic wewnętrznych, by nie zatracić własnej tożsamości w związku. Granice te dają poczucie bezpieczeń...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy