Mamo, tato - tu jestem!

Wstęp

W rodzinach z zaburzonymi więziami dzieci często doświadczają chronicznej traumy, która dezintegruje ich świa­domość, pamięć i tożsamość. Rodzice nie są w stanie dostrzec ich potrzeb. Dzieci radzą sobie z dramatycznymi przeżyciami dzięki mechanizmom obronnym, ale naprawdę pomóc im może jedynie zbudowanie zdrowego modelu więzi w rodzinie.

Mechanizmy dysocjacyjne pojawiają się wtedy, gdy osoba nie jest w stanie znieść zewnętrznej stymulacji – najczęściej dzieje się tak w przypadku przemocy stosowanej przez kogoś ważnego w życiu ofiary. Mechanizmy dysocjacyjne pozwalają uciec od zagrażającej rzeczywistości poprzez wyłączenie traumatycznych zdarzeń ze świadomości, wycofanie uwagi z trudnej sytuacji i ulokowanie jej w bezpiecznej aktywności wewnętrznej (np. w fantazjach). Ofiara zmienia sposób spostrzegania siebie – ma wrażenie, że trauma zdarzyła się komuś innemu.

Pod kontrolą i poza nią

Dysocjacje mogą przyjmować formę mechanizmów obronnych, nawyków i zaburzeń. Jako mechanizmy obronne są świadomie uruchamiane przez dziecko lub osobę dorosłą w sytuacji stresowej po to, by ochronić się przed aktualnie bolesnymi doznaniami. Gdy stres mija, świadomość osoby powraca do normalnego stanu.
Mechanizm dysocjacyjny przydaje się na przykład podczas wizyty u dentysty (pozwala odczuwać mniejszy ból) czy po kłótni z bliską osobą (pozwala unikać myśli o tym, co się stało do momentu, gdy będziemy mieli czas przemyśleć to zdarzenie). Problem pojawia się wtedy, gdy mechanizm dysocjacyjny zamienia się w nawyk, który w sytuacji stresowej może włączać się w sposób niekontrolowany. Kierowca może nagle stracić kontakt z rzeczywistością, a przez to również panowanie nad autem i sytuacją na drodze, co grozi wypadkiem.

Nawyk włączania mechanizmu dysocjacyjnego może pojawić się w wyniku częstego stosowania dysocjacji jako mechanizmu obronnego w trakcie powtarzającej się sytuacji urazowej (urazu chronicznego, którym jest przemoc domowa). Jednak jest to nadal nawyk, który pojawia się od czasu do czasu. W ekstremalnie traumatycznych sytuacjach – gdy przemoc trwa nieprzerwanie, ma duże nasilenie, jest sadystyczna i dziecko nie ma możliwości „odetchnąć” lub uciec – dysocjacja może przyjąć formę zaburzenia, które staje się trwałym, patologicznym sposobem funkcjonowania.

Ucieczka od siebie

Dysocjacyjne symptomy, które wpływają na zaburzenie więzi, to różnego rodzaju amnezje i fugi, w wyniku których człowiek nie pamięta konkretnego fragmentu swojego życia z przeszłości lub teraźniejszości. Nie potrafi również rozróżnić, co się wydarzyło w rzeczywistości, a co jest tylko fantazją („czy ja naprawdę doznałam przemocy, czy tylko to sobie wymyśliłam?”). Pojawiają się flashbacki, czyli żywe doznania sensoryczne – wzrokowe, słuchowe, czuciowe, węchowe, smakowe – które wzbudzają tak silne lęki i napięcia, jakby zdarzenia traumatyczne działy się w danym momencie.

Depersonalizacja doprowadza do poczucia nierealności siebie lub części siebie. Doświadczająca jej osoba odłącza się od bolesnych uczuć i myśli lub oddziela się od części swojego ciała. Niekiedy, w skrajnych przypadkach, może jej się wydawać, że ogląda bolesne zdarzenia z bezpiecznego dystansu, z boku lub z góry. Osoba z depersonalizacją mówi: „Tak do końca nie wiem, kim jestem, nie odczuwam przyjemności ani bólu”, „Nic mnie nie wzrusza”, „Nie rozpoznaję swoich uczuć”, „Nie potrafię kochać”, „Tylko sądzę, że powinnam tak czuć, ale nic nie czuję”. Nie ma kontaktu z samą sobą, często mówi o sobie w sposób bezosobowy lub może używać podmiotu zbiorowego, np. „Ludzie w takich sytuacjach martwią się”.

Z kolei derealizacja służy odseparowaniu się od zagrażającej rzeczywistości, którą w konsekwencji dziecko zaczyna spostrzegać jako nierzeczywistą, nierealną, jak na filmie. W najłagodniejszej formie dziecko, a potem osoba dorosła, obserwuje urazową sytuację stresową jakby „zza szyby” – nie słyszy wtedy głośnych awantur rodziców i myśli: „ja w tym nie biorę udziału”, „to nie mój świat”, „zbudowałam sobie inny świat i nie musiałam mieć kontaktu z rzeczywistym”, „nie chcę teraz tutaj być z tymi ludźmi, bo oni mi zagrażają”. W bardziej zaburzonej formie osoba mówi: „Nie wiem, co jest rzeczywistością, a co moją fantazją”. Derealizacja i depersonalizacja często występują razem, a gdy pojawiają się chronicznie i bez kontroli osoby, uznane są przez DSM-IV za formę zaburzeń dysocjacyjnych.

Podczas halucynacji słuchowych (kolejna forma dysocjacji) osoba słyszy głosy w swojej głowie, a w stanie transu, zawsze połączonym z aktualnym stresem, traci kontakt z otoczeniem. W dysocjacji określanej jako „alter ego” („zmienne ja”) osoba przyjmuje r...

Pozostałe 80% artykułu dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.



POLECAMY

Przypisy