Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

LEŻĄC NA KOZETCE

0 543

Co dzieje się podczas terapii? Jakie uczucia łączą terapeutę z pacjentem? Publikujemy fragment powieści IRVINA D. YALOMA.

Co naprawdę dzieje się podczas terapii? Na to pytanie odpowiada Irvin D. Yalom, słynny amerykański psychoterapeuta, w książce „Leżąc na kozetce”. Pokazuje złożoność procesu psychoterapii, opisuje uczucia terapeutów w kontakcie z pacjentem, ich pokusy i słabości, splątanie i trudność w ocenie źródeł i prawdziwego adresata emocji. Bohaterami tej pełnej mądrości i humoru powieści są dwaj psychoanalitycy i ich pacjenci. Książka ukazała się nakładem Instytutu Psychologii Zdrowia. Publikujemy jej fragment. Do Ernesta, psychoterapeuty, przychodzi Carol. Obwinia go o odejście męża, kiedyś jego pacjenta. Podaje zmyślone imię – Carolyn – bo ma zamiar zrealizować kolejny punkt misternego planu zemsty. Zostaje pacjentką Ernesta.

Następnego wieczoru Carol zadzwoniła do Ernesta na jego numer domowy, mówiąc, że ogarnęła ją panika i pilnie potrzebuje sesji. Po długiej rozmowie Ernest wyznaczył jej spotkanie następnego dnia rano i zaproponował, że zadzwoni do całodobowej apteki i telefonicznie zleci wydanie leków uśmierzających niepokój.

Siedząc w poczekalni, Carol przeglądała swoje notatki z poprzedniej sesji.
Nazwał mnie atrakcyjną, bardzo atrakcyjną kobietą... dał mi prywatny numer telefonu, prosząc, bym do niego dzwoniła... wnikał głęboko w moje życie seksualne... ujawnił swoje sprawy osobiste, śmierć żony, randki, świat ludzi samotnych... objął mnie na zakończenie sesji... dłużej niż poprzednio... mówi, że przyjemność mu sprawia to, że mam fantazje seksualne na jego temat, przeciągnął sesję o dziesięć minut... dziwnie zażenowany braniem ode mnie pieniędzy.
Idzie jak po maśle, pomyślała Carol. Włożyła malutką kasetę do swego miniaturowego magnetofonu, po czym wsunęła go do ażurowej torebki ze słomy, kupionej specjalnie na tę okazję. Wkroczyła do gabinetu Ernesta podniecona świadomością, że pułapka została zastawiona, że każde słowo, każde odstępstwo od reguły zostanie zarejestrowane.

Widząc, że wyrażona poprzedniego wieczoru pilna potrzeba sesji zniknęła, Ernest skupił uwagę na zrozumieniu przyczyn ataku paniki. Szybko się okazało, że on i jego pacjentka różnią się zasadniczo w ocenie zjawiska. Zdaniem analityka niepokój Carolyn wywołała poprzednia sesja, ona z kolei uważała, że rozsadzało ją napięcie seksualne i frustracja. W dalszym ciągu przemycała sugestie, że on świetnie by się nadał do rozładowania tego napięcia.

Gdy Ernest przystąpił do systematyczniejszego badania jej życia seksualnego, rezultat znacznie przerósł jego oczekiwania. Obrazowo, nie szczędząc detali, Carol omówiła fantazje towarzyszące jej podczas masturbacji; fantazje, w których jemu przypadła rola wiodąca. Bez śladu skrępowania opisywała swoje podniecenie, które czuła, rozpinając mu koszulę, klękając przed nim, gdy siedzi w fotelu w swoim gabinecie, rozpinając mu rozporek, biorąc jego członek do ust. Cieszyła ją myśl o doprowadzaniu go na krawędź szczytowania, i jeszcze raz, i jeszcze, by następnie zwolnić i odczekać, aż nieco zmięknie, i rozpocząć wszystko od nowa. To, powiedziała, zwykle wystarczało, by sama osiągnęła orgazm podczas masturbacji. Jeśli nie, snuła swe fantazje dalej, wyobrażając sobie, jak ściąga go na podłogę, jak on zadziera jej spódnicę, w pośpiechu odsuwa na bok jej majtki i wbija się w nią. Ernest słuchał uważnie, próbując nie poczerwienieć jak burak.

– Tyle tylko, że masturbacja – ciągnęła dalej Carol – nigdy nie przynosiła mi pełnego zadowolenia. Przypuszczam, że częściowo z powodu skrępowania, jakie się z nią wiąże. Raz czy dwa razy poruszyłam ten temat z Ralphem, ale poza tym nigdy z nikim o tym nie rozmawiałam, ani z mężczyzną, ani z kobietą. Problem z masturbacją polega na tym, że często nie kończy się pełnym orgazmem, lecz serią drobniejszych seksualnych skurczów, po których pozostaję w stanie pobudzenia. Zaczynam się zastanawiać, czy nie zależy to przypadkiem od techniki masturbacji. Czy mógłbyś udzielić mi jakiejś instrukcji na ten temat?
Pytanie Carol spowodowało, że Ernestowi krew napłynęła do twarzy. Zaczął się już przyzwyczajać do jej swobody w sprawach seksu. Prawdę mówiąc, podziwiał ją za to, że potrafiła bez skrępowania mówić o praktykach seksualnych – na przykład o stosowanych niegdyś sposobach podrywania mężczyzn w barach, gdy była w podróży lub gdy rozgniewała się na męża. W jej przypadku wszystko wydawało się takie proste, takie naturalne. Przyszły mu na myśl te wielogodzinne męczarnie, jakie cierpiał, często bezowocnie, w barach dla samotnych czy na przyjęciach towarzyskich. Spędził rok na stażu w Chicago. „Czemu, och, czemu – myślał – nie natknąłem się na Carolyn wtedy, gdy krążyła po chicagowskich knajpach?”.

A co do jej pytania o techniki masturbacji, to co on na ten temat wiedział? Praktycznie nic, poza oczywistą zupełnie koniecznością pobudzania łechtaczki. Ludzie często oczekiwali, że psychiatra będzie wiedział więcej od nich.

– Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, Carolyn. – Zastanawiał się, gdzie według niej miał zdobyć wiedzę o masturbacji kobiet. Podczas studiów? Może jego następna książka powinna nosić tytuł Czego nas nie uczono podczas studiów medycznych! – Jedyne, co przychodzi mi teraz do głowy, Carolyn, to wykład, którego ostatnio wysłuchałem; wykład, wygłoszony przez seksuologa, doty...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy