Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Praktycznie

12 czerwca 2019

Leworęczność, czyli nic złego

27

Jeszcze w latach 80. XX wieku pokutowało przeświadczenie, że leworęczne dziecko należy przyuczać do zmiany ręki, choćby siłą. Dzisiaj natomiast popadamy w przeciwną skrajność i nie chcemy w żaden sposób ignorować w ręczność dziecka. Prawda jak zwykle leży pośrodku.

Umiejętne postępowanie nauczycieli i rodziców z dzieckiem leworęcznym jest niezwykle ważne, gdyż i tak trudno mu funkcjonować w świecie dostosowanym do potrzeb osób praworęcznych. Ta zasada dotyczy również edukacji, np. tak ważnej sprawy jak pisanie. Krój liter, sposób ich łączenia, wymagana sekwencja ruchów sprawiają, że leworęczni uczniowie mają problemy z opanowaniem tej sztuki. Aby jednak wdrożyć odpowiednie postępowanie, trzeba najpierw zdiagnozować leworęczność i jej przyczyny, ponieważ dzięki temu będziemy wiedzieć, czy ewentualna próba przestawiania na prawą rękę ma sens.

Sprawa nie jest taka prosta. Jedna kwestia na pewno nie ulega wątpliwości: zmuszanie do zmiany ręczności we wczesnym dzieciństwie powoduje silne zaburzenia rozwojowe. Wynikające z tego zakłócenia w rozwoju funkcjonowania organizacji mózgu i zaburzenia nerwicowe zaowocują nie tylko problemami w szkole, ale i w trakcie całego życia. Dlatego taka zmiana wymaga pełnej akceptacji głównego zainteresowanego – to wybór dziecka, a nie rodziców lub nauczycieli.

Zaburzenie czy norma

Dopóki chodzenie nie stanie się w pełni zautomatyzowane, trudno stwierdzić u dziecka dominację którejś strony ciała. Przeważa opinia, że najbardziej pożądana jest jednorodna lateralizacja, czyli zdecydowana dominacja jednej z półkul w czynnościach motorycznych (dziecko jest nie tylko leworęczne, ale i lewonożne, lewo[-]uszne oraz lewooczne). Warto dodać, że praktycy często zauważają i starają się korygować problemy towarzyszące dominacji różnych półkul przy różnych czynnościach motorycznych (np. inna ręka, inne ucho). Do tych problemów zalicza się m.in. jąkanie, dysleksję, brak prawidłowej koordynacji ruchów czy zaburzenia orientacji w terenie.

W latach 60. zespół badawczy Haliny Spionek stwierdził, że dzieci z lateralizacją skrzyżowaną lub nieustaloną częściej doświadczają niepowodzeń szkolnych niż dzieci z jednorodną lateralizacją. Te badania przyczyniły się do utrwalenia poglądu, że zarówno lateralizację skrzyżowaną, jak i nieustaloną w wieku powyżej dziesięciu lat należy uważać za patologię, a dzieci leworęczne o lateralizacji skrzyżowanej, czyli np. prawooczne, należy przestawiać na prawą rękę. W pracy Leworęczność u dzieci (1992) Marta Bogdanowicz także zauważa, że posługiwanie się na zmianę lewą lub prawą ręką przez uczniów powyżej dziesiątego roku życia – czyli brak lateralizacji dla czynności manualnych – można interpretować jako zaburzenie rozwoju.

Generalnie da się wyróżnić dwie grupy oburęczności dzieci: pierwotną i wtórną. W grupie pierwszej proces lateralizacji przebiega wolniej niż normalnie, obie ręce są mało sprawne, brakuje koordynacji między nimi, występują też różnego rodzaju zaburzenia. Oburęczność wtórna natomiast tworzy się w wyniku wieloletniego treningu ręki niedominującej, np. u uczniów szkół muzycznych. Podjęcie treningu po dziewiątym roku życia nie powinno spowodować niekorzystnych następstw, ponieważ ważne ośrodki (np. mowy) już ustaliły się w mózgu. Oburęczność wtórna może być jednak zjawiskiem negatywnym w przypadku zmuszania do zmiany ręczności dziecka z silną dominacją czynnościową lewej ręki – w rezultacie żadna z rąk nie będzie sprawna, może też wystąpić konflikt dominacji półkul mózgowych.

Do części przedstawionych wyżej opinii bardzo krytycznie podchodzi profesor Anna Grabowska. Jej zdaniem można znaleźć wiele badań, które dowodzą fałszywości poglądu, stanowiącego pokłosie wyników przedstawionych przez Halinę Spionek.

Przede wszystkim trzecia część populacji praworęcznych to ludzie z dominacją lewego oka i na ogół nie mają kłopotów z nauką, a więc skrzyżowana lateralizacja nie musi prowadzić do trudności szkolnych. Według prof. Grabowskiej lateralizację nieustaloną także mylnie traktuje się jako opóźnienie rozwojowe, nie ma bowiem żadnych dowodów na to, że każdy człowiek osiąga w pewnym momencie rozwoju stan wyraźnej lateralizacji. To sprawa indywidualna: z jednej strony u wielu dorosłych można stwierdzić oburęczność lub obunożność, z drugiej zaś wiele dzieci już od najmłodszych lat przejawia silną dominację prawej lub lewej strony ciała. Ponadto niektórzy naukowcy dowodzą, że z punktu widzenia lateralizacji funkcji w mózgu osoby leworęczne i oburęczne nie różnią się od siebie. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie te sugestie, to decyzja, którą ręką dziecko ma pisać, powinna tylko częściowo zależeć od przejawianej przez nie lateralizacji: jednorodnej albo skrzyżowanej.

Przede wszystkim obserwacja

Jak widać, właściwa diagnoza leworęczności ma ogromne znaczenie dla prawidłowego rozwoju dziecka, ponieważ wpływa na decyzję o ukierunkowaniu na określony typ ręczności. W opinii Anny Grabowskiej głównym czynnikiem implikującym ową decyzję powinna być bardzo dokładna ocena siły preferencji ręki oraz sprawności rąk. Uczona poleca kwestionariusz opracowany przez J. Mroziaka, ale przede wszystkim obserwację dziecka przez rodziców i psychologów, podczas której warto zwracać uwagę na rzeczy z pozoru banalne – np. którą rękę wybiera ono podczas rysowania, mieszania łyżeczką czy otwierania pudełka. Należy też porównać sprawność wykonania tych czynności jedną i drugą ręką. Jeżeli wybór lewej ręki jest częstszy, a jej sprawność wyższa, warto pozwolić dziecku na jej używanie w domu i w szkole.

Jeśli ręce okażą się równie sprawne, warto wziąć pod uwagę inne czynniki: oczność, nożność, ewentualną patologię porodu i rozwoju dziecka, czynniki genetyczne, płeć dziecka, sposób, w jaki pisze, obecność leworęczności w rodzinie. Jeśli okaże się, że leworęczność może wynikać z patologicznych zmian w mózgu, lepiej nie przestawiać dziecka na prawą rękę. Wskaźnikiem takiej nietypowej lateralizacji może być ułożenie piszącej ręki poniżej tekstu (stanowi to również wyraźny wskaźnik, że powinno się dziecku pozwolić pisać lewą ręką). Z kolei hakowate wygięcie i położenie lewej ręki powyżej tekstu wskazuje raczej na typową lokalizację mowy w lewej półkuli.

Leworęczność rodzinna sugeruje jej genetyczne podłoże, a genetycznie uwarunkowana leworęczność może, choć nie musi, wiązać się z odmienną lateralizacją funkcji językowych – to bardzo ważne, by dziecko pisało ręką sterowaną przez tę półkulę, w której znajdują się struktury zawiadujące mową. Tak więc czynnik genetyczny stanowi przeciwwskazanie do zmiany ręczności. Co do płci – u kobiet prawdopodobieństwo nietypowej lateralizacji funkcji w mózgu jest większe niż u mężczyzn, zatem dziewczynkom lepiej nie przes...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy