Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

19 listopada 2015

Klucz do szczęścia

44

Błądzimy w poszukiwaniu szczęścia. Nie dostrzegamy, że na wyciągnięcie ręki znajduje się dostępny dla każdego i skuteczny środek na trwałe zadowolenie z życia. Czym on jest i gdzie go odnaleźć?

Żyje nam się lepiej. Mamy dostęp do dóbr i udogodnień, o których naszym przodkom nawet się nie śniło. A mimo to nie wydaje się, byśmy byli od nich szczęśliwsi. Przeciwnie, doświadczamy coraz częściej problemów ze zdrowiem psychicznym. Wygodne życie nie cieszy tak, jak powinno. Otoczeni ludźmi, czujemy się coraz bardziej samotni. Międzynarodowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmuje, że depresja dotyka coraz więcej coraz młodszych osób. Statystyki alarmują, że rośnie liczba samobójstw. Co dzieje się z kondycją współczesnego człowieka? Czyżby rację miał Daniel Defoe, autor Robinsona Crusoe, gdy pisał: „Wszelkie niezadowolenie z tego, czego nam brak, płynie z braku wdzięczności za to, co posiadamy”. Skoro nowe technologie i nabytki nie dają nam szczęścia, gdzie należy go szukać?

Szczęście w procentach
Profesor Sonja Lyubomirsky, psycholog z Kalifornii, od lat zajmująca się badaniem szczęścia, wskazuje w swojej koncepcji trzy czynniki odpowiedzialne za ludzkie szczęście. Okazuje się, że aż w 50 proc. nasz dobrostan związany jest z czynnikami stałymi, biologicznymi. Innymi słowy, rodzimy się z określoną dyspozycją do doświadczania szczęścia, jest ona zapisana w genach, podobnie jak kolor oczu czy budowa ciała. Wyznacza maksymalny pułap naszego szczęścia. Brzmi to nieco fatalistycznie, ale po pierwsze, pochodzimy raczej od szczęśliwych przodków, gdyż tylko tacy potrafili przetrwać w trudnych warunkach i doczekać się potomstwa. Po drugie zaś, wrodzone czynniki warunkują nasz dobrostan tylko w połowie, na pozostałą jego część wpływ mają inne elementy. W 10 proc. nasze szczęście zależy od czynników zewnętrznych, takich jak: warunki życia, rodzina, miejsce pracy, pieniądze, status społeczny, zdrowie, relacje z innymi itd. To tylko dziesiąta część, choć zazwyczaj przeceniamy jej udział, wierząc, że nowy samochód czy smartfon da nam szczęście. Wyobraźmy sobie, że wygrywamy kilka milionów złotych w totolotka.

Oczywiście radujemy się, ogarnia nas euforia – nareszcie możemy pozwolić sobie na wszystko, na co wcześniej nie było nas stać. Jednak szybko przyzwyczajamy się do dobrego, czyli w tym przypadku do bogactwa, następuje adaptacja hedonistyczna. Nie mija kilka miesięcy, a nasze poczucie szczęście mimo posiadanych milionów wraca do stanu pierwotnego, sprzed wygranej. Jest to zatem droga w jednym kierunku: pieniądze, majątek, zaszczyty i sukcesy trwałego szczęścia nie dają, jedynie na krótko, ale gdy ich zabraknie, będziemy cierpieć.

Na szczęście takich ograniczeń nie ma w przypadku ostatniej grupy uwarunkowań szczęścia. Należą do nich nasze działania i nastawienia, takie jak: zdolność przebaczania, poszukiwanie sensu życia, praktykowanie uprzejmości, medytacja, a przede wszystkim kultywowanie wdzięczności. Jak twierdzi Lyubomirsky, to one w aż 40 proc. wyznaczają nasze zadowolenie z życia.

Szczęśliwsi wdzięczni
Jak praktykować wdzięczność? Często wydaje nam się, że w naszym życiu nie dzieje się nic takiego, co budziłoby radość i za co moglibyśmy być wdzięczni. A może w zabieganiu i rutynie codzienności nie zauważamy drobnych darów od losu i innych ludzi? Może przyjmujemy je jako oczywiste? Łatwiej zauważamy i przypominamy sobie wszelkie problemy i zadry, niemiłe słowa, trudne sytuacje. Tak działa efekt negatywności. Aby go przełamać, Robert Emmons, profesor psychologii na University of California w Davis, i Michael McCullough z University of Miami w książce The Psychology of Gratitude radzą, by codziennie przynajmniej przez pięć minut przyjrzeć się temu, co się wydarzyło w ciągu minionego dnia, poszukać dobrych, nawet drobnych zdarzeń i zapisać je. Jak dowodzą autorzy, prowadzenie takiego „dzienniczka wdzięczności” sprawia, że nasz poziom szczęścia wzrasta nawet o 10 proc. Co więcej, taka praktyka może nas uczynić bardziej szczęśliwymi niż wygrana w totolotka.

A z pewnością, w odróżnieniu od wygranej na loterii, kapitału wdzięczności nie sposób stracić czy roztrwonić.
Praktykowanie wdzięczności pomaga szczęśliwie żyć, choć nie jest łatwe – wymaga bowiem wysiłku refleksji, przełamania naszego automatycznego nastawienia na wyłapywanie tego, co złe, i narodowej tendencji do narzekania. Dlatego wdzięczność trzeba praktykować regularnie, przez długi czas – jedno takie doświadczenie nie wystarczy.

W książce Wybierz szczęście Sonja Lyubomirsky zauważa, że „ludzie, którzy na co dzień wyrażają wdzięczność, są stosunkowo szczęśliwsi, mają w sobie więcej energii i twierdzą, że częściej doświadczają pozytywnych emocji. Są także bardziej pomocni, bardziej skłonni do empatii, bardziej uduchowieni i religijni, chętniej przebaczają i mają podejście mniej materialistyczne niż ludzie mający mniejsze inklinacje do okazywania wdzięczności. Im większe mamy predyspozycj...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy