Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

JESTEM TUTAJ...

0 268

Co zrobić, żeby wiatr, słońce czy spacer dostarczały przyjemności, takiej fizycznej przyjemności, jak się tego nauczyć? Jak czerpać przyjemność z poczucia własnego ciała? Jak nauczyć się czerpać przyjemność z własnego ciała – podpowiada JADWIGA KOŹMIŃSKA-KINIORSKA.

...jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę i to, że tutaj jestem, jest dla mnie najważniejsze...
Żyjemy w takim społeczeństwie, czy nawet szerzej – kulturze, która szacunek do siebie opiera na byciu produktywnym, efektywnym. Poddani jesteśmy w procesie tzw. wychowania treningowi zorientowanemu na sukces, na aktywność nadającą nam znaczenie, co często oznacza spełnianie oczekiwań Innych Ważnych: matki, ojca, dziadka, babci, nauczyciela, szefa. Nierzadko zdarza się, że w efekcie tego tracimy kontakt z tym, co stanowi fundamentalną podstawę doświadczeń ludzkich – z naszą cielesną realnością.

...jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę i to, że teraz cię karmię (przewijam, kąpię, przytulam), jest dla mnie najważniejsze...
Zygmunt Freud wprowadził termin „ego cielesne”, stwierdzając, że ego wywodzi się z doznań fizycznych, głównie tych, które powstają na powierzchni ciała. Kilkadziesiąt lat później Dider Anzieu stwierdził na podstawie swych badań, że psychika kształtuje się pod wpływem dotyku – skóra i „ja” skórne to powierzchnia do zapisywania śladów pozostawionych przez innych ludzi. Nie do zakwestionowania w świetle dzisiejszej wiedzy psychologicznej jest ślad pozostawiany przez matkę w pierwszych miesiącach i latach życia dziecka. Dotykanie malucha w trakcie karmienia, mycia, kołysania i pieszczot to doznania, które są utrwalane za pośrednictwem skóry i innych zmysłów: czułe spojrzenia, rozmowy w języku zrozumiałym tylko dla tej jedynej w swoim rodzaju pary.
Myślę o tym, towarzysząc swoim pacjentom w ich indywidualnych historiach życia. Jakże często pojawia się w nich tęsknota za matczyną fizyczną bliskością, której nie otrzymali w dzieciństwie w wystarczającym stopniu. Nie mogli się nią nasycić „na całe życie” i wynieść z tego cielesnego kontaktu wiedzy dotyczącej własnych autentycznych pragnień i potrzeb, zaufania do własnego ciała, umiejętności czułego i troskliwego zajmowania się sobą, umiejętności czerpania ze swojego ciała poczucia mocy, a także przyjemności (bez poczucia winy!). W wyniku takiej deprywacji kontaktu cielesnego uczymy się tylko wykorzystywać ciało do spełniania różnych ambicji i kaprysów naszego umysłu.

...jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę i to, że teraz tańczę,jest dla mnie najważniejsze...
Pacjentka M. – młoda dziewczyna chora na anoreksję, od kilku lat leczy się ze zmiennym skutkiem. Chodzi regularnie na dyskoteki. Potrafi tańczyć przez wiele godzin, nie czując zmęczenia i otarć na stopach. Uwielbia taniec? Pacjentka przyznaje, że główną motywacją nie jest przyjemność płynąca z ruchu, tylko świadomość, ile kalorii może stracić w takim tańcu, oraz to, że inni ją podziwiają – bo tak lubi tańczyć i może tak długo bez wytchnienia. Nie lubi dotyku w tańcu. Najlepiej czuje się, gdy tańczy sama w bezpiecznej odległości od innych, zwłaszcza w śro-dku kręgu. Czuje się wyjątkowa.
„Nie wiem, co to znaczy siedzieć na kolanach u matki. Nie pamiętam, żeby tak było. Teraz też nie umiem się tak normalnie do niej przytulić. Nawet jak składamy sobie życzenia, to robię się sztywna jak kłoda, nie mogę unieść rąk” – mówi M. Czuje czasem głód, twierdzi jednak: „Ssanie w żołądku, ból fizyczny jestem w stanie znieść, gorszy jest ból psychiczny”. Ciało  jest dla niej przedmiotem, czymś do wykorzystania, podporządkowania. „Ja”, które doznaje głodu, bólu, zmęczenia, a więc „ja” cielesne, zostało odrzucone.

...jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę i to, że teraz spaceruję, jest dla mnie najważniejsze...
Na spotkaniu w k...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy