Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

11 października 2016

Jaka jest różnica między dziewczynką

18

Stereotyp grzecznej, pracowitej i uczynnej dziewczynki wydaje się tak sympatyczny, że nie zastanawiamy się, jak duże koszty psychiczne płacą dziewczęta w wyniku powszechnych wobec nich oczekiwań.

Zaraz powinien się rozpocząć egzamin pisemny z psychologii na kierunku filologicznym. Pojawia się jednak nieoczekiwane utrudnienie: nie dostarczono zamówionych arkuszy papieru. Początkowa konsternacja szybko zamienia się w spontaniczne poszukiwanie potrzebnego materiału. Okazuje się, że kilkanaście osób przyniosło „na wszelki wypadek” różne notatniki i bruliony, z których wyrwane kartki rozwiązały kłopotliwą sytuację. Przytoczyłam to autentyczne zdarzenie nie dla ujawnienia niedociągnięć organizacyjnych na uczelni ani też dla pochwały solidarności koleżeńskiej. Moją uwagę przykuł fakt, że w grupie tych zapobiegliwych były wyłącznie dziewczęta, które służyły kolegom dalszą pomocą, pożyczając im długopisy czy korektory.

Zaobserwowane przeze mnie zjawisko doskonale wpisuje się w kulturowo ugruntowany zespół oczekiwań formułowanych wobec człowieka ze względu na jego płeć. To właśnie dziewczęta – w świetle stereotypu – powinny być pilne, solidne, obowiązkowe i skore do pomocy. Jak się okazuje, zwykle spełniają te oczekiwania, przejawiając „spolegliwe” właściwości, co zresztą one same, jak i przedstawiciele drugiej płci, traktują jako zupełnie naturalne.

Stereotyp miłej i grzecznej dziewczynki (kobiety) wydaje się tak sympatyczny, że nie zastanawiamy się, jak duże koszty psychiczne płacą dziewczęta w wyniku powszechnych wobec nich oczekiwań. Dlaczego tak się dzieje? W celu wyjaśnienia odwołam się do przykładów natury edukacyjnej, gdyż – jak wskazują rezultaty badań m.in. Krzysztofa Konarzewskiego, Grzegorza Mazurkiewicza czy moje – system oświatowy utrwala stereotypy związane z płcią wychowanka.

Nie potrafię, choć się starałam


Nauczyciel (bez względu na płeć własną, lecz zgodnie z kulturowym przekonaniem) oczekuje od typowej uczennicy szeregu zalet ułatwiających osiągnięcie sukcesu szkolnego: wytrwałości, staranności, dużej koncentracji na zadaniach szkolnych. Wystąpienie tych zachowań spotyka się z pochwałą i akceptacją pedagoga. Istotne jest to, że pochwały te dotyczą w dużym stopniu motywacji do pracy, włożonego wysiłku, formy wykonania.

Natomiast nagany, które dziewczynki otrzymują statystycznie rzadziej niż chłopcy (ale przez to ich subiektywna siła jest większa), rzadko dotyczą nikłej chęci do nauki czy niestaranności wytworu. Zwykle nauczycielska dezaprobata sięga wprost do deficytu w opanowaniu wiadomości – nie umiesz, nie potrafisz.

W sytuacji niepowodzenia (także szkolnego) zastanawiamy się nad przyczynami porażki. Wyobraźmy sobie zatem refleksję typowej uczennicy po otrzymaniu jedynki. Teoretycznie powinna dojść do wniosku, że braki w szkolnych wiadomościach są możliwe do zniwelowania przy zwiększonym wysiłku. Przeczą temu jednak sygnały od pedagoga – wszak właśnie dostrzega on i pochwala wysiłek wkładany w naukę, a jednak uczennica dostała jedynkę, mimo że się napracowała. W samowiedzy uczennicy zapisują się zatem informacje nie umiem, nie potrafię, mimo że tak bardzo się staram. A to utwierdza dziewczynki w przekonaniu, że powodem niepowodzeń szkolnych jest ich niska inteligencja. Upatrywanie przyczyn trudności edukacyjnych w małych zdolnościach poznawczych mocno i trwale obniża samoocenę młodego człowieka. Zwykle bowiem traktujemy deficyty poznawcze jako właściwość trudno usuwalną, niezmienną. Taka samoocena zniechęca do podejmowania prób osiągnięcia sukcesu tam, gdzie istnieją wszelkie szanse ku temu. A jeśli się mniej staramy, to mniej zdobywamy. I potwierdza się wtedy przekonanie, że jesteśmy mało zdolni, a właściwie mało zdolne.

Gdybym zajrzał do książki...


Zupełnie inaczej wygląda nauczycielski system gratyfikacji w odniesieniu do typowego wychowanka. Chłopcy odbierają relatywnie więcej ocen negatywnych niż dziewczynki. Najczęściej dotyczą one niewłaściwego zachowania, formy wykonania pracy, wreszcie – najrzadziej – słabego poziomu merytorycznego. Krytyce szkolnych dokonań towarzyszą często komentarze nauczyciela, wyjaśniające przyczyny porażek brakiem chęci do nauki (zbyt małym wysiłkiem). Miałam okazję zaobserwować taki spontaniczny proces usprawiedliwienia słabej oceny ucznia w wykonaniu nauczyciela, omawiającego wyniki kartkówki: „Pewnie wczoraj grałeś w piłkę przez całe popołudnie”. Jest to wyraźny komunikat, że ocena z pewnością byłaby wyższa, gdyby chłopak przynajmniej zajrzał do podręcznika! Zwróćmy uwagę, że popularne określenie zdolny, ale leń jednoznacznie odnosi się do chłopców. I to właśnie pozwala im w przypadku złej noty uruchomić przekona...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy