Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

21 maja 2018

Jak się bronić

88

Akcja #MeToo wiele zmieniła. Opowieści osób, które doświadczyły przemocy seksualnej, uzmysłowiły nam, jak powszechne jest to zjawisko, jak różnie może się przejawiać. Świadomość tego jest pierwszym krokiem, by nie stać się kolejną ofiarą.

Jasne się stało, że molestowanie to działanie, którego celem lub skutkiem jest wykorzystanie dla własnych celów (np. seksualnych), poniżenie lub upokorzenie kogoś, kto w jakiś sposób pozostaje od nas zależny. Dotyczy to na przykład relacji: szef – podwładny, egzaminator – osoba zdająca egzamin, lekarz – pacjent, psychoterapeuta – klient. Naruszać lub poniżać można dotykiem, gestem, słowem. Także poprzez szantaż: gdy osoba, od której zależy coś dla nas ważnego, wprost lub nie wprost, sugeruje, że „coś za coś” – zgoda na seks w zamian za rolę w filmie, awans czy zdany egzamin.

POLECAMY

Albo poprzez stworzenie wrogich warunków pracy; w tym przypadku sprawcą może być zarówno przełożony/przełożona, jak i współpracownicy. Molestowanie seksualne może przybierać formę poklepywania, niby przypadkowego dotykania, ocierania się, przesyłania wiadomości z propozycjami seksualnymi. Często ofiara bagatelizuje uwagi naruszające jej godność i różne obraźliwe propozycje – udaje, że ich nie słyszy albo interpretuje jako kiepski żart, bo przecież „nie ma co robić afery”. Brak reakcji zachęca sprawcę. Stopniowo molestowanie przybierać może wtedy coraz ostrzejsze formy, aż do przemocy fizycznej czy gwałtu.

Krótka spódnica zostaje w domu

Jak się przed tym uchronić? W książkach i na stronach w Internecie znaleźć można różne porady. Wiele jest mocno kontrowersyjnych. Często to ofiara obarczana jest odpowiedzialnością za przemoc. Każde zachowanie kobiety oceniane jest jako lekkomyślne, prowokacyjne i naraża ją na niebezpieczeństwo. Nierzadko można też usłyszeć sprzeczne zalecenia.
Kilka lat temu kiepską sławę zyskał poradnik dla kobiet stworzony przez Komendę Powiatową Policji w Lubinie. Długo dostępny był na stronie internetowej policji; zniknął dopiero po oburzeniu, jakie wzbudził. Policja ostrzegała w nim m.in.: „krótkie spódnice i wydekoltowane bluzki należy zostawiać na spotkania w gronie ludzi, których znamy”, „Odważny wygląd wielu mężczyzn potraktuje jako zaproszenie do krótkiej i owocnej znajomości”. Zdaniem autorów poradnika to kobieta swoim wyglądem i ubiorem stwarza niebezpieczną sytuację.

Powinna „nie pobudzać” mężczyzn, wystrzegać się picia alkoholu (zacytowano nawet niewybredne przysłowie: „baba pijana, cnota sprzedana”), a także uważać, by „niewinne żarty z kolegą z pracy, których granice rzekomo kontrolujesz, nie wyszły poza ramy Twojego przyzwolenia”. I ciągle to ona musi pilnować granic w kontaktach z mężczyznami – tak starymi znajomymi, jak i nowo poznanymi. Pilnować w przenośni i dosłownie. Autorzy poradnika radzili: „nie wpuszczaj obcych do domu”, „przed otwarciem drzwi załóż łańcuch, to musi wejść Ci w nawyk”, „pies to dobry towarzysz i obrońca”, „kiedy wracasz po zmroku, postaraj się, żeby ktoś Ci towarzyszył”.

Wytyczne dla kobiet dotyczyły niemal każdej sfery życia i poważnie ograniczały ich swobodę. Skierowane były do pań w różnym wieku, a nawet małych dziewczynek, by też uważały, bo „chłopcy w tym wieku są bardzo pobudliwi”. Dyskoteka, park – w tych miejscach kobiety powinny szczególnie mieć się na baczności. Ale właściwie w żadnej sytuacji nie mogą czuć się w pełni rozluźnione, bo rychło mogą sprowadzić na siebie zagrożenie.

Trudno autorom poradnika przypisywać złe intencje. Najprawdopodobniej wyciągali wnioski z konkretnych zdarzeń zgłaszanych policji. Jednak mamy wrażenie niesprawiedliwości, obciążania kobiety odpowiedzialnością za to, co się stało lub stać może. Problem nie jest nowy. Jak głosi anegdota, wobec takiej tendencji stanowczo zaprotestowała Golda Meir, później pierwsza i jak dotąd jedyna kobieta na stanowisku premiera Izraela. W 1949 roku nowo powstałym państwem wstrząsnęło morderstwo, do którego doszło w Meir Garden w Tel Awiwie. Ponieważ był to kolejny akt przemocy seksualnej i napaści na kobiety, w głowie ministra ds. religii, Rabbiego Fishmanna, powstał pomysł wprowadzenia godziny policyjnej dla kobiet. Proponował, by ze względów bezpieczeństwa po zmroku panie nie wychodziły z domów. To oburzyło Goldę Meir. Odpowiedziała, że to mężczyźni napadają na kobiety, więc właśnie mężczyznom powinno się zakazać wychodzenia nocą z domów.

Zaufaj swym odczuciom

Co można zrobić, gdy czujemy, że nasze granice już są naruszane, w domu czy w pracy? Jakie podjąć działania? Przede wszystkim należy zwrócić sprawcy uwagę. Powiedzieć wprost, że jego zachowanie jest dla nas nieakceptowalne. Jeśli jest ku temu okazja, dobrze to zrobić w obecności innych osób – potencjalnych świadków. Warto też dokumentować, co się dzieje: notować daty i zdarzenia. Zachowując wszelkie niewłaściwe wiadomości – e-maile lub esemesy – będziemy mogli skuteczniej się bronić. Wyrzucanie i kasowanie ich w złości lub z powodu wstydu może przynieść chwilową ulgę, ale w ten sposób pozbawiamy się dowodów przestępstwa. A te mogą być potrzebne, jeżeli np. zwracanie uwagi nie zmieni sytuacji i zdecydujemy się na sądowe dochodzenie swoich praw. Warto zawczasu zadbać o siebie. A przede wszystkim należy po prostu zaufać sobie. Jeśli czyjeś zachowanie nas zawstydza, wydaje się natrętne, to najprawdopodobniej właśnie takie jest! Nasze odczucia mają znaczenie i dostarczają nam ważnych informacji. Czy obrazimy kogoś, prosząc, by nie stał tak blisko nas? Nie. A my w efekcie poczujemy się lepiej.

Przekonała się o tym 25-letnia Kornelia. Korzystała z zabiegów akupunktury i masaży, wykonywanych przez lekarza medycyny chińskiej. Początkowo nic nie wzbudzało jej podejrzeń. Lekarz był dla niej bardzo miły, czasem dłużej przytrzymał jej rękę przy pożegnaniu, pogłaskał po policzku. Odbierała to jako gesty wyrażające troskę o pacjenta. Z czasem zaczęła odnosić wrażenie, że doktor lubi ją za bardzo. Okazywał jej więcej sympatii niż innym osobom. Było to miłe, ale też coraz bardziej krępujące. Po jakimś czasie podczas masażu karku ręka doktora wciąż ześlizgiwała się na piersi dziewczyny.

Kornelia c...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy