Wyobraźmy siebie Beatę i Marcina, parę trzydziestoparolatków, którzy zgłaszają się na terapię pary w związku z kryzysem. Podczas jednej z pierwszych sesji mówią o wzajemnym oddaleniu i zarzucają sobie wzajemny brak zainteresowania i wsparcia. Gdy proszę o przykład, Beata mówi o sytuacji, gdy próbuje podzielić się z Marcinem trudnościami w pracy. Gdy dopytuję, w jaki sposób to robi, przytacza, jak relacjonuje poszczególne zdarzenia z biura. Mówi szybko, nie patrzy na partnera. On wydaje się zdezorientowany. Pytam go, jakie ma reakcje na to, co mówi partnerka. Odpowiada, że słyszał już tę historię, ale nie wie, o co w niej chodzi. Beata mówi, że przecież komunikuje, jak jej trudno. Marcin mówi, że słyszy, jak narzeka na współpracowników i szefową. Intensywność jej wypowiedzi i natłok szczegółów powoduje, że trudno mu nadążyć, w końcu się gubi i odpada. A kiedy próbuje jej przerwać, by coś powiedzieć, ona denerwuje się i mówi, żeby jej nie przerywał.
Inny kontekst, lecz podobna sytuacja. Robert, uczestnik grupy terapeutycznej mówi, że chciałby podzielić się z innymi tym, co u niego. Zaczyna mówić o swoich trudnościach małżeńskich, zaraz potem o relacjach ze współpracownikami, a chwilę później o kłopotach z kręgosłupem. Wszystkie poruszane wątki sprowadzają się do tego, jak bardzo inni go ignorują. Mówi jednostajnym tonem, patrzy w podłogę, robi liczne dygresje, stawia hipotezy dotyczące źródeł swoich trudności. Pozostali uczestnicy początkowo słuchają go z zaangażowaniem – patrzą na niego, potakują rozumiejąco, mają ożywioną mimikę twarzy. Niektórzy zbierają się, aby coś powiedzieć – robią głębszy wdech,...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.