Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rodzina i związki , Praktycznie

1 sierpnia 2018

Jak mnie kochasz

30

Jak okazujemy sobie miłość i jak trafnie odczytywać jej sygnały – podpowiadają Maria Król-Fijewska i Piotr Fijewski.
 

Maria Król-Fijewska, psycholog i psychoterapeutka

Różne są języki miłości. Można sobie o niej mówić wprost. Często kobiety i mężczyźni różnią się w tej kwestii. Mężczyzna stwierdza: przecież żona wie, że ją kocham, nie muszę jej tego mówić. A ona na to: ale gdybyś mi powiedział, wtedy naprawdę bym wiedziała – nie tylko głową, ale i sercem. Kobieta, słysząc słowa miłości, może ją poczuć i wyobrazić sobie. Mężczyzna zaś mniej się zapala na słowa. Choć być może to się teraz zmienia. Słyszałam, że jakiś pan napisał o swym uczuciu w 20 językach. Jakby nie dość było w jednym.

Niekiedy ludzie mijają się w okazywaniu sobie miłości. Podczas pracy z parami zdarza mi się słyszeć, jak kobieta się żali: „Kiedy mnie ostatnio zabrałeś na kolację? Kiedy powiedziałeś mi, że ładnie wyglądam?”. A on na to: „A nie pamiętasz, że gdy miałem wolny dzień, to przywiozłem ci coś do zjedzenia i zostawiłem u portiera?”. A ona nawet tej paczki nie odebrała. Nie doceniła gestu, bo nie chciała prezentu dla zapracowanej kobiety, która nie ma czasu jeść; pragnęła, by on ofiarował jej coś jako kobiecie pociągającej, z którą pragnie spędzać czas. I tu się rozminęli. Inny zaś mężczyzna mówił, że specjalnie dla żony kupił udka indycze, które ona lubi, zamiast indyczej piersi, którą on woli. Żona doceniła uczucie wyrażone za pomocą udek. Zamiast pisać „kocham cię” w 20 językach, mąż dostrzegł, co ona lubi i wziął to pod uwagę. Język miłości jest doskonale spersonalizowany.

Paradoksalnie, kobiety są wrażliwe na miłość okazywaną przez mężczyzn zwykle zamkniętych i pozornie nieczułych. Raz na 20 lat powiedzą „ładnie wyglądasz”, i ta wyjątkowość sprawia, że efekt jest taki, jakby „kocham cię” wypisali na Bazylice św. Piotra. Koleżanka, której mąż należy do takich mężczyzn, westchnęła kiedyś z rana, że musi założyć spodnie, bo zabrakło jej rajstop. Wieczorem mąż wręczył jej paczkę rajstop. Okazało się, że jednak słyszy, co ona mówi, i o nią dba. W wyrażaniu miłości ważne jest, by pokazać: widzę cię, wiem, co lubisz, pamiętam o tym i wychodzę ci naprzeciw. Widać powinno być nie tyle osobę, która okazuje miłość, lecz tę, której się ją okazuje.

Uniwersalnym językiem miłości jest bliskość fizyczna. Niektórzy mają z tym trudność. Stają się takimi osobnymi górami porośniętymi kosodrzewiną. Nie można ich przytulić, bo wystawią łokieć. Gdy partner się do nich zbliży, to się pokłuje. Nierównowaga między kimś wylewnym w kontakcie fizycznym, a kimś, kto jest jak ta góra albo mimoza wstydliwa, składająca liście pod wpływem dotyku, bywa źródłem cierpienia.

Cierpią obie strony – jedna, bo nie może okazywać uczuć, a druga, bo czuje się atakowana. Winę zaś często przypisują samym sobie, oboje czują się nie w porządku. Potem zaś dochodzą do wniosku, że to partner jest nie w porządku. I to „nie w porządku” krąży między nimi i na pewno nie sprzyja miłości. Czasem na zajęciach proponuję, by pary przez chwilę siadły naprzeciw siebie i popatrzyły sobie w oczy. Niektórzy się przy tym uśmiechają, dotykają; inni siedzą przerażeni. „Przetrzymują” moment, gdy wydaje im się, że osoba naprzeciw jest naburmuszona albo patrzy zwężonymi oczami. Coś zaczyna się między nimi dziać. Ta dwuosobowa przestrzeń ożywia się.

Małżeństwa bowiem są jak dwuosobowe istoty. To, co istnieje między dwojgiem ludzi, jest żywą tkanką. Czasem to bycie razem ze sobą zamrażamy, zajmujemy się czymś innym. Ale to nie znaczy, że ta tkanka pozostanie w tym samym punkcie, co przedtem. Lepiej o nią zadbać: patrzeniem sobie w oczy, mówieniem o tym, co się między nami dzieje. Ta istota dwuosobowa, jaką jest związek, musi się czymś żywić. Trzeba ją dokarmiać i pozwolić, by od czasu do czasu zaistniało takie „tylko ty i ja”.

Piotr Fijewski, psycholog i psychoterapeuta

Miłość jest niejasną substancją. Mnie przekonuje ujęcie filozofa dialogu Martina Bubera, zgodnie z którym miłość jest rodzajem harmonijnej przestrzeni, w której z...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy