Dołącz do czytelników
Brak wyników

Mózg i umysł , Laboratorium

22 stycznia 2016

Idee polują na nasze umysły czyli muszę uwierzyć, by zrozumieć

60

Czy potrafimy odróżnić prawdę od fałszu? Jeśli, jak twierdził Kartezjusz, cechuje nas sceptycyzm, to nasze umysły są myśliwymi, którzy łowią idee prawdziwe. Lecz jeśli rację ma Spinoza, to aby coś zrozumieć, musimy najpierw w to uwierzyć. A zatem to idee – i te dobre, i te złe – polują na nasze umysły. Dobrze jest wiedzieć, czy jest się drapieżcą, czy ofiarą.

Wierzymy, że sceptycyzm, wątpienie i podejrzliwość w stosunku do różnych idei są wpisane w naturę ludzkiego myślenia. Ojcem tego założenia jest Kartezjusz, który z systematycznego podawania w wątpliwość wszystkiego, zawsze i wszędzie uczynił narzędzie odnajdywania prawdy, a nawet dowodzenia, że Bóg istnieje. Kartezjusz uważał, że każdy racjonalnie myślący człowiek może i powinien zawieszać uznanie idei, które przychodzą mu do głowy, za prawdziwe lub fałszywe do czasu zebrania wystarczających dowodów, by je za takie uznać. W pewnym sensie zarówno współczesna nauka, jak i wolność słowa i demokracja opierają się na wierze w to, że ludzie mają naturalną zdolność krytycznego myślenia. Natura lubi jednak płatać figle. Wiele wskazuje na to, że ludzie nie są urodzonymi sceptykami.
Współczesny Kartezjuszowi Baruch Spinoza był przekonany, że ludzie nie są w stanie zrozumieć żadnej idei, zanim nie zaakceptują jej jako prawdziwej. Według Spinozy akt rozumienia tożsamy jest z aktem akceptacji prawdziwości idei. W świecie kartezjańskim sceptycyzm poprzedza uznanie idei za prawdziwą (czyli jest proaktywny), a w świecie spinozjańskim sceptycyzm jest uruchamiany po uznaniu idei za prawdziwą (czyli jest retroaktywny).
Trzech psychologów: Daniel Gilbert z Harvard University, Romin Tafarodi z University of Toronto i Patrick Malone z Duke University, postanowiło udowodnić, że w sporze dwóch umysłowych gigantów rację miał jednak Spinoza. Dlaczego jednak miałby nas obchodzić spór filozoficzny sprzed 300 lat? Dlaczego tak ważne jest to, w jaki sposób ludzie oceniają różnego rodzaju idee? Dlatego, że jeśli jesteśmy istotami kartezjańskimi, to nasze umysły są myśliwymi, którzy łowią w świecie idei idee prawdziwe, ale jeśli rację ma Spinoza, to idee (i te dobre, i te złe) polują na nasze umysły. Dobrze jest wiedzieć, czy jest się drapieżcą, czy ofiarą.

POLECAMY


Wina Toma I Kevina
W badaniu wzięło udział 71 studentek z Uniwersytetu Teksas w Austin. Miały wczuć się w rolę sędziego sądu i odczytać na głos raporty z dwóch niezwiązanych ze sobą przestępstw, które rzekomo popełniono w Austin. Miały przeczytać je bardzo uważnie – zapowiedziano im, że później będą proszone o wydanie wyroku w każdej ze spraw, o ocenienie sprawców oraz przypomnienie sobie szczegółów związanych z każdym przestępstwem. Uczestniczki badano indywidualnie, a opisy przestępstw prezentowano w postaci tekstu, przebiegającego przez ekran komputera od prawej jego strony do lewej. Jeden raport dotyczył mężczyzny o imieniu Tom, oskarżonego o obrabowanie obcej mu osoby, która podwiozła go samochodem. Drugi raport dotyczył Kevina, który rzekomo obrabował sklep. Studentki wiedziały, że w obu raportach informacje prawdziwe wymieszane są z nieprawdziwymi, rzekomo pochodzącymi z raportów policyjnych dotyczących innych spraw. Informacje prawdziwe napisane były czarną czcionką, a nieprawdziwe czerwoną. Informacje nieprawdziwe (po 7 w każdym z raportów) tak dobrano, że ich treści nie były związane ani ze sobą nawzajem, ani z informacjami prawdziwymi (ani ich logicznie nie wspierały, ani ich nie podważały).


Prawda miesza się z fałszem
Uczestniczkom nie wyjaśniono, dlaczego tak wymieszano informacje prawdziwe z fałszywymi, jednak żadna z nich nie dziwiła się temu, ani nie pytała o cel tego zabiegu. Zapewne uznały, że do sędziego wydającego wyrok należy oddzielanie informacji prawdziwych od fałszywych.
Informacje fałszywe zostały dobrane w szczególny sposób – była to pierwsza manipulacja eksperymentalna. W jednym zestawie pojawiły się takie informacje, które – gdyby były prawdziwe – łagodziłyby naganność przestępstw Toma lub Kevina. Drugi zestaw zawierał informacje, które – gdyby były prawdziwe – obciążałyby podejrzanych. Połowie uczestniczek dostarczono łagodzące fałszywe stwierdzenia pomieszane z raportem o Tomie, a obciążające z raportem o Kevinie, a drugiej połowie uczestniczek – na odwrót.
Zastosowano też drugą manipulację eksperymentalną – połowa uczestniczek w trakcie czytania raportów była rozpraszana. Podczas odczytywania raportów pod tekstem zawierającym informacje nieprawdziwe wyświetlano im ciągi losowych cyfr. Za każdym razem, gdy wśród nich pojawiła się cyfra 5, badane musiały nacisnąć specjalny klawisz. Pod każdą fałszywą informacją pojawiła się przynajmniej jedna piątka. Pozostała połowa badanych miała się skoncentrować tylko na wyświetlanym tekście i ignorować pojawiające się cyfry.
Po przeczytaniu obu raportów uczestniczki miały za zadanie osądzić oskarżonych i wyznaczyć im kary; mogły skazać ich na karę pozbawienia wolności w wymiarze od 0 do 20 lat. Dodatkowo oceniały na 9-punktowych skalach, na ile każdy z podejrzanych jest osobą antypatyczną (od 1– neutralny do 9 – skrajnie antypatyczny) oraz na ile jest on osobą niebezpieczną (od 1 – w znikomym stopniu do 9 – skrajnie niebezpieczny).
Na koniec prezentowano im 30 stwierdzeń: miały wśród nich rozpoznać stwierdzenia prawdziwe lub fałszywe z pierwszego raportu lub te stwierdzenia, które nie pojawiły się w raporcie. Następnie proszone je, by zrobiły to samo z 30 stwierdzeniami dotyczącymi drugiego raportu. W każdym ze zbiorów były 4 stwierdzenia prawdziwe, 7 fałszywych i 19 zupełnie nowych. Wreszcie, uczestniczkom wyjaśniano cel i szczegóły badania.
Gilbert i jego koledzy oczekiwali, że konieczność wykonania dodatkowego zadania, czyli śledzenia ciągów cyfr, upośledzi proces „odkręcania” wiary w fałszywe stwierdzenia. A zatem fałszywe stwierdzenia, które studentki wstępnie zaakceptowały, nie zostaną zdemaskowane jako fałszywe i będą wpływać na oceny sprawców przestępstw oraz na wydawane przez nie wyroki.


Skazani z powodu kłamstw
Wyniki eksperymentu w pełni potwierdziły te oczekiwania. Uczestniczki, które nie musiały wykonywać dodatkowego zadania, w bardzo niewielkim stopniu uległy wymowie fałszywych informacji zakłócających (patrz wykres s. 44). Skazywały oskarżonych średnio na 6 lat więzienia wtedy, gdy ich historia poprzeplatana była kłamstwami łagodzącymi, i na 7 lat, gdy historia przeplatana była kłamstwami obciążającymi. Podobnie niewielkie różnice wystąpiły w ocenach tego, na ile sprawca jest antypatyczny i niebezpieczny.
Zupełnie inaczej oceny wyglądały w grupie, której zakłócano czytanie. Przy braku możliwości refleksyjnego odrzucenia fałszywych informacji jako nieprzydatnych do wydania wyroku, uczestniczki ulegały ich wymowie. Sprawca, którego historia przeplatana była kłamstwami obciążającymi, otrzymał znacznie surowszy, prawie dwukrotnie wyższy, wyrok (11,15 lat więzienia) niż sprawca, którego historia wymieszana została z kłamstwami łagodzącymi (5,83 lat do odsiadki).
Wyniki uzyskane przez Gilberta i jego kolegów świadczą, że gdy ludzie nie mają możliwości skupienia uwagi, to wierzą w fałszywe informacje i posługują się nimi tak, jakby były one prawdziwe, choć wtedy, gdy je poznawali, były wyraźnie określone jako fałszywe.
Można jednak nabrać podejrzenia, że chodzi o coś innego niż brak sceptycyzmu. Być może przeciążone uczestniczki eksperymentu nie tyle uznały kłamstwa za prawdę, co po prostu pomieszała im się prawda z kłamstwami i zapomniały, które informacje były prawdziwe, a które fałszywe. Dlatego posłużono się testami pamięci. Gdyby przeciążone uczestniczki po prostu myliły prawdę z kłamstwami, to powinny równie często rozpoznawać w stwierdzeniach fałszywych prawdziwe, jak i w prawdziwych – fałszywe. Jeśli jednak rację mają Spinoza i Gilbert, to błędy pamięciowe powinny mieć przede wszystkim charakter fałszywych alarmów, czyli uznawania fałszu za prawdę.
Wyniki testu pamięci zdecydowanie przemawiają za hipotezą późnego sceptycyzmu. Przeciążone uczestniczki całkiem dobrze pamiętały informacje prawdziwe (89 proc. trafnych rozpoznań, te ni...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy