Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

GAFA TO MOJA SPECJALNOŚĆ

0 414

Wystarczy chwila nieuwagi, ogłupienia lub zła ocena sytuacji, by popełnić gafę i popaść w towarzyskie tarapaty. W efekcie pojawia się zakłopotanie. Nieopatrznie ściągając uwagę innych, gafowicz staje się „więźniem” własnego skrępowania.

Stefania Grodzieńska w jednym z programów telewizyjnych opowiedziała o gafie, jaką popełniła. Otóż spodobał się jej chłopak przyjaciółki. Okazało się, że ona jemu też. Napisała do niego list pełen wyznań i uniesień, drugi zaś do swojej przyjaciółki. Niefortunnie zamieniła listy. Drobna pomyłka, a jakie zakłopotanie... Dlaczego takie sytuacje są tak nieprzyjemne dla ich autora? Bo źle o nim świadczą. Czy jednak nie tracimy tu czegoś więcej niż tylko dobrą reputację?
Chcemy wywierać pożądane, najczęściej pozytywne, wrażenie na ludziach, przy czym nie bez znaczenia jest, jak wypadamy we własnych oczach. Działania autoprezentacyjne wynikają z dążenia do utrzymania samooceny i dookreślania tożsamości. Jednak większość z nich przebiega bezrefleksyjnie, automatycznie. Nie zawsze nasze interakcje z ludźmi przebiegają tak, jak byśmy sobie życzyli. Wtedy – zdaniem Barry’ego Schlenkera czy Marka Leary’ego – wpadamy w tarapaty autoprezentacyjne. Pojawia się zakłopotanie, czasem wstyd.

Rowland Miller wyodrębnił cztery kategorie tarapatów autoprezentacyjnych wy-wołujących zakłopotanie. Pierwsza obejmuje przypadki, kiedy sami wywołaliśmy jakiś incydent. Należą tu sytuacje publicznego naruszenia norm, czyli upadki, omyłki, zapominanie, nieuwaga, brak kontroli nad własnym ciałem, przypadkowe wyrządzenie szkody itp. Zdarza się, że chłopak przez pomyłkę nazywa swoją dziewczynę imieniem dawnej sympatii. Niekiedy próbujemy uruchomić nie swój samochód. Pewien złodziej, naśladując swojego obrońcę, zapytał świadka: „Czy dobrze przyjrzał się pan mojej twarzy, kiedy kradłem portfel?”. W pierwszej kategorii tarapatów autoprezentacyjnych mieści się też niezrealizowanie osobistych zamierzeń. Chodzi tu o sytuacje, kiedy jesteśmy zawiedzeni własnym postępowaniem, choć żadnych norm nie przekroczyliśmy – na przykład gdy wykonany przez nas rysunek jest niezgodny z naszymi oczekiwaniami. Do tej kategorii tarapatów zaliczyć też można rzucanie się w oczy, czyli poprawne zachowania, które jednak przyciągają uwagę innych. Przykładem może być sytuacja, kiedy jesteśmy jedyną stojącą osobą w grupie siedzących ludzi. Czasem na skutek przesadnej wrażliwości czujemy się skrępowani, mimo że nie wydarzyło się nic krępującego.

W drugiej kategorii tarapatów zakłopotanie jest wypadkową zachowań kontaktujących się osób, z których żadna nie ponosi winy. Zachowania te mogą przybierać formę nieudolnej interakcji: nikt nie narusza obowiązujących norm, a jednak uczestnicy odczuwają zażenowanie. Odczucie to może wynikać ze zbytniej wrażliwości partnera. Chłopak, myśląc o spotkaniu z dziewczyną, wstąpił do apteki, by kupić prezerwatywy. Zażenowany, pozwolił sobie na żarty wobec farmaceutki. Nazajutrz przyjechał do domu dziewczyny, a drzwi otworzyła mu owa farmaceutka – jak się okazało, matka jego sympatii.
Prowokacja ze strony otoczenia to trzecia kategoria tarapatów. Bywa, że ktoś celowo nas zawstydza, choć nie zrobiliśmy nic niewłaściwego czy złego. Przykładem może być sytuacja, kiedy ktoś w obecności innych osób mówi o naszych sekretach albo żartuje z nas, krytykuje nas lub obraża. Natomiast czwartą kategorią tarapatów autoprezentacyjnych są przypadki, gdy czujemy się zażenowani, obserwując czyjeś niestosowne zachowanie, albo gdy będąc świadkiem czyjejś „wpadki”, odczuwamy zakłopotanie.

Szczególnym rodzajem tarapatów autoprezentacyjnych jest gafa, czyli zachowanie się w sposób nietaktowny, niezręczny, niezgodny z obowiązującymi normami towarzyskimi. Takie potknięcia towarzyskie są zdaniem Ervinga Goffmana zakłóceniem projekcji. Chodzi o to, że w gronie ludzi – mniej lub bardziej świadomie – wyobrażamy sobie daną sytuację i to, jak powinniśmy się w niej zachować. Jeżeli zachowamy się inaczej, czyli pojawią się jakieś zakłócenia, na przykład ujawnimy czyjś sekret albo niezręcznie wyrazimy negatywną opinię o kimś, to popełnimy gafę.

Wiele razy w obecności innych ludzi zachowujemy się niezgrabnie, ale tylko w pewnych okolicznościach mamy poczucie, że złamaliśmy reguły dobrego wychowania i taktu. Pewna dziewczyna na przykład przyszła na ślub swojego byłego chłopaka. Kiedy państwo młodzi wyszli z kościoła, goście zaczęli obrzucać ich drobniakami. Jeden z pieniążków rzuconych przez dziewczynę trafił pannę młodą w oko. Goście weselni odebrali to w sposób jednoznaczny. Innej młodej kobiecie z hukiem otworzył się parasol w momencie, gdy rzucała księdzu ofiarę na tacę. Kapłan z wrażenia upuścił wszystko, co zebrał. Możemy sobie wyobrazić powstałe zamieszanie. Z kolei kandydatka na studia, wychodząc z sali egzaminacyjnej, potknęła się o nogę ławki i wypięła tylną częścią ciała w stronę szanownej komisji. Chyba lepiej byłoby, gdyby upadła na podłogę, a nie ratowała się podparciem.

Gafa bywa wynikiem chwili nieuwagi, ogłupienia, gorszego fun-kcjonowania. Dorosły już mężczyzna wciąż się czerwieni, gdy wspomina, że jako nastolatek krytykował swoją wychowawczynię, nie wiedząc, że ona stoi za jego plecami. Pewna pani, prowadząc przegląd chórów, wyrwała się z oklaskami i okrzykiem „brawo!” w momencie, gdy jeden z zespołów w trakcie śpiewu zrobił dłuższą pauzę.

Jeśli złej ocenie sytuacji towarzyszy naruszenie etykiety, uchybienie formom, wówczas naszym udziałem jest gafa. Miller w „Niepewności i zakłopotaniu” opowiada  historię, jaka przydarzyła się Ann Landers, redaktorce działu porad dotyczących dobrych manier. Na przyjęciu podano jej coś, co uznała za deser kokosowy. Z trudem odkroiła kawałek i już miała go zjeść, gdy siedzący obok gość wyjaśnił, że to serwetka.

Sygnał wskazujący, że inni nie akceptują naszego zachowania, jest bolesny. Na chwilę tracimy grunt pod nogami. Pomyślmy, jak poczuł się chłopak, który na pierwszej randce, chcąc się popisać przed dziewczyną sprawnością, podbiegł do drążka gimnastycznego i zaczął się podciągać. Niestety źle ocenił swoje siły, podciąganie nie bardzo mu wyszło, więc jeszcze bardziej się wysilił i... puścił donośnego bąka.

W naszym „ja” są obszary ukryte przed ludźmi. Z mniejszą lub większą chęcią ujawniamy informacje tam zawarte. Zależy to od naszej otwartości i od tego, z kim mamy do czynienia. Niektórym osobom ufamy bardziej niż innym. Czasami ktoś nieopatrznie odsłoni jakąś naszą tajemnicę. Pewna dziewczyna zwierzyła się przyjaciółce, że od dłuższego czasu kocha się w chłopaku z sąsiedztwa, ale kryje się ze swoimi uczuciami. Przypadkiem obie panie spotkały się na imprezie, na której...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy