Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

EROS W OKOWACH LĘKU

0 247

Mężczyźni podświadomie lękają się kobiet i niepokoją o własną sprawność seksualną. Dlatego fantazjują o wielu anonimowych, uległych kochankach, które są w stanie zaspokoić w każdym miejscu i o każdej porze.

Marzenia i fantazje seksualne snute przez kobiety i mężczyzn są wyrazem najskrytszych, nieukojonych (bo najczęściej niemożliwych wręcz do spełnienia w realności) pragnień. Jak wykazały liczne badania, mężczyźni średnio dwukrotnie częściej niż kobiety snują najróżniejsze fantazje na temat najbardziej dla nich przyjemnych rodzajów seksualnych zaspokojeń. Skoro tak jest, to niewątpliwie przeżywają oni co najmniej dwa razy więcej różnego rodzaju trudności w doznaniu satysfakcji seksualnej, wśród których poczesne miejsce zajmują te wynikające z lęków i niepewności w tym zakresie.
W marzeniach seksualnych wielu mężczyzn pojawia się pragnienie częstej zmiany bardzo atrakcyjnych, młodych partnerek. Oto jedna z częściej przytaczanych w literaturze seksuologicznej fantazji: „Jestem burmistrzem małego miasteczka pełnego nagich dziewcząt w wieku od 20 do 24 lat. Kiedy przechodzę ulicą, wybieram sobie tę, która akurat dzisiaj najładniej wygląda, i mam z nią stosunek. Każda z nich zawsze chce się ze mną przespać”. Dla porównania warto podać, że tylko 8 proc. kobiet snuje marzenia o zmianie partnerów.

Innym charakterystycznym elementem męskich fantazji seksualnych jest pragnienie uprawiania seksu z więcej niż jedną partnerką. G. D. Wilson twierdzi, że „typowo męskie marzenie seksualne to znaleźć się w łóżku z sześcioma nagimi kobietami równocześnie, z których każda całuje, pieści i liże”.
Kolejną znamienną cechą marzeń seksualnych mężczyzn jest nie tylko pragnienie odbywania stosunków z nieznanymi kobietami, ale i to, że potrafią fascynować się wyłącznie jednym fragmentem ciała partnerki. Snując fantazje o seksualnym spełnieniu, widzą „oczyma duszy” tylko to szczególnie ulubione miejsce. Ten „fragmentaryzujący” aspekt męskich fantazji seksualnych (niespotykany w marzeniach seksualnych kobiet) Bruce J. Ellis i Donald Symons przedstawiają w sposób następujący: „Najbardziej uderzającą cechą męskich fantazji seksualnych jest traktowanie seksu jako czysto fizycznego pożądania wyzbytego z uczuć i przywiązania, flirtu i zalotów, intrygi i gry wstępnej”.
Swoim wyimaginowanym partnerkom mężczyźni przypisują zazwyczaj dwie istotne cechy: po pierwsze – są one zawsze chętne do wszelkich seksualnych „igraszek”, a po drugie – jak to ujął David M. Buss: „Zbiorowym bohaterem męskich fantazji erotycznych są kobiety liczne i nagie, ale nie przejawiające śladu zaangażowania uczuciowego”.

Niektóre z wyżej opisanych cech podniet erotycznych mężczyzny mogą mieć biologiczne uzasadnienie. Szczególnie dotyczy to marzeń o dużej liczbie młodych, pięknych i zawsze gotowych do seksu kobiet. Zdobycie wielu partnerek seksualnych w pewnym sensie stanowi bowiem dla mężczyzny „biologiczny imperatyw”, najdobitniej bodaj opisany przez twórcę biosocjologii E. O. Wilsona w studium „O naturze człowieka”. Otóż poszukiwanie nowych partnerek seksualnych wytłumaczyć można prosto: im więcej kobiet zdoła zapłodnić mężczyzna, w tym większym stopniu uczyni się „nieśmiertelnym” pod względem genetycznym. Warto przy tym pamiętać, że męski organizm cechuje się niezwykłą produktywnością rozrodczą. Podczas gdy kobieta przez całe swoje życie wytwarza około czterystu jaj, z czego jedynie około dwudziestu może zostać zapłodnionych i rozwinąć się, mężczyzna w czasie jednej tylko ejakulacji wydziela niekiedy aż sto milionów plemników.

O tej biologicznej właściwości męskiego seksualnego zachowania się może również świadczyć występowanie u samców zjawiska określanego jako „efekt Cooli-dge’a”. Polega on na tym, że samce wielu gatunków zwierząt nie są w stanie kopulować w krótkich odstępach czasu z tymi samymi samiczkami, doskonale natomiast radzą sobie z coraz to nowymi partnerkami. Na przykład samiec świnki morskiej po pokryciu jednej samiczki nie zbliży się do niej przez kilka godzin, natomiast już po paru minutach wykazuje gotowość płciową w stosunku do nowej samiczki. Określenie „efekt Coolidge’a” pochodzi od nazwiska trzydziestego prezydenta Stanów Zjednoczonych – Calvina Coolidge’a (1872–1933). Nie oznacza to, że prezydent zachowywał się tak, jak chociażby opisany samiec świnki morskiej (przynajmniej nie ma o tym wzmianek w pracach naukowych). Z wykorzystaniem jego nazwiska w psychologii wiąże się pewna anegdota. Otóż małżonka prezydenta zauważyła kiedyś, że samce zwierząt podwórkowych cechuje „niespożyta aktywność”. Prezydent miał wtedy poradzić żonie, aby zwróciła uwagę, że owa „niespożyta aktywność” jest możliwa, bowiem bywa „kierowana” ku coraz to nowym partnerkom.

Okazuje się jednak, że tego rodzaju mechanizmy są charakterystyczne nie tylko dla mężczyzn heteroseksualnych, ale też dla homoseksualnych (choć w tym przypadku trudno mówić o „biologicznym imperatywie”). Z coraz liczniejszych badań nad homoseksualizmem wynika, że marzenia homoseksualistów o stale zmieniających się młodych i pięknych partnerach są bardzo podobne do marzeń heteroseksualistów. Ci pierwsi okazują się jednak znacznie bardziej aktywni w realizacji swych fantazji. Badania i obserwacje dowiodły bowiem, że najbardziej aktywni mężczyźni heteroseksualni byli w stanie „zaliczyć” nie więcej niż 50 partnerek miesięcznie, zaś homoseksualni mogli się pochwalić wręcz setkami partnerów w ciągu miesiąca!
Pozostałe cechy podniet seksualnych mężczyzn w sposób bardziej jeszcze oczywisty wyjaśnione być mogą działaniem ukrytego lęku – zarówno przed kobietą, jak i wynikającego z obawy o własną sprawność seksualną. Tylko bowiem w ten sposób można wytłumaczyć depersonalizację wymarzonych partnerek seksualnych (poprzez zredukowanie ich do części ciała dających najżywszą podnietę seksualną), a także to, że najbardziej wymarzonym obiektem seksualnym staje się kobieta pasywna, niepodniecona. Ta ostatnia cecha męskich pragnień całkowicie zaprzecza biologicznej regule głoszącej, że kobieta aktywnie uczestnicząca w akcie płciowym częściej miewa orgazm, który w efekcie daje większą szansę zapłodnienia. Jak się bowiem okazuje, kobiety przeżywające szczytowanie zatrzymują w swym organizmie ponad 70 procent nasienia, podczas gdy biernie uczestniczące w akcie płciowym – niespełna 30 procent.
Lękowe zabarwienie podniet seksualnych znane było od najdawniejszych czasów, i to nie tylko wrażliwym poetom i pisarzom, którzy tę specyficzną konstelację motywacyjną uwieczniali w swych utworach. Doświadcza go (chociaż najczęściej w zakamuflowanej postaci) każdy człowiek, przy czym z pewnych powodów (o których powiem za chwilę) reakcje te stają się bardziej nasilone u mężczyzn.

Zygmunt Freud był pierwszym, który z punktu widzenia psychologii zajął się na szerszą skalę tym subtelnym problemem. Wiele jego nowatorskich pomysłów i teorii szokowało w czasach, kiedy je ogłaszał. Tak t...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy