Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ja i mój rozwój , Praktycznie

29 maja 2017

Empatia

Przywykliśmy do tego, że o empatii mówimy, odnosząc się do współczułości w cierpieniu. To jednak zawężenie.

Czytam w cotygodniowym magazynie, że psychologowie zajęli się kwestionowaniem znaczenia empatii dla jakości relacji między ludźmi. W materiale, który mnie poruszył, mowa była o odczuwaniu cierpienia drugiego człowieka, a właściwie o konflikcie uczuć wzbudzonych przez cierpienie dwóch osób – krzywdzonej i krzywdzącej. Dlatego może dekonstrukcja znaczenia, jakie przypisuje się empatii w psychologii społecznej, warta jest wysiłku. Dobrze przy tym pamiętać, że empatię trudno zdefiniować. Filozofka Beata Szymańska (zresztą także poetka, ostatnio wydała piękny tomik o kotach) przytacza aż czterdzieści definicji empatii.

POLECAMY

W psychiatrii i w psychoterapii empatia ma znaczenie kluczowe. Klasyczna psychiatria odwoływała się do odmienności i obcości (a zatem nieempatyzowania) jako kryterium choroby psychicznej. Przed wiekiem Eugen Bleuler z niemożności odczuwania emocji drugiego człowieka uczynił kryterium schizofrenii. Eugeniusz Minkowski doszedł do innych wniosków, bliższych temu, co myśli Szymańska. Sądził, że nie zawsze chłód uczuciowy jest przyczyną niemożności współodczuwania.

Niezależnie od tego, że ludzie różnią się wrażliwością empatyczną, różnią się też umiejętnością refleksji nad własnymi emocjami. A ta umiejętność ma szczególne znaczenie w pracy z ludźmi, zwłaszcza w zawodach nazywanych obecnie pomagającymi (niezbyt zręczne spolszczenie). Psychiatra, psycholog kliniczny, pielęgniarka, psychoterapeuta, terapeuta zajęciowy, terapeuta środowiskowy są skuteczniejsi, jeśli sprawnie odróżn...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy