Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening psychologiczny , Otwarty dostęp

3 lipca 2019

NR 7 (Lipiec 2019)

Dorośli bez dzieciństwa

286

Dorosłe Dzieci Alkoholików rozpaczliwie szukają miłości i przyjaźni, ale też bardzo się jej boją. Porzucają związki, ambicje, marzenia ze względu na lęk przed kolejnym rozczarowaniem. 

Dokładnie 40 lat temu świat usłyszał po raz pierwszy o DDA – Dorosłych Dzieciach Alkoholików. W amerykańskim „Newsweeku” opublikowano wtedy artykuł sygnalizujący, że dorastanie w domu, w którym matka lub ojciec (a czasem oboje) jest alkoholikiem, często ma bolesny wpływ na całe późniejsze życie dziecka. Polscy psychologowie i terapeuci uzależnień zaczęli mówić o DDA pod koniec lat osiemdziesiątych. Dziś różne badania wskazują, że liczba DDA w Polsce waha się między 1,5 a 3 milionami. W Ameryce jeden na ośmiu dorosłych to osoba z syndromem DDA, a wachlarz ofert i form terapii jest dla nich tak samo szeroki, jak dla alkoholików.

POLECAMY

Wiecznie w roli

Dziecko wychowujące się w patologicznej rodzinie pozbawione jest wielu podstawowych umiejętności towarzyskich, społecznych, poznawczych. Z takim deficytem wchodzi w dorosłe życie – między innymi dlatego DDA żyją w ciągłym stresie, napięciu, strachu i poczuciu wyobcowania. Nie wiedzą, co jest dobre, a co złe. Zgadują, czy ich zachowania są społecznie akceptowalne, normalne, czy raczej dziwne, odbiegające od normy. Nie wiedzą, bo nie miał kto nauczyć ich tego w domu. Nie mieli świąt, wspólnych rodzinnych posiłków, drugiego śniadania do szkoły. Nie mogli zapraszać kolegów na nocowanie czy w ogóle kogokolwiek do domu. Życie w rodzinie z problemem alkoholowym to życie, w którym niczego nie można zaplanować, nad niczym nie można mieć kontroli. Każdy dzień jest sumą przypadków i nieprzypadkowego cierpienia. 

W dorosłym życiu wiele DDA porzuca związki, ambicje, marzenia ze względu na lęk przed kolejnym rozczarowaniem. Unikają zaangażowania emocjonal­nego, by chronić siebie, ale taka taktyka stwarza wiele problemów zarówno im, jak i otoczeniu, zwłaszcza partnerom. 

Innym schematem ich działania jest schemat „wszystko albo nic” – jeżeli nie mogę być w czymś idealna/idealny, to z tego rezygnuję. Jeżeli nie może być 
tak, jak ja chcę, to niech nie będzie w ogóle. Każdą zmianę niweczy perfekcjonizm, za którym kryje się zranione, zaniżone poczucie wartości, choć paradoksalnie często DDA sprawiają wrażenie pewnych siebie.

Strach przed tym, że mogłoby się nie udać, paraliżuje DDA i zmusza do całkowitego odpuszczenia. DDA nie wierzą w sukces, bo tak wiele razy w życiu się zawiodły, że teraz nie ufają sobie, swoim umiejętnościom.

Ciągła potrzeba dążenia do doskonałości powoduje napięcie w obawie przed porażką oraz nieustan­ną czujność.

Lubomira Szawdyn, psychiatra, psychoterapeutka uzależnień i prekursorka lecznictwa odwykowego w Polsce, opisuje DDA jako marionetki wyreżyserowane przez dorosłych: „mogą przeżyć wiele lat, nie wiedząc, kim są, bo potrafią tylko odgrywać role, których nauczyły się w dzieciństwie” (patrz ramka obok). Tyle że to odgrywanie ról w wielu przypadkach nigdy się nie kończy. DDA również w dorosłym życiu nie potrafią inaczej funkcjonować. Nie wiedzą, kim są, co lubią, co chcą w życiu robić. Nie mają własnej tożsamości, wciąż odgrywają te same role, by dostosować się do sytuacji i cudzych potrzeb.

Życie w spokojnym związku wywołuje u DDA strach przed katastrofą.

 

Kochają za bardzo

Wychowanie w rodzinie alkoholowej wpływa szczególnie na postrzeganie siebie przez DDA. Choć niejednokrotnie prezentują się jako osoby silne, mądre, odpowiedzialne, kompetentne, to jednak same nie myślą o sobie w taki sposób. Czują się jak małe, słabe dziec­ko, które zmaga się z bólem, strachem i niepokojem. 

Nie potrafią rozwiązywać problemów w konstruktywnej rozmowie, często reagują krzykiem. Mimo że DDA same wielokrotnie były ofiarami przemocy, nie potrafią opanować złości wobec partnerów, znajomych i dzieci. Kiedy opadają emocje i zdają sobie sprawę ze swojego nieracjonalnego zachowania, czują się winne. Z drugiej strony, wychowanie w rodzinie alkoholowej sprawia, że w dorosłym życiu osoby z syndromem DDA są nadopiekuńcze, ponieważ chcą dać dzieciom to, czego same od swoich rodziców nie otrzymały. Kupują im za dużo i za często, niewiele wymagają, nie uczą ich samodzielności. Chcą ochronić dzieci przed całym światem, są zaborcze. 

Bohater czy błazen?

W domach z problemem alkoholowym dzieci pełnią różne role, które pomagają im przetrwać w specyficznych warunkach. Najczęstsze to:

Bohater – to dziecko, które pełni w domu rolę odpowiedzialnego dorosłego. Sprząta, gotuje, dobrze się uczy, opiekuje się rodzeństwem. Rodzice je chwalą, sąsiedzi zazdroszczą. Takie dziecko nie ma czasu i możliwości, by być dzieckiem.

Kozioł ofiarny – inaczej czarna owca w rodzinie. Dziecko, z którym ciągle są problemy, bo sięga po używki, słabo się uczy, nie wraca na noc. Jego postawa powoduje, że nawet kiedy nie zawini, automatycznie właśnie ono jest posądzane. Buntownik, który wzrasta w poczuciu, że jest wszystkiemu winien.

Błazen – zabawia innych, żartami stara się rozładować napięcie w domu. Przytula i daje się przytulać. Kiedy nie potrafi poprawić komuś nastroju, czuje się niepotrzebny i bezwartościowy.

Dziecko niewidzialne – zajmuje się sobą, niczego się nie domaga, ucieka w głąb siebie, by nie dostrzegać piekła, które je otacza. W dorosłym życiu ma problemy z nawiązywaniem relacji i wyrażaniem swoich potrzeb.

 

Podobnie dzieje się w ich relacjach z partnerem/partnerką. DDA nie wiedzą, jak reagować na problemy, które nieuchronnie pojawiają się w relacjach, nie potrafią stawiać granic. Z jednej strony nie chcą życia w ciągłym chaosie i próbują je sobie „poukładać”, z drugiej strony same wybierają partnerów „do poukładania”, z problemami, bo nie potrafią funkcjonować z kimś innym....

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy