Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne , I

26 lipca 2017

Dancing pokoleń

36

Zdaniem pana Macieja są cztery grupy seniorów. Pierwsi codziennie chodzą do kościoła. Drudzy spędzają czas w przychodniach. Kolejni przesiadują na ławce przed domem. Pozostałym chce się żyć.

Sobotni wieczór w jednym z modnych warszawskich klubów nocnych. Stoję ze znajomymi ze studiów i moją babcią. Słyszymy, jak kobieta obok wykrzykuje do telefonu: – Słuchaj, Zosiu, już drugiego drinka piję. Jest super. Tańczyłam z Murzynem. A co! Ja tam się nie boję!

Życie na każdym etapie

Na parkiecie tańczą moi znajomi z Dancingu Międzypokoleniowego (patrz aplikacja, s.80). Pani Stasia i pani Ania jak zawsze obok siebie, w przerwie podjadają smakołyki przyniesione z domu. Za konsoletą stoi DJ Janeczka. Macham do niej i uśmiecham się, dając znak, że świetnie sobie radzi. Muzyka jest zróżnicowana. Raz coś szybszego, raz wolniejszego. Tak to już jest na Dancingach. Kiedy gra DJ Wika, rezydentka Dancingu i najstarsza polska DJ-ka, można usłyszeć zarówno zorbę, jak i „Waka Waka” Shakiry. Tuż obok stołu DJ-skiego znajduje się tzw. ścianka, przy której gwiazdy ustawiają się do zdjęć. Kolejka jest długa. Gwiazd na Dancingu nie brakuje. Tak to się toczy już od ponad pięciu lat, a wszystko dzięki Paulinie Braun, aktywistce miejskiej, która od dzieciństwa ceniła sobie kontakt ze starszymi osobami.

– Dzisiaj lansuje się młodość i piękno. Młodzi ludzie nie chcą widzieć starości, unikają tego tematu – mówi Paulina. – Według nich starsi ludzie są brzydcy, chorzy, nie mają przyjaciół ani rodziny. Starość oznacza dla nich koniec życia, pasji. To przerażające. Znam takich, którzy nie cierpią przebywać wśród starszych, na myśl o nich mają wręcz dreszcze. Poprzez mój projekt chciałabym otworzyć im oczy, by inaczej spojrzeli na życie. I nie blokowali się na żadnym jego etapie.
O tym, jak wiele dobrego dla polskich seniorów robi Paulina, przekonałem się dwa lata temu, gdy byłem jej asystentem podczas wakacyjnych praktyk. Członkowie Dancingu Międzypokoleniowego tak mnie zaciekawili, że po odbyciu praktyk zostałem z nimi. Tańczyłem, rozmawiałem, ale też obserwowałem. Zacząłem prowadzić badania do pracy licencjackiej, dotyczącej integracji międzypokoleniowej.

60 kurtek na łóżku Henryka

Każdy Dancing był dla mnie jak wycieczka w egzotyczne rejony. Opowiadałem innym o tym projekcie. Część znajomych chyba nie do końca mi wierzyła, kiedy relacjonowałem jedną z domówek u ponad 90-letniego pana Henryka. Zaglądali więc na fanpage Dancingu na Facebooku, gdzie Paulina Braun dodaje filmy i zdjęcia z imprez. Przed jedną z domówek uczyła panią Krysię, jak robić w windzie selfie, czyli zdjęcie „z ręki”. Podczas kwietniowej domówki w dwupokojowym mieszkaniu przy placu Zbawiciela mieści się ponad 60 osób, nie licząc psa gospodarza – Apsika. W salonie na głównym parkiecie tańczą młodzi ze starszymi. DJ Andrzej kończy swój występ i pakuje płyty do torby, obok niego stoi DJ Roman i poprawia na szyi czerwoną muchę. Za kilka chwil to on przejmie stery. Później zagra duet Exboyfriends: dziennikarz Piotr Kędzierski i Krystian Kościjański. W pokoju obok młodzi palą papierosy przy oknie, na łóżku pana Henryka leży chyba z sześćdziesiąt kurtek. W kuchni ciastka, kanapki i… owocki, jak mówi pani Magdalena. Ubrana w ciemną marynarkę, zasypuje mnie ciekawymi opowieściami. Uwielbia długie, refleksyjne rozmowy. Choć jej znakiem rozpoznawczym jest rower, którym jeździ po całej Warszawie, czasem korzysta z autobusów. Wtedy zagaduje młodych.

– Zauważyłam, że jeśli się uśmiechnę do kogoś obok mnie, zawiązuje się między nami jakaś nić – opowiada, wycierając naczynia. – Jako pasażerowie mamy coś do powiedzenia. Ty masz czas, ja mam czas. Coś mnie drąży, ciebie coś gryzie. Jeśli nie narzucamy się, daje to satysfakcję i tobie, i mnie. Nie siedzimy jak te mruki, uśmiechniemy się i mamy poczucie wspólnoty. To jest fajne. Ludzie tego potrzebują.

Pani Magdalena pracowała na uczelni jako asystentka profesora. Praca ją pochłaniała, zdarzało się, że wracała do domu o północy. Na emeryturze zaczęła jej doskwierać samotność. Szukała więc miejsca, gdzie mogłaby spędzać czas z osobami w jej wieku. Była studentką Uniwersytetu Trzeciego Wieku SGGW. Któregoś dnia idąc Nowym Światem, zauważyła ogłoszenie o castingu do pewnej produkcji telewizyjnej. Pomyślała: czemu nie? Od tamtej pory statystuje. Wystąpiła m.in. w klipie Meli Koteluk. Towarzyszył jej pan Leopold, który dzięki Dancingowi odkrywa nowe pasje: gra w teledyskach, reklamach, a na jednym z wyjazdowych Dancingów w Sopocie po raz pierwszy w życiu zobaczył morze.

Teraz jesteś z nami

Przeciskam się przez przedpokój, gdzie stoi długa kolejka do toalety. Zagaduję Bena, który w kolorowej bluzie i niebiesko-białych okularach schodzi właśnie z parkietu. Ben jest tancerzem i kiedyś wziął udział z seniorami z Dancingu w Światowym Dniu Życzliwości. Seniorzy tańczyli wtedy w hali Dworca Centralnego. Mama Bena jest Polką, a tata pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej. Kiedyś chłopak nie miał najlepszego zdania o osobach starszych. Sąsiadki, które spotykał na klatce schodowej, nie odpowiadały na jego „Dzień dobry”.

– Na szczęście tutaj zmieniłem swoje zdanie o seniorach – przyznaje. – Jestem czarny, zdarzało mi się już słyszeć dziwne komentarze, a tu poznałem ludzi otwartych, uśmiechniętych, z którymi można porozmawiać na ciekawe tematy.
Tak naprawdę wydaje mi się, że wiek nie ma znaczenia, jeśli chodzi o podejście do ludzi. Wszędzi...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy