Dawid Krawczyk: Spoglądam na swoją półkę z książkami. Jest na niej trochę biografii, kilka pozycji autobiograficznych: politycy, aktorki, pisarki. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że osoby publiczne opowiadają w ten sposób historię swojego życia. Ale jeśli nie jesteśmy ani osobą publiczną, ani nawet nie jesteśmy u kresu życia, to czy nosimy w głowie jakąś opowieść o sobie?
Joanna Flis: Wszyscy mamy taką opowieść, tylko nie nazywamy jej autobiografią, lecz tożsamością. Tożsamość to w gruncie rzeczy wiedza, jaką mamy o sobie, choć często bez świadomości, skąd ona się wzięła.
Gromadzimy ją przez całe życie, równolegle z wiedzą o świecie. Świat zewnętrzny oswajamy w sposób dość uporządkowany: chodzimy do szkoły, czytamy określone książki, uczymy się pojęć, stawiania i falsyfikowania hipotez. Natomiast wiedzę o sobie samych zdobywamy dużo bardziej spontanicznie, przez przypadek i bez jasnej struktury. Dlatego często nie wiemy, jakie są źródła tez, które formułujemy na swój temat. A później wybieramy określone wątki z pamięci autobiograficznej, pomijamy inne, ale rzadko zastanawiamy się, dlaczego właśnie te.
Właśnie dlatego napisałam książkę To samo, ale inaczej. Opowiedz siebie na nowo – żeby pomóc ludziom odzyskać władzę nad wiedzą o sobie, a więc nad procesem kształtowania własnej opowieści biograficznej.
Odzyskać władzę? Czyli naszą opowieścią kieruje ktoś inny niż my sami?
Na początku życia cała wiedza o świecie i o nas samych pochodzi z zewnątrz. Dziecko nie ma jeszcze zdolności do głębokiej autorefleksji, więc te pierwsze „pratezy” – kim jesteśmy, jacy jesteśmy, jaki jest nasz potencjał, a jakie mamy ograniczenia – nie są naszego autorstwa. Pochodzą od osób znaczących: rodziców, opiekunów, nauczycieli.
I bardzo długo możemy żyć zanurzeni w tych tezach, nie zdając sobie sprawy, że to, co o sobie wiemy, niekoniecznie jest prawdą. Jeśli mamy szczęście, zaczynamy to podważać w okresie dojrzewania, choć wtedy raczej szukamy nowych punktów odniesienia niż własnych odpowiedzi.
Trochę nam to zajmuje, jeśli dopiero w latach nastoletnich po raz pierwszy podważamy wyobrażenia na swój temat.
I tak rozmawiamy o przypadkach raczej wyprzedzających resztę. U wielu osób impuls do konfrontacji z przekonaniami na swój temat pojawia się później, we wczesnej dorosłości. Pytanie, czy to, co o sobie myślę, rzeczywiście jest moje i ma szansę pojawić się na przykład w kryzysie albo w terapii.
Szczególnie widać to u osób z doświadczeniem DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) czy DDD (Dorosłe Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych), które przez lata funkcjonowały głównie w przypisanych rolach. Zamiast pytać: „Kim jestem?”, uczyły się „Jaką rolę mam odgrywać?”. Dlatego w terapii zaczynają od najbardziej podstawowych pytań: Co lubię, czego chcę, jakie jest moje ulubione danie? I choć to bywa smutne, widzę w tym też coś optymistycznego, bo pokazuje nam to, że na każdym etapie życia można wiedzę o sobie odzyskać.
Najtrudniej chyba wyzwolić się z narracji na nasz temat, osób, które były lub są dla nas autorytetami.
Autorytet rzeczywiście może mieć ogromny wpływ na to, jak poruszamy się po opowieści o sobie. Prze...
Dołącz do 50 000+ czytelników, którzy dbają o swoje zdrowie psychiczne
Otrzymuj co miesiąc sprawdzone narzędzia psychologiczne od ekspertów-praktyków. Buduj odporność psychiczną, lepsze relacje i poczucie spełnienia.