Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wstęp

4 listopada 2015

CZAS NA WĄCHANIE RÓŻ

232

W jakim czasie żyjemy? Dlaczego niektórzy z nas nie potrafią uwolnić się od przeszłości? Co tracą ludzie myślący o przyszłych sukcesach? Jak cieszyć się chwilą obecną? O różnorodnym doświadczaniu czasu, ludziach skoncentrowanych na przeszłości, przyszłości i teraźniejszości – opowiada PHILIP G. ZIMBARDO, psycholog społeczny, profesor psychologii na Uniwersytecie Stanforda. Główne obszary jego zainteresowań to psychologia zła i dehumanizacja, dynamika nieśmiałości, psychologia perspektywy czasowej oraz eksperymentalne badanie procesu psychopatologicznego. Przeprowadzone przez niego eksperymenty ze sztucznym więzieniem i deindywiduacją należą do najbardziej znanych badań w psychologii społecznej. Zimbardo jest autorem popularnego podręcznika wprowadzającego do psychologii pt. „Psychologia i życie”.

Krzysztof Jedliński, Dorota Krzemionka-Brózda:Zajmuje się Pan badaniem orientacji czasowych. Jak doświadczamy czasu?
Philip G. Zimbardo: – O psychologicznym doświadczaniu czasu można mówić w odniesieniu do różnych wymiarów. Jednym z nich jest tempo życia, różne w różnych kulturach. Innym aspektem jest czas reakcji – tempo, w jakim reagujemy na rozmaite wydarzenia. Jeszcze czymś innym jest percepcja ciągłości, trwałości – doświadczanie tego, jak długo trwają wydarzenia. Mnie interesuje głównie to, jak ludzie umiejscawiają w czasie swoje doświadczenia życiowe. Perspektywą czasową zajmuję się od 1971 roku. Wszystko to, co dzieje się w tej chwili, ma miejsce w bezpośredniej teraźniejszości. Spóźniłem się na naszą rozmowę, ponieważ byłem u fryzjera. To było wtedy. Myśląc o spotkaniu z wydawcą, jakie mam za godzinę, myślę o przyszłości. Niektórzy ludzie na moim miejscu nadal myśleliby o tym, że się spóźnili, czuliby się zażenowani i zakłopotani. Inni często myślą o przyszłości. Na moim miejscu zastanawialiby się, czy spóźnią się na kolejne spotkanie, jak zareaguje wydawca. Są w końcu osoby, które koncentrują się na chwili bieżącej, nie przejmują się ani przeszłością, ani przyszłością.

– Jak to wpływa na samopoczucie i nastawienie do życia?

– Wśród ludzi skoncentrowanych na przeszłości są tacy, którzy myślą o niej negatywnie oraz tacy, którzy wspominają ją pozytywnie. Pierwsi skłonni są do porównywania wszystkiego do tragicznych wydarzeń ze swojego życia. W obcych ludziach widzą nauczycieli, którzy kiedyś ich ukarali lub sąsiadów, którzy przyłapali ich na kradzieży roweru. Drudzy myślą o przeszłości z nostalgią, mówią o „starych, dobrych czasach”, wspominają kolacje wigilijne i zdobyte w szkole nagrody. Osoby nastawione na teraźniejszość również można podzielić na dwie grupy – hedonistów i fatalistów. Hedoniści cieszą się ze spotkań z ludźmi, lubią dobre jedzenie, żyją dla chwili, poszukują przyjemności i nagród. Fataliści nastawieni są co prawda na teraźniejszość, ale nie potrafią się nią cieszyć. Twierdzą, że nie opłaca się patrzeć w przyszłość, gdyż i tak nie mamy na nią żadnego wpływu. To Bóg, Allach albo duchy decydują o tym, czy odniesiemy sukces, czy też poniesiemy porażkę. Niektóre religie, np. religia muzułmańska, są nastawione fatalistycznie. Podejście takie dość często charakteryzuje również ludzi żyjących w ubóstwie, pochodzących z najniższych klas społecznych. Wydaje im się, że nie mogą nic zrobić, aby zmienić swój los. Często zaczynają wierzyć w przypadkowe szczęście, stają się hazardzistami. Ludziom nastawionym na przyszłość wydaje się, że mogą zmienić świat, że to co zrobią, będzie miało pozytywne skutki dla społeczeństwa.

– Która z tych orientacji czasowych jest najlepsza?

– Każda z nich ma swoje zalety i wady. Plusem orientacji na przeszłość są bliskie związki z rodziną, historią, kulturą i społeczeństwem, poczucie własnego miejsca na świecie. Ujemną jej stroną jest to, że stajemy się konserwatywni, bronimy status quo, nie jesteśmy otwarci na nowe doświadczenia, nowe kultury, nie lubimy zmian. Tacy ludzie nie staną się rebeliantami, nie przeciwstawią się władzy. Będą natomiast wspaniałymi przyjaciółmi, z którymi dobrze się rozmawia.
Zorientowani na teraźniejszość hedoniści są bardziej narażeni na wszelkiego rodzaju uzależnienia – seks, narkotyki, jedzenie. Uzależnienie jest bowiem spowodowane przywiązaniem do rzeczy, które dają natychmiastowe zadowolenie. Nie myślą o tym, że narkotyki mogą ich zabić, gdyż umieramy w przyszłości, a oni nie są w stanie przenieść przyszłości do teraźniejszości. Poziom inteligencji nie ma tu żadnego znaczenia.
Nastawieni na teraźniejszość fataliści często mają wrażenie, że nie są za nic odpowiedzialni, nigdy nie mają poczucia winy, gdyż nigdy nie angażują się w działania. Wychodząc z założenia, że wszystko jest z góry zaplanowane, nie podejmują wysiłku, by zmienić swoje życie. Orientacja na przyszłość jest w większości kultur podstawą do odniesienia sukcesu. Planujemy, ustalamy cele, inwestujemy wiele godzin w dążenie do nich. Przerażające jest to, że poświęcamy temu wszystko inne – przyjaciół, rodzinę, że nie ulegamy żadnym pokusom. Często nie mamy czasu, by cieszyć się życiem, czyli na tzw. wąchanie róż.

Jeśli nasze otoczenie i kultura, w której wzrastamy, nastawione są na pewien wymiar czasu, czy możemy się temu przeciwstawić?
– Hippisowska rewolucja w latach 60. i 70. była właśnie rewolucją czasową. Hippisi uznali, że ich rodziny i kultura są całkowicie nastawione na przyszłość, zainteresowane tylko ambicjami, kapitalizmem i podbojami kolejnych narodów w celu uzyskania dostępu do większych zasobów naturalnych. Uznali, że trzeba odłączyć się, wsłuchać się w siebie, oddać się narkotykom, gdyż tylko marihuana i LSD potrafią skoncentrować uwagę na teraźniejszości. Trzeba się kochać, a nie walczyć ze sobą, gdyż to miłość sytuuje nas w teraźniejszości, podobnie jak narkotyki i rock and roll, który, w przeciwieństwie do muzyki klasycznej przypominającej nam o przeszłości, jest wyjątkowo „teraźniejszy...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy