Dołącz do czytelników
Brak wyników

inne

5 grudnia 2017

Bramy Niebios

57

Widzieliśmy, jak uczniowie szkoły Bramy Niebios biegają po matach rozłożonych na wodzie, albo ciągną vana na pręcie przeciągniętym pod skórą. Mieliśmy wrażenie, że w tych ludziach następuje jakaś przemiana.

Bramy Niebios (Thiên Môn Đạo) to tradycyjna szkoła sztuk walki w Wietnamie. Przez pięć pokoleń trenowali w niej tylko członkowie rodziny. Techniki sztuk walki przechodziły z ojca na syna. Niedawno obecny lider szkoły Nguyễn Khắc Phấn zdecydował się otworzyć ją dla wszystkich; dziś trenuje w niej ponad dwa tysiące adeptów. Nawet dzieci, i to w krótkim czasie (po dwóch latach dwugodzinnych treningów odbywanych dwa razy w tygodniu), opanowują większość technik, którymi zadziwiają publiczność. Widok dwunastolatków zginających metalowe pręty lub biegających swobodnie po matach rozłożonych na wodzie, robi wrażenie. Trudno zakładać, że działają tu jakieś sztuczki techniczne. Inna sprawa, że tak naprawdę nie wiemy, na ile jest to trudne, żadne z nas tego nie próbowało.

Tajemnicza energia

Według filozofii szkoły Bramy Niebios (i im podobnych) każdy z nas posiada w sobie ogromny potencjał, jednak tylko niektórzy wykorzystują go w pełni lub choć w części. Jednym z aspektów tego potencjału jest umiejętność wpływania na własne procesy psychofizyczne, takie jak tempo oddychania czy krążenia krwi.

Techniki Thiên Môn Đạo opierają się, według jej adeptów, na umiejętności kontroli przepływu w ciele energii khí (zwanej ki w Japonii, qi lub chi w Chinach, a praną w Indiach). Zachodnia nauka odrzuca istnienie tej energii. Ale według filozofii i medycyny wschodniej reprezentuje ona niewidzialną siłę życiową, leżącą u podstaw wszystkich zjawisk. Adepci Bram Niebios potrafią ją kontrolować, rozprowadzając ją po ciele systemem tzw. głównych kanałów meridianowych (sieć arterii komunikacyjnych w ciele, która rozprzestrzenia w uporządkowany sposób energię życiową; patrz słowniczek) i szeregiem mniejszych przewodów. W efekcie potrafią wpływać m.in. na swoje mięśnie – jedne uruchamiają, inne wyłączają, a przy tym wytwarzają dodatkowe zasoby energii. Sugeruje to, że istnieje ogarniający całość organizmu system błyskawicznej relokacji energii, pozwalający w sposób kontrolowany uwalniać ją w dowolnym miejscu w ciele.

Wstępne badania, jakie przeprowadziliśmy na adeptach szkoły Thiên Môn Đạo przy użyciu monitorów do mierzenia ciśnienia, wykazały, że potrafili oni wpływać zarówno na zmianę swego pulsu, jak i na parametry ciśnienia krwi. Sugeruje to możliwość regulowania (niejako odgórnie) czynności fizjologicznych, a tym samym przemieszczania energii.

Silnik hybrydowy

W ubiegłym roku przeprowadziliśmy kolejne badania na uczniach szkoły Thiên Môn Đạo. Tym razem zastosowaliśmy dokładniejsze pomiary, korzystając z uprzejmości Narodowego Szpitala Geriatrii w Hanoi (który dostarczył nam holter i automatyczny ciśnieniomierz naramienny). Najpierw sfilmowaliśmy umiejętności adeptów szkoły, w tym rozgrzewkę. Podobne ćwiczenia widywaliśmy na filmach emitowanych na kanale National Geographic czy Discovery, ale dopiero obserwując je „na żywo”, mogliśmy zauważyć u ćwiczących potężne napięcia mięśni. Mieliśmy wrażenie, że w tych ludziach następuje jakaś przemiana. Obserwowaliśmy, jak zginają pręt zbrojeniowy punktem na swojej szyi, oczodole lub brzuchu albo lekkim uderzeniem dłoni wybijają grube denko butelki wypełnionej wodą. O ile powyższe efekty mogły wynikać z nierozpoznanych przez nas właściwości użytych materiałów, o tyle ciągnięcie vana na pręcie przeciągniętym pod skórą, przebijaniu której nie towarzyszyło żadne krwawienie, budziło zdumienie. Zauważyliśmy, że skóra była przebijana w różnych miejscach, nie zaś w jednym, specjalnie ku temu „wytrenowanym”, przy czym nie wiemy, na czym taki trening mógłby polegać.

Najbardziej intrygujące jest stanowisko mistrza Nguyễn Khắc Phấna co do skali trudności ćwiczeń. O ile w filmach prezentowanych przez stacje telewizyjne rozbijanie desek gołą ręką albo zginanie metalowych prętów miękkimi partiami ciała traktowano jako ekstremalnie trudne wyczyny, w szkole Thiên Môn Đạo należą one do ćwiczeń najprostszych. Potwierdzają to nasze obserwacje młodych adeptów, wręcz dzieci, z łatwością zginających pręty. Wbicie pręta wymagało siły i użycia młotka, a po jego wyciągnięciu miejsca przebicia były jedynie zarumienione, bez śladów krwi. Na każdym etapie dotykaliśmy ciał adeptów i zaobserwowaliśmy wyczuwalne podskórne drżenie rąk, ale nie jesteśmy pewni, czy mięśni (może tkanki łącznej). Stwierdziliśmy, że punkty nacisku pręta były miękkie, bez żadnych uszkodzeń skóry.

Po pokazie zakładaliśmy adeptom holter i ciśnieniomierz. Wyniki były zastanawiające: choć holter wykazywał prawidłową aktywną pracę serca, w tym samym czasie ciśnieniomierz notował bardzo wysokie skoki ciśnienia skurczowego i rozkurczowego. Co więcej, nastąpił całkowity zanik tętna w jednej ręce, przy jednoczesnym utrzymaniu świadomości (adept pokazywał palcami drugiej ręki liczby, które podawaliśmy) oraz nasilonym pulsie na szyi. Badani twierdzili, że w tym momencie zatrzymują serce. Według dr. Dương Đức Hoànga, ordynatora kardiologii Narodowego Szpitala Geriatrii w Hanoi, poprzez kumulację ciśnienia w klatce piersiowej adepci mogą czuć, że wyłączają akcję serca, ponieważ w sposób kontrolowany ograniczają przepływ krwi w różnych obszarach ciała. Z kolei według mistrza Bram Niebios adepci stosują specjalne techniki, które umożliwiają im przekierowanie energii życiowej w obrębie organizmu. I każdego można ich nauczyć.

Obserwacje sugerujące możliwość „zarządzania” energią są zgodne z badaniami francuskiego lekarza, dr. J.C. Darrasa i współpracowników, którzy udowodnili, że system energetyczny meridian jest rozłączny z systemem naczyń k...

Ten artykuł dostępny jest tylko dla Prenumeratorów.

Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę.

Zobacz więcej

Przypisy